Robocop - trylogia
*

Offline OsA

  • ***
  • 173
    • Zobacz profil
    • #58OsA
Robocop - trylogia
« dnia: Styczeń 21, 2019, 09:37:30 »
Robocop (1989)


Jedynka to część w którą grałem najwięcej w młodych czasach. Wyróżnia się kilkoma rzeczami. Po pierwsze, jedyna w której Robocop nie potrafi skakać, więc automatycznie gra traci sporo elementów zręcznościowych. Druga ważna rzecz - to chyba najbardziej wkurwiający mechanizm wchodzenia/schodzenia po drabince. Poza tymi rzeczami gra jest trudna, chyba najtrudniejsza ze wszystkich części. Sama gra patrząc obiektywnie (a nie sentymentalnie) jest kiepska. Wrogowie są prawie ciągle Ci sami, tła nieco nudne, mechanizm kiepski. No i najważniejsze - gra nie opiera się zbytnio na filmie. Na plus jak dla mnie klimatyczna muzyka. Gra ma 6 poziomów. Na konsoli udało mi się dotrzeć do trzeciego. Dopiero z cheatami na emulatorze przeszedłem całość.


Robocop II (1990)


Dwójka już od początku pokazuje, że jest zupełnie inną grą. Poza tym, że jest typowym platformerem wyróżnia się kilkoma elementami. Nie wystarczy dojść do końca danego poziomu. Po drodze musimy przede wszystkim pozbyć się 2/3 substancji„nuke” (butelki z literą N) oraz aresztowania (nie zabijania) 2/3 podejrzanych (migające postacie, które co jakiś czas się pojawiają). Dodatkowo w grze dodano element FPS. Jeśli z jakiś powodów nie wykonamy misji, czeka nas sprawdzian z celności strzelania. Tam zależnie od skuteczności - albo zostaniemy przepuszczeni do kolejnego poziomu, albo będziemy musieli powtarzać poprzedni jeszcze raz. Na duży plus widoczne wzorowanie się na filmie. Graficznie, muzycznie jak najbardziej jest ok. Poziom trudności jest odpowiedni. Nie jest specjalnie wysoki, ale trzeba trochę przysiąść, aby załapać mechanikę gry. A ta z początku może sprawiać problemy, bo nasz Robocop ślizga się po powierzchni jak na lodowisku miejskim na zniszczonych łyżwach wypożyczonych za 5PLN. W przeciwieństwie do jedynki - sporo tutaj elementów zręcznościowych. Jeśli chodzi o minusy to dla mnie... długość. Gra jest nieco za długa, a poziomy bardzo podobne, więc w pewnym momencie robi się już zwyczajnie nudno. Ale wszystko wynagradza boss końcowy, którego trzeba rozwalić kilka razy. Łatwo nie jest, ale nasz wysiłek zostanie wynagrodzony chujowym endingiem z krzywą facjatą chłopa-maszyny.


Robocop III (1991)


I wtedy wchodzi ona - cała na biało - trzecia część dopełniająca trylogię. O ile w trylogii filmowej trójka znacznie obniżyła poziom, o tyle w grach na NES jest zupełnie odwrotnie. Oprawa audio-wizualna to majstersztyk. Mechanizm gry świetny, klimat znakomity. Robocop porusza się tak jak powinien i czuć po każdym skoku, że waży więcej od Ryszarda Kalisza. Widać napracowanie. Gra jest bardzo precyzyjna i trzeba niekiedy naprawdę wymierzyć skoki. Z tego względu, moim zdaniem znacznie trudniejsza od dwójki, choć łatwiejsza od jedynki. Dodano realizm w postaci psujących się części w naszym Robocopie, które możemy naprawić pomiędzy misjami. A psujące się części objawiają się podczas gry, np. dysfunkcją nóg (chwilowy zastój). Muszę uznać tą część za najlepszą z całej trylogii - za całokształt, za klimat. Na minus długość. Zaledwie 5 poziomów da się przejść stosunkowo szybko.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2019, 09:40:40 wysłana przez OsA »

*

Offline daf

  • *****
  • 1090
  • →ܫ←
    • Zobacz profil
Odp: Robocop - trylogia
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 21, 2019, 11:43:23 »
A idź pan z tymi dwiema pierwszymi częściami - jak dla mnie po prostu gnioty, słabe gry. Wiele do powiedzenia nie mam, bo długo w to nigdy nie grałem. Sztywność sterowania jest tu kwestią kluczową - odechciewa się od razu w to grać. Ja rozumiem, że Robocop jest "sztywny" z samego założenia, ale w trzeciej części Ocean skumał jednak o co chodzi i wyszło to tak, jak powinno. Po prostu nie czuć tej frustracji podczas zwykłego chodzenia/skakania.

