Adventure Island - świat jako wola i przedstawienie
« dnia: Czerwiec 21, 2017, 05:55:45 »
Jak temat wskazuje chciałbym podjąć dyskusję dotyczącą Adventure Island.  Taktyczną dyskusję, dlatego w dziale solucje, ale jednocześnie pogadajmy sobie o samej grze.

Pierwsze co wiem,  co jest bardzo ciekawe to wersja japońska nosi tytuł Takahashi Meijin no Bōken Jima, co znaczy Master Takahashi's Adventure Island. Na potrzeby rynku U EES AA zmieniono go po prostu na Adventure Island i jednocześnie spłycili całą piękną historię ukrytą za tym tytułem. Otóż pan Takahashi Meijin, czyli bohater gry to faktycznie istniejąca persona pracująca w tamtych latach w Hudson (prod. gry). Zasłynął on tym, że potrafił wcisnąć klawisz 16 razy na sekundę, potem z wiekiem średnia mu spadła.



MATERIAŁ DOKUMENTALNY:
https://www.youtube.com/watch?v=oJ4lmAFB7d4

oraz współcześnie

https://youtu.be/SzeAzXm3tI8?t=7m20s

Poza Japonią w gierce bohaterem jest Higgins. HIGGINS?? Jaki znowu Higgins, John Higgins snookerzysta? Nie, raczej, nie. W dniu premiery miał 11 lat, więc chyba nie był wtedy na tyle znany.

Warto wiedzieć, że gra pierwotnie wydana została przez Segę na automatach pod tytułem WONDER BOY. Wersja ta wygląda przecudnie.


Świetną edycją jest ta PC ENGINE, ale to tylko powtarzam słowa Mordena. Kiedyś sam sprawdzę.


To na razie tyle jeżeli chodzi o takie okołogrowe ciekawostki, skupmy się na samej grze.

Jest to prosty platformer ciekawą mechaniką zastępującą czas. Zamiast upływających sekund w grze mamy je zakamuflowane pod paskiem zdrowia, który możemy podbijać zbierając owoce. Trzeba zatem biec na złamanie karku, bo niektóre levele są tak zaprojektowane, że jest tego na styk.

Mechanika skoków i rozpędzania się podobna nieco do serii Mario, czyli rozpędzonym będąc aby wyhamować lekko wpadamy w poślizg. Po skoku też mamy delikatną ślizgawkę. Ogólnie będzie to wasza zmorą i śnić się po nocach w skomlikowanych sekcjach typowo platformowych, gdzie robi się skoki na styk (po chmurach, które spadają, a z wody wyskakują ośmiornice, oraz ryby, mogą pojawić się też ptaki na dokładkę).

Innym ciekawym patentem jest system JAJ, które leżą często na drodze i ukryte są w nich toporki do rzucania, z którymi jest dużo łatwiej, bo można eksterminować wrogów. Jednak ginąć tracimy je. Pewne jaja są zaprogramowane i zawsze będą tam TOPORKI lub NIEŚMIERTELNOŚĆ lub MLEKO uzdrawiające nas na max. Mając toporek z jajka "toporkowego" wypadnie deskorolka, kolejna interesująca mechanika. Nie da się wtedy zatrzymać, ale można pędzić jeszcze szybciej. Zmierzam jednak do ukrytych jaj, które objawiają się gdy w określonym miejscu podskoczymy. Możemy z nich zgarnąć strzelanie ogniem, więcej mleka czy pierścionek dający punkty. Długo nie ginąc i znajdując kolejne jaja dostajemy życie.

Dobra przechodzimy do konkretów:

Gra jest bardzo trudna do ukończenia w normalny sposób, na 3 życiach. Na szczęście łaskawi twórcy z HUDSON udostępnili opcję kontynuacji, o której wspominają w instrukcji:

Podobno wstępnie nie było planów na kontynuacje, ale gracze arcade'owi mówili, że gra jest niemożliwa do skończenia, więc okazali nam łaskę.

Nie jest łatwo ją znaleźć, obskoczyłem wszystko co się dało, byłem w chmurach, moja wędrówka w poszukiwaniach nie miała końca... I właśnie na KOŃCU levela należy szukać jaja.
Dostając się na ostatni stały ląd, gdzie znajduje się pachołek z literą G(oal) trzeba udać się skrajnie na lewo i tam skakać. Nie zawsze pojawia się ta jajko z pszczółką, ale gdy się pojawi to wiedzcie, że gdy skończą się wam kontynuacje należy wcisnąć LEWO, a potem START.

