10-Yards Fight
*

Offline Qurek

  • *****
  • 235
    • Zobacz profil
10-Yards Fight
« dnia: Październik 20, 2015, 23:18:57 »
Tekst pochodzi z 2008 roku, niemniej z racji tego iż forum się rozwija, a ja chwilowo pochłonięty jestem tworzeniem autorskich przeróbek Magii i Miecza i wolne chwile poświęcam wyłącznie na to, wrzucam starego jak świat kotleta.


"... Skopcie im tyłki chłopaki - powiedział trener do swej drużyny przed decydującym meczem w sezonie, po czym sprzedał rzęsistego klapsa w ponętny tyłeczek rozgrywającego swojej drużyny...".
   Tak, Football Amerykański jest niemal religią studentów zza oceanu. Jakiego by nie obejrzeć amerykańskiego śmiecia typu "American Pie" wszędzie pełno Footballu. A co najśmieszniejsze, panienki które rozpalają chłopaków do gry, czyli te tzw. cheerleaderki również tworzą swoje drużyny, które prowadzą zażarte boje, krwawsze nawet niż najbardziej krwawy mecz rugby (bo wiecie jak to jest z kobietami, są jeszcze bardziej przejęte rolą i waleczniejsze niż chłopaki z drużyny). No bo np. nie może być tak, że przeciwna drużyna cheerleaderek ma lepszy wierszyk tudzież pioseneczkę oraz układ choreograficzny. No jak się one ludziom na oczy pokażą? Wstyd!! A tak moim skromnym zdaniem totalna żenada jak słucham tych piejących pip.
   Ogólnie podsumowując FOOTBALL czy BASEBALL (którą to dyscyplinę sportu uwielbiam i szczerze żałuję, że w Polsce jest bardzo mało zainteresowania tą grą) jest dla Ameryki tym czym dla Brazylii lub Polski PIŁKA NOŻNA czy ostatnio SIATKÓWKA.
   A teraz co mnie skłania do pisania tego wszystkiego? Otóż fakt, że miałem ostatnio możność (celowo nie piszę przyjemność) pogrania w pewną grę o nazwie "10-Yards Fight" stworzoną przez team IREM.
Gra owa pochodzi z roku 1985 czyli roku w którym, Japonia postanowiła przypodobać się swym niedawnym wrogom spod PEARL HARBOUR czy MIDWAY. Nie dziwi więc fakt, że postanowiono napisać grę pod tzw. "publiczkę".
   Czym jest bowiem te magiczne 10 Yardów ? W tym momencie wypadałoby przybliżyć czytelnikowi wstępnie ogólną zasadę gry we właśnie FOOTBALL AMERYKAŃSKI, bo gra jest niczym innym jak symulacją meczu. Otóż w grze chodzi o to aby przebiec z piłką taką samą jak do RUGBY (nie mylić tych obu dyscyplin sportowych) czyli jajowatą, do pola końcowego przeciwnej drużyny. Proste jak konstrukcja cepa. Lecz dalej nie wiemy o co chodzi z tymi 10 yardami. Otóż już wyjaśniam. Cel gry, a zdobycie tego celu nie zawsze znaczy to samo. Gracze toczą swoje zażarte boje na boisku o długości 100 yardów (po 50 yardów do pól końcowych obu drużyn od środka boiska). Do zadań drużyny przeciwnej należy zapobiegać dobrnięciu do pola końcowego gracza z piłką. Mamy zatem na głowie nie lada problem, gdyż przeciwnicy sukcesywnie nam w tym "małym spacerku" przeszkadzają (niejednokrotnie w bardzo spektakularny sposób) a im ktoś ma większe gabaryty tym trudniej z takim przeciwnikiem iść w szranki. W momencie, gdy któryś z oponentów złapie nas w pół i rzuci o glebę, tudzież wślizgnie nam się pod nogi i upadniemy zaczyna się robić niewesoło. Dostajemy od sędziego komunikat o treści 1ST DOWN, i od tego momentu słowo 10 yardów staje się prawomocne.