I to właśnie trzecią część bardzo lubię, co często podkreślam. Bardzo podoba mi się grafika i klimat, a także wykonanie postaci Robocopa. Gra posiada jednak jeden, ogromy minus - jest przerażająco krótka! To wygląda jakby twórcy zapomnieli zakodować połowy gry i nagle w trakcie pisania stwierdzili - "A chuj tam, kończym to. Dawaj pan ending po tym levelu". Trzy krótkie etapy, następnie etap powtórzony tylko "w drugą stronę", oraz piąty etap jako sama walka z bossem (bossami). No to jest kpina.
Lubię jednak tę część i dosyć często do niej wracam. Taka gra na chwilkę. Często mam problemy z pokonaniem ED-209, nie mam na niego sposobu, w wielu przypadkach jest to kwestia randomowa. To w zasadzie jedyny trudniejszy moment w grze.

Przypominam z kolei o nielicencjonowanym prototypie - Robocop vs. the Terminator. Nie jest to żadne dzieło sztuki, ale jeżeli ktoś chce pograć w niezłą grę z Robocopem, to polecam zdecydowanie cieplej niż dwie pierwsze szmiry.

*

Offline żur0

  • *****
  • 696
  • Piszcie posty Kamraci Pegasusa!
    • Zobacz profil
    • Contrabanda. O Retro. Po Bandzie.
Odp: Robocop - trylogia
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 21, 2019, 13:27:49 »
A ja właśnie z tej trylogii najlepiej wspominam Robocopa 2!  Była to gra, która spędziła u mnie bardzo dużo czasu z jakiegoś "wypożyczenia" od znajomego. Tytuł bardzo przypadł mi do gustu jako całość:
- charakterystyczne sterowanie, które powodowało, że trzeba było trochę przysiąść aby zapanować nad głównym bohaterem
- wyważony poziom trudności, sytuujący pozycję jednak wśród tytułów, które mógłbym nazwać trudnymi - dużo problemów sprawiało skakanie po rampach, dachach, kondygnacjach
- na plus oceniam także grafikę - charakterystyczna paleta barw przywodząca na myśl toksyczne miasto, wszystko jest trochę przybrudzone, nawet różowy występujący w jednym z poziomów nie przebija się jako kolor wiodący, doskonałe animacje samej postaci (charakterystyczne chowanie broni Robocopa na koniec etapu) jak i elementów tła: ścieki, koła zębate, anteny satelitarne.
- bardzo ciekawa wstawka fps i rewelacyjny motyw rozpadania się trafionych "postaci" - po prostu czujesz jak strzelasz z tej pukawki
- są smaczki typu układanka rysopisu - Robocop ma flashbacki z poprzedniego życia jako Alex Murphy
- jeden z piękniejszych ekranów tytułowych w grach na NESa
- muzyka nie jest może najwyższych lotów, ale na pewno jest bardzo charakterystyczna
- finałowa walka naprawdę daje radę

Także totalnie nie zgadzam się z opinią, że słaba gra. Co do trójki to siłą rzeczą jest najbardziej dopracowanym tytułem, daje radę szczególnie graficznie i dźwiękowo, ale jeśli chodzi o dynamikę rozgrywki to jednak ustępuje moim zdaniem dwójce (strasznie ślemazarny jest ten RoboChłop), jest beznadziejnie krótka, a scena końcowa do dziś przyprawia mnie o śmiech, jakiś zdeformowany ten chłopek robocopek tam.

"Dalej nie ma sensu rozmawiać, bo ty przychodzisz i zaczynasz robić politykę, ja nie chcę tu z tobą politykować tylko rozmawiać o tym jak jest. Oczywiście teraz zrobisz ze mnie głupka, bo jesteś wielki polityk, ale ja się nie dam, bo wstaję i mam ciebie i twoje gadki w d... " ~ Lio

*

Offline MWK

  • *****
  • 796
    • Zobacz profil
    • www.mwkpegasus.prv.pl
Odp: Robocop - trylogia
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 21, 2019, 21:33:43 »
Jak ja się totalnie zgadzam z Pietrkiem, który w tej kwestii wyczerpał temat.
Mogę jedynie dodać, że ponieważ była to jedna z pierwszych gier, które poznawałem ponad podstawkę (czytaj 100/168in1), to byłem dodatkowo zafascynowany i mimo totalnych porażek (jak dotarłem do drugiego etapu to był cud) oraz kompletnego niezrozumienia tematu (zabijałem wszystkich, nie zbierałem butelek, lądowałem za karę na strzelnicy i tak w koło macieju), to miałem niesamowite parcie na tę część.

Może już Wam to kiedyś opowiadałem, ale kieeedyś tam daaawno temu, spotkałem się z Lio i mieliśmy dwie gry do zrobienia, pierwsza to była Datsugoku, która paradoksalnie okazała się być grą, którą Lio od gówniarza poszukiwał i chciał przejść, a druga to był RoboCop 2 właśnie.
Skończyło się jeszcze tej samej nocy, Lio przeszedł "Kodżaka" (bo tak zwykł nazywać tę jego gre, haha), a potem ja przeszedłem mojego strupa - ostatni Boss był naprawdę mega wyzwaniem - ależ to był dobry wieczór 8)

Z RoboCopem pierwszym spotkałem się dopiero po latach w drugiej kolejności i... niezwykle mnie odrzucił, nie spodobało mi się w tej grze paktycznie nic.
Paradoksalnie, dopiero jak na jednym z ostatnich zlotów wygrałem w konkursie na melodię kartridż z tą grą sprezentowaną od Matiego (Pozdro mordeczko!), to przysiadłem do niej na nowo i nie mam już takich cierpkich uczuć.
Nie jest to może jakiś niesłychany majstersztyk, ale daje radę. To tytuł stosunkowo wczesny i tak też należy do niego podchodzić.

Trzeciej części u mnie nie było... W moich rejonach był tylko Super Rescue RoboCop 3 i miał go tylko jeden z naszych znajomych, od którego bardzo ciężko było go pożyczyć 8)
Natomiast co innego RoboCop 4, na którego wpadłem jeszcze później jak już nie było sklepów z kartridżami tylko bazary, gdzie za nawet stosunkowo niewielkie kieszonkowe można było się naprawdę nieźle zaopatrzyć... albo skurwysyńsko naciąć, heh, kto pamięta ten wie, że tam to dopiero były jajca z "tym co w środku" 8)
Dziś już wiemy, że czwarta część to nie było nic innego jak tylko titlehack RoboCopa 3, ale wtedy niemalże płynnie wpisaliśmy ją w "kanon" tuż po wspomnianej Super Rescue.
Gra bardzo solidna i w zasadzie nie mogę tutaj polemizować z niczym co napisaliście ponieważ to wszystko prawda.
Co mógłbym dodać to fakt, że w tej części mamy dodatkowe bronie oraz wyposażenie, takie jak jetpack.
No a muzyka... Jeroen Tel at his bests!

Świetny tekst OsA <pivo>

P.S.: Pawełku, masz może jeszcze gdzieś te nasze wygłupy nagrywki w plikach? Trzeaby to przerzucić wszystko na ContraBandycki kanał, bo to linkowanie do wąsa... to tak... słabo w hooy :'(

*

Offline Qurek

  • *****
  • 235
    • Zobacz profil
Odp: Robocop - trylogia
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 28, 2019, 16:36:48 »
U mnie bardzo podobne skojarzenia. Otóż Robocop 2 to pierwszy ever film o Superglinie (jak ktoś wogóle mógł to tak nazwać ??), którego obejrzałem tylko w jakichś 30% mając 8 lat, i to w większości z zasłoniętymi oczami (violence and gore). Robocop 2 był również jednym z pierwszych kartridży na Pegasusa, jakie dane mi było zobaczyć. Zgadzam się z żurkiem co do tego iż produkcja posiada ciekawą grafikę, ale nie wiem czy tak jak ja, mieliście trudności w odczytaniu co jest tłem, a co obiektem. Pierwsze odczucia to: straszny bałagan w grafice... choć ładna. Pomijam część pierwszą i trzecią bo o niej wszystko zostało powiedziane. Chciałbym zwrócić natomiast uwagę na grę Robocop 2 która ukazała się na automatach arcade. Moim skromnym zdaniem to najlepsza adaptacja filmu w grze, jeżeli idzie o uniwersum futurystycznego Detroit City. Obcowanie z tą produkcją to sam miód, zwłaszcza dla osób, które są fanami serii. Bardzo chętnie nawiązał bym współpracę z kimś, kto tak samo jak ja miałby ochotę odstrzelić kilka punkowych łbów (czyt. zagrałbym z kimś w to online). Tak, potwierdzam, jak na rasową arkadówkę przystało gra posiada tryb na dwóch graczy. Czekam z niecierpliwością na kontakt w sprawie.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 28, 2019, 16:39:02 wysłana przez Qurek »