Taktyczne rozkminy następnym razem.

Na sekcje 4te każdego obszaru mówi się SPIDER HELL. To w ramach ugruntowania nomenklatury.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 25, 2017, 15:48:40 wysłana przez MWK »

Odp: Świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 21, 2017, 23:15:41 »
A tak, zapomniałem o tym bakłażanie (ja go tak nazywam), pewna koleżanka ochrzciła go mianem REKINA.
No cóż...


Tak z tymi mirrorami to dobrze pamiętasz. Rdzennych lokacji jest, hmmm...

Na pewno jedna w dziennym lasku, inna w dzień taka górzysta, na skałach, jaskinia trzy wersje lub cztery, chmury też chyba ze trzy, no i X-4, która powtarza się na końcu każego świata z bossem. Więc z 8 jest na pewno, strzelałbym że 10, ale to jeszcze pomęczę grę i dam znać.

Aktualny rekord: 2h 29min.  8)

Jak zejdę poniżej 1h 30min, to przygotuję przegląd lokacji.

*

Offline Qurek

  • *****
  • 234
    • Zobacz profil
Odp: Świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 25, 2017, 12:21:35 »
No więc i ja dorzucę kilka słów od siebie, w związku z tym, iż jestem właśnie na etapie ogrywania tej przepięknej pozycji, którą kiedyś (około 10 lat temu) udało mi się ukończyć bez kontynuacji (nie wiedziałem wtedy o jej możliwości, a logo "Hudson'a" - BEE,  było dla mnie wtedy jeszcze enigmą).

Skoro już mowa o "BEE", setezer wspominał, że "Nie zawsze pojawia się ta jajko z pszczółką...", potwierdzam, pojawia się raz na RESET. Tzn, że jeżeli już raz zebraliśmy owy powerup, to jest on aktywny nawet po rozpoczęciu nowej gry, ale bez resetowania konsoli. W sumie twórcy zastosowali tutaj ciekawy trik "antypiracki", któż bowiem bez posiadania instrukcji wpadłby na pomysł, że właśnie w ten sposób (kierunek w lewo + start) istnieje możliwość dalszego grania?

Co do innych znajdziek, to wspomniane były (aniołki/wróżki), (bakłażany/nazywane przeze mnie cebulką - nie pytajcie dlaczego) (mleko - jego dwa rodzaje biały i fioletowy między którymi zauważyłem subtelną różnicę, acz nigdzie nie potwierdzoną. Mianowicie maksymalny poziom energii, który przedkłada się na ostateczną punktację dla danego poziomu wynosi 2500 punktów. Odniosłem wrażenie, że białe mleko odnawia nam połowę tej energii tj. 1250 punktów oczywiście nie przekraczając jej górnej granicy tj. 2500, natomiast mleko fioletowe odnawia nam energię do maksimum. Co ciekawe spotkałem się kilka razy z sytuacją, gdy punktów po zakończeniu poziomu miałem nieco więcej np. 2520. Powodem było prawdopodobnie zebranie w końcówce etapu mleka z jednoczesnym zebraniem owoców wartych dużo punktów połączone z szybkim przekroczeniem tabliczki GOAL.

Ciągnąc dalej temat podliczania punktacji na koniec poziomu - nie wspomniano jeszcze o dzbanku "POT". Zbierając na danym etapie owy dzbanek nasza końcowa punktacja ulega podwojeniu. I teraz mały szok, którego ostatnio doznałem, po zapoznaniu się z jednym z gameplay'ów na YouTube. Otóż grając, często zastanawiałem się, dlaczego nie we wszystkich etapach (poczynając od bodajże 2 świata) dzbanek się pojawia. Początkowo myślałem, iż jest to kara za utratę życia. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że gro dzbanków jest po prostu ukryte. Ukryte w bardzo wredny sposób, bowiem niekiedy należy potknąć się o kamień, mobka, ognisko, a chyba najbardziej hardcore'owym elementem, jest uzyskanie "POT'a" z żaby, które skierowana jest do nas plecami i której należy pozwolić się "puścić się w pogoń za nami", aby w pewnym momencie zniknęła i zostawiła po sobie dzbanek.

Mała ciekawostka dotycząca znajdowanych pierścieni, którą to również odkryłem "organoleptycznie" i nie jestem jej w 100% pewny jest fakt, iż zbierając kolejne pierścienie bez utraty życia, to bodajże co trzeci, czwarty, lub piąty okazuje się być dodatkowym życiem prezentowanym przez ikonkę małego mistrza Takahashi. Dodam, iż wszystkich żyć można mieć maksymalnie 9.

Ostatnią nie wymienioną znajdźką, o której długi czas snułem wiele domysłów jest "kwiatek", który dubluje punkty za zebrane owoce tj. banany warte 50 punktów warte są 100, ananasy warte 200 stają się warte 400 itd. Niestety powerup działa tylko podczas jednego etapu i kończy się po utracie życia na danym etapie.

edit: W trakcie dzisiejszego ogrywania "Adventure Island" przypomniało mi się o jeszcze jednej znajdźce. Ale o niej za chwilę. Generalnie miejsca gdzie ukryte są jaja można w bardzo prosty sposób "namierzyć", kwestia nieustannego miotania przed siebie toporków/ogni. W momencie gdy ujrzymy, że nasze pociski zostają zatrzymane przez "coś" niewidzialnego (nie lecą dalej) istnieją dwie tego przyczyny. Albo w danym miejscu ukryte jest jajo, które trzeba odkryć poprzez podskok w danym miejscu, lub też jest ukryta winda, która poniesie nas prosto do ukrytego bonus stage'a w którym będziemy musieli wykonać serię przeskoków po trampolinach, zbierając po drodze owoce warte 500 punktów każdy. Jeżeli podskakując w "specyficznym miejscu" nie pojawia się jajo, należy odczekać w nim przez chwilę strzelając lub podskakując i po kilku sekundach pojawi się winda (w pierwszym etapie gry jest takie miejsce ukryte przy totemach pod koniec etapu.
I teraz kwestia ostatniej nie wymienionej znajdźki, którą jest klucz. Zbierając klucz, należy liczyć się z tym, że któraś z platform która pojawi się po drodze zabierze nas również, jak w/w winda, do bonusowego etapu z trampolinami.

Mała dygresja odnośnie wróżki/aniołka. Posiadając ją/jego możemy, a wręcz powinniśmy, wbiegać na wszystko co stanie na naszej drodze. Z kamieniami i ogniskami włącznie. Powoduje to stopniowy wzrost mnożnika punktów od 100 do 500 za każdy strącony obiekt. Jakby nie patrzeć zbieranie punktów służy dwóm celom. Pierwszy to nasz ogólny hi-score, drugim natomiast jest fakt, że po osiągnięciu określonej liczby punktów zostajemy obdarowani dodatkowym życiem. Pierwsze dostajemy po osiągnięciu 50 000 punktów, drugie chyba 100 000, lecz w miarę grania wymogi te znacznie się zwiększają. (edit: kolejne życie dochodzi po 200 000 punktów i w miarę jak będę poznawał kolejne pułapy będę tą wiadomość edytował). Pamiętać również należy, że owa "nieśmiertelność" kończy się nie z zakończeniem odrywanej melodii, lecz ze zniknięciem aniołka/wróżki z ekranu, co niekiedy pozwala na utłuczenie dodatkowych kilkaset punktów więcej.

To wszystko co przychodzi mi na daną chwilę na myśl w kwestii "Adventure Island". Dzięki za przeczytanie i zachęcam do obejrzenia jakiegokolwiek gameplayu na YouTube, który może okazać się być niezwykle pomocny przy zgłębianiu tajników tej zacnej gry. Pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 09, 2017, 01:50:57 wysłana przez Qurek »

Odp: Świat jako wola i przedstawienie [Adventure Island]
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 25, 2017, 16:02:29 »
Osobiście staram się właśnie nie oglądać gameplayów, wolę sam odkrywać i żyć w swoim hermetycznym świecie doskonalenia się w danym tytule. Jak już wyćwiczę się totalnie, wtedy czasem rzucam okiem na gemplej, ale zazwyczaj jestem rozczarowany tym jak dużo rzeczy ominąłem w danym tytule itp.

Punkty mnie póki co tak średnio interesują, ale wszystkie rzeczy, które pisałeś potwierdzam. Z potami jest naprawdę masakra, bo żeby wszystkie znaleźć to należałoby w przypadku, gdy nie możemy go namierzyć porozbijać biednego Takahashiego o wszystkie przeszkody, istne szaleństwo. Może kiedyś - 100% run?  Nie wiem czy w każdym levelu jest ta platforma co teleportuje cię na górę, gdzie na sprężynach zbiera się owoce? Mi udało się trafić do zaledwie kilku.

Obecnie jestem na etapie treningu, bo już ten 8-3 dosyć sprawnie mi wychodzi. Grę ukonczyłem dopiero 4 razy i za każdym razem 8-3 było lepiej, ale nadal czuję się niepewnie. Paradoksalnie jednak to na 8-2 tracę najwięcej czasu, choć taktykę mam wykutą na blachę, ale duża ilość precyzyjnych jumpów mnie wykańcza. 7-4 i 8-4 też stanowią wielkie wyzwanie, gdy mam broń to działam zbyt powolnie i popełniam głupie błędy - za mało trenowałem z bronią. Bez broni idę jak przecinak, ale w sekcji 3 gdy są takie pajączki podwójne, to czwarty duet jest bardzo trudny, trzeba idealnie nad nim przeskoczyć, istne szaleństwo. Dodatkowo w 8-4 jest bakłażan, który sprawia, że trzeba zrobić to BAARDZO szybko i tuż za ostatnimi pajączkami, trzeba przystać przy drzewku i poczekać idealnie aż bakłażan zaczyna odlatywać, by zgarnąć MLEKO z ukrytego jajka. Warunek dodatkowy jest taki, że po gonitwie przez szopa na początku sekcji 2, nie można zgarnąć bonusowego miodka, bo tutaj, zamiast mleka może pojawić się coś innego i instant death.

Trenuję zbyt niesystematycznie, by robić prawdziwe postępy, ale gdzieś tak do 5 świata idzie mi naprawdę "z marszu", potem zdarzają sie głupie błędy i utykanie na dłużej.

Pytanie czy mając 9 żyć to kolejne nie są "ukryte"? W sensie, ze wyświetla 9, ale mamy np. 10?

Wydaje mi się, że po zgarnięciu pierścienia każde ukryte jajo to laleczka takahashiego z życiem, ale nie mam pewności, zbyt cienki jestem żeby tak długo utrzymywać się bez straty, a no i nie znam na blachę wszystkich miejscówek. Na razie nie skupiam się na szukaniu wszystkich secretów, a raczej na sprawnym przechodzeniu.

Pozdrawiam wszystkich fanów gry.

*

Offline Qurek

  • *****
  • 234
    • Zobacz profil
Odp: Adventure Island - świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 25, 2017, 16:31:24 »
Ap. pytania nt. żyć, to nie jestem w stanie odpowiedzieć, gdyż sam nie byłem jeszcze w podobnej sytuacji. Co do gameplay'ów to ostatnio doszedłem do wniosku, że przecież kiedyś (czasy podwórkowe) uczono się grać poprzez obserwację rozgrywek kolegów, tudzież między kolegami. Pomyślałem również, że już chyba za stary jestem, żeby samemu grzebać i dochodzić do pewnych wniosków, bo patrząc z perspektywy lat stwierdzam, że szkoda na to czasu. Owszem jeżeli jakaś pozycja mnie mocno zainteresuje, staram się dochodzić do pewnych rzeczy po swojemu, ale w Adventure Island gram już naprawdę od bardzo dawna i cieszę się z obejrzenia gameplay'u bowiem sam prawdopodobnie nigdy nie doszedłbym do pewnych rzeczy (czyt. ukryte POT'y w przeszkadzajkach). Internet stał się dla mnie obecnie podwórkiem wspólnego dorobku graczy, o tyle fajnym, że w każdej chwili mogę pooglądać innego kolegę anonima i zaczerpnąć wiedzy tudzież inspiracji.

Odp: Adventure Island - świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 25, 2017, 16:42:28 »
W pełni się zgadzam i popieram takie podejście, co jednak nie przeszkadza mi obierać nieco inną taktykę.

Zresztą niektóre gry są tak skonstruowane, że samemu to tak naprawdę nie da się odkryć wszystkiego. Chodzi o kolektywny wkład w rozwój "poznawania gry".  Niejednokrotnie twórcy chyba celowo robili jakieś cryptic motywy po to by NINTENDO POWER sprzedać(?) Analogicznie wiele spraw jest opisanych w instrukcji i normalnie człowiek by w życiu na to nie wpadł, bardzo często o tych kontynuacjach jest info zawarte w manualu. W GNG na Fami (Maikamura) nie jestem pewien czy jest to w instrukcji opisane, ale kontynuacje są właśnie ukryte pod specjalnym skrótem. Niemożliwe jest by ludzie sami wpadali na to - to musiało być albo w instrukcji albo w jakimś oficjalnym magazynie.

Castlevania 2 i słynna wichurka. Jest to w manualu? Ciekawe, kiedyś muszę sprawdzić. Ale najpewniej w Nintendo Power jest o tym info, bo samemu jak na to wpaść?

To okropnie nikczemne gdy są takie motywy w grach, których ukończenie jest niemożliwe bez wskazówki z zewnątrz.

Mi poty ukryte pod kamieniami czy wężami, świniami itp. udało się odkryć przypadkowo. Np. w 8-3 gdy kończymy mordercze skoki na dokładkę mamy kamień, którego może nie udać się przeskoczyć i tam niespodzianka Pol Pot, jak go pieszczotliwie nazywam.

Aha, no i z tym brakiem czasu, to wydaje mi się że ważniejszym argumentem jest brak KOMPANÓW do kolektywnego szukania sekretów. Gdyby zebrała się grupa ludzi 5-10, którzy legitnie bez porad z zewnątrz szukają sekretów i wzajemnie się tym wymieniają, to człowiek angażując się we wspólne działania rozgromienia gry z pewnością olałby całe, gotowe rozwiązania (które tez powstawały pewnie długo).

Odp: Adventure Island - świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 25, 2017, 23:05:53 »
Castlevania 2 i słynna wichurka. Jest to w manualu? Ciekawe, kiedyś muszę sprawdzić. Ale najpewniej w Nintendo Power jest o tym info, bo samemu jak na to wpaść?

Co co chodzi? Jaka "wichurka"? Ciekawy jestem, bo CV2 dawniej walkowalem jak glupi, ale nigdy nie udalo mi sie przejsc.

Odp: Adventure Island - świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 25, 2017, 23:18:15 »

O wichurce:
SPOJLER

Jest taka akcja, że musisz dojść do ściany gdzieś tam na dworze i uklęknąć na 10 sekund dokładnie w tym miejscu, a dodatkowo musisz mieć w ekwipunku zaznaczony czerwony kryształ.  Bez info o tym nie da się (chyba) na to wpaść. Nie grałem w to intensywnie, ale znam tę legendę od avgn i z innych źródeł, więc być może w grze jest to jakoś mocno zasygnalizowane, jak to zrobić, ale chyba nie. Wtedy pojawia się wichurka, która przenosi cię dalej.

W instrukcji (sprawdziłem) napisane jest tylko, że red crystal jest potrzebny by dostać się do zamku. Aha, super podpowiedź. Dzięki Konami.


Odp: Adventure Island - świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 26, 2017, 00:47:42 »
Dobra... juz pamietam. Slynna sciana co snila mi sie po nocach i za nic w swiecie nie wiedzialem co i jak. Po latach dopiero doczytalem o tym "wirze". Ok Wir=Wichurka ;D

Odp: Adventure Island - świat jako wola i przedstawienie
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 26, 2017, 05:27:14 »
widzisz jak jest baklazan w adventure island to diabelek cebula rekinek...

Odp: Świat jako wola i przedstawienie [Adventure Island]
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 16, 2017, 11:39:19 »
Cytuj
Wydaje mi się, że po zgarnięciu pierścienia każde ukryte jajo to laleczka takahashiego z życiem, ale nie mam pewności, zbyt cienki jestem żeby tak długo utrzymywać się bez straty, a no i nie znam na blachę wszystkich miejscówek. Na razie nie skupiam się na szukaniu wszystkich secretów, a raczej na sprawnym przechodzeniu.

To działa w ten sposób - jeżeli masz fireballe, to pierwsze jajco zawiera czerwone piciu, a następne, bodajże 3, będą zawierać pierścionki. Po pierścionkach zaś będzie laleczka.

Cytuj
widzisz jak jest baklazan w adventure island to diabelek cebula rekinek...
Ja mówiłem na niego "rzepka".