Drużyna ustawia się bowiem naprzeciw siebie i następuje zagranie piłki do naszego gracza, który ma teraz kilka możliwości: albo decyduje się na przebrnięcie samemu, albo podaje piłkę do innego gracza, w każdym razie po rozegraniu zanim ktoś znowu z przeciwnej drużyny rzuci nam się pod nogi i zaliczymy glebę piłka musi znaleść się minimum - VOILA !! - 10 yardów dalej od poprzedniej pozycji.
W przeciwnym przypadku sędzia wydaje komunikat 2ND DOWN, (i w tym momencie na twarze naszych graczy wchodzi lekki grymas niezadowolenia). Gra znów odbywa się od rozdania i tak do momentu gdy sędzia okrzyknie NOT 10 YARDS (jest to komunikat po 4tej nieudanej próbie) a nasi chłopcy wykrzykną hurmem jedno słowo (FUCK !!), ponieważ niestety wtedy to my musimy zacząć rzucać się pod nogi przeciwników. Myślę, że nie ma sensu przybliżać dalej zasad jakimi rządzi się FOOTBALL AMERYKAŃSKI, bo tak naprawdę opisywana przeze mnie gra nie nam nic więcej do zaoferowania oprócz tego co napisałem (poza tym, że po dobrnięciu do pola końcowego otrzymujemy 6 punktów i szansę na zdobycie 7mego, który możemy zdobyć poprzez przekopnięcie piłki nad specjalną bramką w kształcie litery Y. Piłka musi się znaleść ponad poprzeczką oraz między słupkami. I jeszcze jedna uwaga. W momencie kiedy podajemy piłkę w czasie rozgrywki może zdarzyć się tak, że zamiast do naszego, piłka trafi do zawodnika z przeciwnej drużyny. Jest to tzw. przejęcie piłki komunikowane hasłem PASS INTERCEPT, po którym następuje automatycznie zmiana). Po więcej zasad oraz różnicę pomiędzy FOOTBALLEM a RUGBY, odsyłam do serwisów internetowych poświęconych tej tematyce.
   A teraz małe przemyślenia względem tytułu. Jedyna korzyść jaką wyniosłem z niej to fakt, że poznałem mniej więcej zasady tej dyscypliny sportu (zaznaczam, że nie odwiedzałem wcześniej żadnych serwisów ani nie miałem bladego pojęcia ap. FOOTBALLU).Co do samej gry jest to jak już napisałem mało przemyślany wręcz prymitywny tytuł na składankę, którą to Japonia miała uraczyć swoich nabywców. Zero jakiejkolwiek ingerencji w drużynę. Jedyna dostępna opcja to zmiana stopnia trudności przeciwników. Szczerze mówiąc wygrać mecz na ostatnim poziomie nie sprawia większego problemu.
 Możemy wybrać czy chcemy uczestniczyć w rozgrywkach szkolnych, Finału Liceów, czy w Meczu Drużynowym. Tyle naszej ingerencji. Reszta która należy do nas to umiejętne omijanie wślizgujących się nam pod nogi napastników, choć jest to niezbyt łatwe i czasami wręcz denerwujące. Sądzę,że Amerykanie byli niezbyt zadowoleni, gdyż nawet nie dano opcji wyboru drużyny, gramy sobie ot jakimiś łepkami Nonameami. Grafika wygląda jak przystało na składankowe tytuły a nawet gorzej czyli po prostu mizernie, a do tego jest bardzo niepłynna. O muzyce, której nie ma, nawet nie śmiem wspomnieć. Jedyne dźwięki to odgłosy otoczenia tupot nóżek zawodników (czyli zwykłe rąbanie sieczki), tudzież sygnał gwizdka sędziego. Gra odpycha po pierwszym meczu, i myślę, że choć pomysł był jak najbardziej w porządku to mimo wszystko panowie z IREM potraktowali odbiorców jako ludzi którym każdą tandetę się wciśnie, co też robią po dziś dzień.
   Dziękuję za poświęcenie chwili uwagi. Wielkie Pozdro.