Snow Brothers
*

Offline Jimm

  • *
  • 19
  • Młody pasjonat starych gier
    • Zobacz profil
    • Kanał na YT
Snow Brothers
« dnia: Luty 10, 2019, 22:45:46 »
Kurczę, ostatnio strasznie wkręciłem się w ten tytuł i nie mogę się od niego dosłownie oderwać, dlatego postanowiłem stworzyć ten temat, napisać krótką recenzję oraz podzielić się z wami moją opinią na temat tego klasyka.


Snow Brothers - dosyć ciekawa platformówka stworzona w 1990 roku i wydana przez Capcom/Toaplan, na przeróżne platformy lecz ja oczywiście skupię się na wersji "NESowskiej".

Rok wydania: 1990 (w 1991 na NES'a)
Wydawca: Toaplan / Capcom
Platforma: Automaty arcade, NES, Gameboy, iOS, Android, Sega Mega Drive, Amiga


Myślę że na samym wstępie, mogę rozpisać się na temat fabuły, która nie jest jakaś hiper uber ciekawa. Dwaj główni bohaterowie Nick i Tom ulegli pewnej klątwie, która została rzucona przez demona króla Scorcha i zamieniła naszych protagonistów w bałwany, aby uniemożliwić im zepsucie planów króla, jakim jest zawładnięcie nad światem. Podbił dwa królestwa Whiteland i Snowland oraz porwał dwie bliźniacze księżniczki Teri i Tinę, zadaniem bohaterów jest uratowanie wcześniej wspomnianych dziewczyn i przywrócenie pokoju w obydwóch królestwach, po pokonaniu głównego bossa księżniczki całują naszych herosów tym samym unicestwiając bałwanią klątwę. Teraz przypatrzymy się rozgrywce, która prezentuje się następująco: musimy przemierzyć 50 poziomów, które w grze nazywane są piętrami. W każdym poziomie znajdują się przeciwnicy, którzy posiadają różne zdolności. Od ziania ogniem, latania, aż po rzucanie nożami i zamianę w tornado (w przypadku jednego sonico-podobnego stworka którego osobiście nienawidzę :P). Po przejściu 9 poziomów musimy stawić czoła bossowi, jest ich pięciu na całą grę. W owym tytule pierwszy gracz porusza się niebieskim bałwanem o imieniu Nick, mamy również możliwość zagrania czerwonym Tomem, którym można zagrać tylko i wyłącznie w trybie dla dwóch graczy. "Snołmeny" są w stanie zamrażać przeciwników i zamieniać ich w śnieżne kule, którymi możemy siać dosłowne spustoszenie na mapie. Takowa kula jest w stanie zabić bezproblemowo wszystkich przeciwników, którzy znajdują się na arenie. Gra ma sporo różniastych itemków (ciastka, kanapki, lody, w jap. wersji sushi itp) które podbijają licznik uzbieranych punktów. W grze nie mogło oczywiście zabraknąć ulepszeń dla głównych bohaterów. Mam tutaj na myśli kilka rodzajów miksturek, które dają dodatkowe "upgrade'y" w postaci szybszego poruszania się, bardziej efektywnego zamrażania przeciwników czy też większego pola rażenia broni. Po zebraniu wszystkich trzech eliksirów, gra staje się w sumie za łatwa, jeżeli zginiemy wszystkie nasze umiejętności przepadają. Zbieramy też literki, które musimy ułożyć w napis "SNOW" co da nam dodatkowe życie, a możemy je zebrać w bonusowej rundzie z "niebieskimi mordami", myślę że wiecie co mam na myśli  ;D lub podczas gry w jednorękiego bandytę, która czeka na nas po pokonaniu bossa. Bossowie nie należą do jakiś mega skomplikowanych. W zasadzie finałowy boss jako jedyny jest nieco trudny oraz irytujący, chociażby przez wypuszczanie tych pierdzielonych bąbelków. Z tego co się orientuję to japońska wersja posiada dodatkowy tryb Time Mode, który możemy uruchomić Selectem w menu głównym. Ustawiamy czas na 2, 3 lub 5 minut i trzeba przemierzyć bodajże 15 poziomów, dotrzeć do księżniczki i zmieścić się w czasie. Grafika i soundtrack zasługują na ogromnego plusa, gdyż jest to bardzo mocna strona gry, do tego dochodzi tryb na dwóch, który jest świetny, nieraz miałem okazję w nim grać ze starszym bracholem. Sam tytuł oceniam pozytywnie i wszystkim, którzy w to nie grali polecam obczaić :). Co do OST to mam swojego faworyta: