Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Qurek

Strony: [1] 2 3 ... 13
1
Gry na różne platformy / Odp: Keystone Kapers - Atari (2600) (800/5200)
« dnia: Czerwiec 25, 2019, 22:16:45 »
Celem porównania do wersji z Atari 2600, wrzucam Keystone Kapers z Atari 800/5200.

2
Hi-score / Odp: Chō Aniki (Super CD-ROM² - PC Engine)
« dnia: Czerwiec 25, 2019, 14:02:19 »
SZŁAAA DZIEWEEECZKA, DO LASEEECZKA ...
Moje pierwsze zetknięcie z Chou Aniki spowodowało, że od śmiechu ostro rozbolały mnie mięśnie twarzy. Było to również moje pierwsze zetknięcie się z systemem PC-Engine, japońskim odpowiednikiem konsoli TurbograFX-16. Na którymś z Famicomów grał w prezentowany tytuł, nieżyjący już niestety Koks. Gra przykuła mnie swoim bardzo awangardowym, wręcz psychodelicznym uniwersum. Żeby było ciekawiej, ta japońska produkcja posiada jeden bardzo mocny polski akcent. (W filmie od 2:35).
Któregoś dnia prowadząc rozmowę telefoniczną z Sogetsu, dowiedziałem się że podkład muzyczny przygrywający w tle w etapie drugim, a z którego to właśnie toczyliśmy ostrą bekę, to nic innego jak melodia "Szła dzieweczka do laseczka", która jest bardzo popularna i lubiana w japonii. Ahh te kitajce.

3
Gry na różne platformy / Metal Slug (NEO-GEO)
« dnia: Czerwiec 25, 2019, 12:10:10 »
Ah te czasy tzw. "bilców" czyli salonów gier arcade. Metal Slug pojawił się w zasadzie już u schyłku owej ery, niemniej sporo w tej branży namieszał. Wielbiciel takich hitów jak Contra - między innymi ja sam - nie był w stanie przejść obok automatu z grą obojętnie. Kiedy to przyszedł czas, że tytuł pojawił się w naszym podwórkowym salonie, praktycznie wszystkie inne połykacze monet rozpoczęły ostrą głodówkę. Metal Slug spłacił się właścicielowi w mgnieniu oka, a najfajniejsze w tym wszystkim była nie sama rozgrywka, a cała skupiona wokół grającego loża szyderców/pochlebców (niepotrzebne skreślić), komentująca, doradzająca, krytykująca i niestety często gęsto zabierająca grającemu potrzebny do życia tlen. Ale były to jeszcze czasy szeroko pojętej integracji personalnej, nierzadko przywoływanej ze łzą w oku. Wspólnymi siłami zdołano w ekspresowym tempie osiągnąć poziom umiejętności pozwalający na ukończenie całej gry za pomocą jednego tylko kredytu. To jak niebywałą ilość pieniędzy utopiłem na poczet Metal Sluga, niech poświadczy fakt, że pomimo upływu niemal 20 lat, potrafiłem z marszu na jednym kredycie dotrzeć do przedostatniego etapu bez wcześniejszych przygotowań. (Prezentuje to poniższy film).
Co do samej gry, to napakowana doskonałym humorem, wartką akcją oraz znakomitą wręcz oprawą graficzną perełka pośród strzelanek, której nawet nie mam co rekomendować. Nie znam chyba osoby z kręgu zainteresowań, która choćby nie zetknęła się z tą grą.


4
Gry na różne platformy / The Terminator - SEGA Master System
« dnia: Czerwiec 24, 2019, 15:03:31 »
    Przykład gry opier.olonej na szybko, na kolanie. Nie sposób opisać jak bardzo skrajne emocje we mnie wywołuje. Z jednej strony jestem ogromnym freakiem jeśli chodzi o dwa pierwsze filmy Camerona i mało który gniot jest w stanie odwieść mnie od grania w przeróżne adaptacje. Z drugiej strony patrząc chłodnym okiem nasuwa się pytanie - Jak takie coś mogło trafić do sprzedaży? Ano mogło, uzyskując pełne prawa do marki.

    Drugą kwestią pozostaje temat kto, kogo miał promować? Skłaniałbym się ku stwierdzeniu, że znakomity filmowy sequel z 1991 roku, doskonały pod każdym względem, miał promować dwie konkurujące ze sobą na rynku konsole do grania tj. Nintendo Entertainment System oraz Segę Master System (dalej w tekście jako SMS). Na obie bowiem maszyny, pojawiły się jako ekskluzivy(sic!), gry pt. "The Terminator", przy czym ta na NES to już totalna porażka i nie radzę jej tykać nawet kijem. Gry "The Terminator 2 - Judgement Day" pojawiły się już w bliźniaczych wersjach na obu systemach, ale ten temat pozostawię sobie na inną okazję.

    Terminator obok Sonica The Hedgehog, to jedna z dwóch gier jakie miałem okazję ukończyć na SMS. Powodem tego był fakt, że mój kolega - ten od Commodore 64 - postanowił w czasach powszechnie królującego nam PEGASUSA zabawić się w hipsterkę. Zakupił bowiem konsolę SEGI o podtytule Master System II z wbudowanym w pamięć Sonic'iem, próbując przekonać wszystkich dokoła o wspaniałości powyższej, wylewając jednocześnie ukradkiem hektolitry łez w rękaw. Powód? - Nie miał chłop w co grać.  Próbując jednak być twardym dokonał pierwszego i zarazem ostatniego zakupu gry, po którym wywiózł konsolę na działkę, gdzie po wielu latach wyparowała wraz z paliwem od kosiarki podczas jednego z włamań. Tak w skrócie przedstawia się geneza tego w jaki sposób miałem do czynienia z grą "The Terminator" w czasach bardzo dla mnie dziś odległych.

    Co do samej rozgrywki, to pamiętam, że udało nam się podczas jednej z kilku sesji dotrzeć do maksymalnie drugiego etapu. Tam poziom naszej frustracji osiągnął zenit. Brak internetu, jak i brak pomysłu na pomyślne ukończenie drugiego etapu zadecydował o tym, iż daliśmy sobie z grą spokój. Dziś wiem, w czym tkwił nasz problem (wystarczyło z jednego z budynków spaść bez wcześniejszego podskoku, ażeby się nie zabić). W każdym razie i tak osiągnęliśmy sukces, bo ukończyliśmy tym samym jakieś 30% gry. TAK! Nie przesłyszeliście się 30%.

    Seria LastFewMinutes, którą zacząłem nagrywać pod kątem urządzania sobie podglądu wideo pod retropie w zamyśle miała zawierać kilka ostatnich minut z danej rozgrywki. Terminatora wrzuciłem doń całego ponieważ można go ukończyć w UWAGA.... 10 minut.

    Mam wrażenie, że dla twórców beta-test oznacza mniej więcej tyle samo co beta-karoten. Ktoś widział film, ktoś rzucił szkice, ktoś coś skomponował, ktoś zaprogramował, i kto się zesrał czując ciepły oddech Nintendo na plecach.

    Co z tego, że etapy wyglądają na rozległe, skoro jedyna słuszna droga wiedzie jak po sznurku? To taki trochę jakby trik, ale szybko zacząłem przestać się nabierać.
Co z tego, że zaprogramowano jakiś przeciwników, skoro jedyna słuszna opcja to strzelać, zrobić dwa kroki, strzelać, zrobić dwa kroki etc.
Co z tego, że jeden z etapów - konkretnie trzeci - przypomina mieszankę "Guitar Hero" i "Pataponów"? I w końcu (wiem czepiam się) co z tego, że Connor to Conner?

    Tylko dlatego, że mam ogromny sentyment zarówno do gry jak i do filmu oraz tylko dlatego, że gra jest w odróżnieniu od tej NESowej, w jakimś tam stopniu grywalna postanowiłem ją zaprezentować od początku do końca. Zapraszam zatem do oglądania, a każdy niech sobie wyrobi zdanie nt. oprawy graficznej czy ścieżki dźwiękowej. Tylko uprzedzam, nie przestraszcie się Sary Conner(sic!). Na jednym z przerywników wygląda jak je.ana banshee.


5
Opisy i recenzje gier / Odp: Contra
« dnia: Czerwiec 24, 2019, 14:55:58 »
Wydawałoby się, że już wszystko nt. "Contra" zostało powiedziane. Pamiętam jak kiedyś Rocket pokazywał na zlocie, jak w "Galaxian" dostać się do menu z jakimiś ukrytymi melodyjkami. Przeżyłem wówczas nie mniejsze zdziwienie jak dziś.

EDIT: A.D. 2019 (Napisane pod kątem młodszych użytkowników. Starzy za takie newsy obsrali by mnie śmiechem ;) ).

    Na opisywanie tej gry, aż szkoda strzępić język. Z racji tego, że była dodawana do pierwszych PEGASUSów jako zestaw startowy za pomocą kartridża "168 in 1". Nie ma chyba w Polsce osoby, która choćby jej nie "liznęła". Ogromnym atutem wersji składankowej, była możliwość dodawania sobie żyć za pomocą specjalnych trainerów. Dzięki temu każdy bez większych problemów mógł nauczyć się w nią grać. (Nie jestem wyjątkiem).

    Ale, ale... to nasze polskie realia, na naszym polskim pirackim klonie, któremu na imię PEGASUS.

    Zacznijmy od tego, że ośmiobitowe Nintendo w tym samym czasie działało jako dwa niezależne od siebie twory. W Europie oraz w Stanach Zjednoczonych konsola funkcjonowała jako "NES", czyli "Nintendo Entertainment System". Wyglądem przypominała szary odtwarzacz VHS, ponieważ w podobny sposób umieszczało się w nim kartridże z grami. W Japonii natomiast konsola znana była pod nazwą "FAMICOM" czyli "Family Computer". To właśnie japoński produkt stał się szablonem naszej polskiej, a w zasadzie tajwańskiej, podróbki. To właśnie dlatego, kartridże z Japonii pasowały do gniazda naszych Pegasusów i to właśnie dlatego lwia część gier w polsce obsługiwała hiraganę, katakanę i kanji, czyli alfabety stosowane w kraju kwitnącej wiśni. Dodam tylko, że NESowe kartridże posiadały 72 piny, gdzie famicomowe posiadały ich tylko 60. Aby więc zagrać w pozycję NESową na Famicomie, lub odwrotnie, trzeba było stosować specjalne przejściówki. Ale i to niekiedy nie było możliwe w związku z regionalizacją (PAL50Hz/SECAM50Hz/NTSC60Hz), ale to już materiał na osobny temat.

    Wracając do tematu "Contry". Ciekawostką jest fakt, że gra występuje w aż trzech różnych wersjach w zależności od regionu, w którym została wydana. Ta najbardziej przez nas znana pochodzi o dziwo z USA. Powód? Dużo uboższa od wersji japońskiej i domniemywam, że łatwiej było ją wcisnąć na składankę, ale nie mnie akurat się wypowiadać, bo w temacie mapperów itp. jestem kompletnie zielony. Dziwne, że PEGASUS, który działał przecież w systemie PAL, był w stanie jakoś poradzić sobie z wersją dedykowaną pod NTSC. Eksperymentując z emulacją i składanką "168 in 1" nie udało mi się jako jedynej odpalić właśnie Contry. Podsumowjąc, to co znamy najlepiej pochodzi ze Stanów Zjednoczonych.

    W Japonii natomiast powstała wersja tej samej gry ale... wzbogacona o szereg animacji oraz detali w postaci opadów śniegu czy ruchomych elementów tła (falujące na wietrze drzewa, czy pulsujące wnętrzności w ostatnim etapie). Generalnie japończycy wiele swoich tytułów robili "bardziej". Tyczy się to również oprawy muzycznej.

    Pozostała do omówienia wersja europejska. Doprawdy nie wiem co było tego powodem (cenzura?), ale gra o nazwie "Probotector", to zwyczajna "Contra" z pozamienianymi sprite'ami. Zamiast żołnierzy, mamy roboty i zamiast śmigłowca w końcowej scenie, mamy samolot. Niby to samo, ale... to już nie Schwarzenegger i Stallone, którzy wdzięczyli się do nas z ekranu startowego i działali na zmysły smarka ;).

   Poniżej prezentuję wszystkie trzy pozycje z serii LastFewMinutes, gdzie możecie sobie zobrazować owe opisane wcześniej różnice.

CONTRA (NES-USA)


CONTRA (FAMICOM-JP)


PROBOTECTOR (NES-EU)


6
Gry na różne platformy / Rick Dangerous - Commodore 64
« dnia: Czerwiec 24, 2019, 14:35:13 »
    Dziś prezentuję kolejną grę, która była jedną z pierwszych jakie widziałem na oczy jako dziecko. Mój kolega, w odróżnieniu ode mnie, dostał na komunię dużo poważniejszy prezent, jakim był komputer Commodore 64. Na nim to właśnie (po uprzednim wczytaniu programu z taśmy magnetofonowej) miałem okazję poznać postać Ricka Dangerous'a.

    To co tak naprawdę wówczas urzekało to piękna oprawa graficzna oraz niebywała grywalność. Bardzo intuicyjne i proste sterowanie, połączone z ciekawie skonstruowanymi lokacjami, osadzonymi w różnych kręgach kulturowych świata zadecydowało o sukcesie produkcji. To troszkę taki 8-bitowy Tomb Raider, tyle, że z postacią stylizowaną na Indianę Jones'a, chociaż powinno się właściwie powiedzieć, że to Lara Croft jest żeńskim odpowiednikiem tego pierwszego. 

    Z dzisiejszego punktu widzenia trzeba przyznać, że gra jest naprawdę wymagająca i niestety wymaga uczenia się lokacji na pamięć, a to bywa bardzo czasochłonne. Wszystko bowiem co może nam zrobić przysłowiowe "kuku" pojawia się znienacka. Te 30 lat temu, była to duża zaleta. Pozwalało to bowiem, na dłuższe obcowanie z grą i większą satysfakcję z jej ukończenia. Dziś natomiast w zalewie produkcji nie wymagających zbyt wiele od gracza, tytuł ten nie jest już tak zachęcający. Przyznam się, że przygotowując się do nagrania poniższego gameplay'u posiłkowałem się wersją zmodyfikowaną o nielimitowaną liczbę żyć, czy amunicji, a mimo to ostatni, tj. 4 etap, pozostał dla mnie nie do pokonania. Dlatego doszedłem do wniosku, że nagrywając niniejszy filmik dam z siebie tyle ile mogę i na tym poprzestałem.


7
Gry na różne platformy / Keystone Kapers - Atari 2600/5200
« dnia: Czerwiec 24, 2019, 14:29:38 »
    "Keystone Kapers" to jedna z pierwszych gier z jakimi w ogóle miałem styczność. Poznałem ją dzięki prezentowi komunijnemu w postaci klona konsoli Atari 2600, którą wtedy dostałem. "Rambo", bo tak się ów klon nazywał, posiadał wbudowanych ponad 100 różnych pozycji. Był to dość duży atut, biorąc pod uwagę, iż jedna gra w wersji na kartridżu była warta niemal tyle co cały klon... ale to były jeszcze nieco inne czasy i nikt nie zwracał w Polsce uwagi na coś takiego jak prawa autorskie.

    Co do samej "Keystone Kapers". Obok takich tytułów jak "River Raid", czy "Pitfall", jest jednym z ciekawszych wydanych na tę konsolę. W zasadzie nie ma się co dziwić, ponieważ została stworzona przez firmę "Activision", odpowiedzialną za większość udanych gier na tę akurat platformę. Wcielamy się w postać oficera Kelly, wzorowanego na policjanta Jego/Jej Kure... przepraszam... Królewskiej Mości, którego zadaniem jest dopaść Harry'ego Hooligan'a, który dokonał właśnie włamania do Southwick's - pobliskiego supermarketu. Akcja gry toczy się na czterech kondygnacjach wcześniej wspomnianego obiektu. Naszym wrogiem będzie przede wszystkim czas, ale również wszelkiej maści przeszkody w postaci min przeciwpiechotnych, jeżdżących wózków sklepowych, odbijających się piłek, czy wreszcie zdalnie sterowanych samolotów, które to Harry skrupulatnie umieszcza na swojej drodze ucieczki, aby uprzykrzyć nam pościg. Przeszkód z etapu na etap przybywa, jak również zwiększa się prędkość ich poruszania, co ma na celu oczywiście zwiększenie poziomu trudności. Małym udogodnieniem pozostaje dla nas winda, lecz należy się nauczyć z niej właściwie korzystać, gdyż niekiedy można sobie nią tylko zaszkodzić.

    Gra ta, jak zdecydowana większość na tę konsolę, nie posiada wyraźnego zakończenia. O nim decyduje utrata ostatniej szansy/życia, a celem samym w sobie nie jest tak naprawdę złapanie włamywacza, a uzbieranie jak największej ilości punktów, co również bywało standardem w erze Atari 2600.


8
Opisy i recenzje gier / Odp: Robocop - trylogia
« dnia: Styczeń 28, 2019, 16:36:48 »
U mnie bardzo podobne skojarzenia. Otóż Robocop 2 to pierwszy ever film o Superglinie (jak ktoś wogóle mógł to tak nazwać ??), którego obejrzałem tylko w jakichś 30% mając 8 lat, i to w większości z zasłoniętymi oczami (violence and gore). Robocop 2 był również jednym z pierwszych kartridży na Pegasusa, jakie dane mi było zobaczyć. Zgadzam się z żurkiem co do tego iż produkcja posiada ciekawą grafikę, ale nie wiem czy tak jak ja, mieliście trudności w odczytaniu co jest tłem, a co obiektem. Pierwsze odczucia to: straszny bałagan w grafice... choć ładna. Pomijam część pierwszą i trzecią bo o niej wszystko zostało powiedziane. Chciałbym zwrócić natomiast uwagę na grę Robocop 2 która ukazała się na automatach arcade. Moim skromnym zdaniem to najlepsza adaptacja filmu w grze, jeżeli idzie o uniwersum futurystycznego Detroit City. Obcowanie z tą produkcją to sam miód, zwłaszcza dla osób, które są fanami serii. Bardzo chętnie nawiązał bym współpracę z kimś, kto tak samo jak ja miałby ochotę odstrzelić kilka punkowych łbów (czyt. zagrałbym z kimś w to online). Tak, potwierdzam, jak na rasową arkadówkę przystało gra posiada tryb na dwóch graczy. Czekam z niecierpliwością na kontakt w sprawie.

9
Hi-score / Life Force
« dnia: Lipiec 07, 2018, 23:38:39 »



1. Gustlik - 688 730
2. Qurek - 305 800
3. ---


305 800
Prośba do moderatorów o ogarnięcie tego tematu w kwestii estetyki, gdyż ponieważ niestety nie posiadam chwilowo jeszcze przez tydzień dostępu do komputra. Mejs mam nadzieję że widzisz ten temat i już podbijasz score. ;). Niestety na tym chińskim klonie z aliexpress nie ma Salamandra, a szkoda bo trzecia opcja robi robotę jeszcze lepszą.


10
Hi-score / Donkey Kong JR.
« dnia: Czerwiec 25, 2018, 10:47:47 »



1. MWK - 102 600
2. Qurek - 37 300
3. ---


11
Hi-score / Donkey Kong
« dnia: Czerwiec 25, 2018, 00:40:43 »


1. Gustlik - 71 300
2. Qurek - 55 000
3. ---

Jako, że poleciał ostatnio stream z tym crapem zamieszczam najlepszy wynik, jaki udało mi się na nim osiągnąć. Wynik bez wątpienia do pobicia ;).


12
Jeszcze więcej o grach / Odp: Co ostatnio przeszliście??
« dnia: Czerwiec 17, 2018, 23:32:57 »
A ja sobie ostatnio ogrywam moją składankę z AliExpress pt. 400in1. Poza Adventure Island IV które już dawno temu ukończyłem i popełniłem jakiś tekst o nim, w ten weekend podołałem dwóm grom.
Pierwsza z nich to "Bonk's Adventure" gra o chłopcu z wodogłowiem. Bonk jest chyba swego rodzaju maskotką konsoli PcEngine (Jap.) aka TurbograFX16 (US) (swoją drogą chyba druga po Nintendo marka z biblioteką przekozackich gier). Bonk z pozoru wydawał się trudny ze względu na specyficzne sterowanie, które gdy już się opanuje gra robi się dziecinnie prosta. Bardzo ciekawa pozycja do ukończenia której serdecznie namawiam.
Druga gra to "Ninja Crusaders" od "Sammy". Dziwna firma robiąca gry z pozoru dobre, ale po jakimś czasie mam wrażenie jakbym obcował z czymś z niższej półki. Mają również dziwną tendencję do robienia ogromnego przeskoku w kwestii poziomu trudności, co dało mi się we znaki już przy okazji ogrywania Silk Worm, ale na szczęście w Ninja Crusaders nie polecieli aż tak mocno po bandzie i grę udało się ukończyć, aczkolwiek nie bez kilku fucków zamelodeklamowanych gdzieś pod nosem podczas entego podejścia do ostatniego poziomu. Gra generalnie jest jakby klonem Ninja Gaiden, ale ... cóż to trochę tak jakby porównać oryginalnego Famicoma AV do PolyStation Gargiego ;). Nie jest to na szczęście aż taki crap, żeby nie móc się z nim przynajmniej zapoznać i chociaż raz ukończyć. Nie należę do ludzi o umiejętnościach pokroju Maariosa, więc jeżeli ja położyłem tą grę w zaledwie kilka godzin, to myślę, że wielu z Was poradzi sobie z nią bez problemu.

13
Pirackie produkcje / Odp: Zgorzkniałe carty
« dnia: Marzec 17, 2018, 21:10:03 »
Jakbym widział rysunek młodego XD.

14

   Jakiś czas temu wszedłem w posiadanie chińskiego Famiclona nabytego na AliExpress. Konsola sama w sobie nie powala (aczkolwiek spodziewałem się po niej dużo gorszej jakości), jednak dołączony do niej cartridge zasługuje na uwagę. Znajduje się na nim bowiem 400 gier i z tego co wstępnie udało mi się ustalić mało jest na nim niegrywalnych "zapychaczy" homebrew. Pierwszą z gier na liście okazała się być czwarta część Adventure Island, w którą z czystej ciekawości zacząłem grać i...

   Moja subiektywna opinia będzie krótka. To naprawdę jedna z najlepszych gier na konsolę Famicom, będąca pięknym zwieńczeniem jej żywota - gra była jedną z ostatnich jakie ukazały się na tą platformę. I żeby nie ochać i achać, ponieważ uważam, że każdy powinien mieć swój własny pogląd na dane zagadnienie, postanowiłem poświęcić nieco swojego czasu i wyprodukować trochę tekstu, z jednej strony jako zadośćuczynienie za wiele lat omijania tego tytułu, a z drugiej w celu zachęcenia do niego tych, którzy nadal podchodzą doń sceptycznie.

FABUŁA

Próżno szukać jakichkolwiek manuali, w których znajdowałaby się jakaś wzmianka na temat fabuły. Próbowałem, lecz nawet pół złamanego pdf'a, tudzież transkrypcji nie udało mi się odnaleźć. Z intra można się domyślić tylko tyle, że jakaś złowroga siła porozsiewała po świecie swoje sługi oraz porwała naszych pięcioro milusińskich po postacią smokozaurów, znanych z części II i III. Jasnym staje się, iż naszym zadaniem będzie ich odzyskanie.

ROZGRYWKA

Już pierwsze zetknięcie z grą nie pozostawia złudzeń, iż mamy do czynienia z produktem zupełnie odmiennym od tego, do którego byliśmy do tej pory przyzwyczajeni w częściach poprzednich. Czy to dobrze, czy źle to już kwestia indywidualna każdego fana serii. Zamiast typowej platformówki "cały czas w prawo" dostajemy platformową przygodówkę z pseudo-otwartym światem podzielonym na etapy, z których każdy z kolei dzieli się na mniejsze sektory. Pomiędzy wyżej wymienionymi możemy się dowolnie przemieszczać i w dodatku bez jakiegokolwiek limitu czasowego (aczkolwiek nie wszędzie możemy się udać od razu). Scenariusz bowiem jest ułożony w taki sposób, że pewną kolejność w przechodzeniu etapów będzie trzeba zachować.

To co wita nas na samym początku to obszar z naszym domem, który będzie służył do zapisywania aktualnego stanu gry, uzyskiwania passwordów oraz odnawiania energii do pełna. Nie trzeba chyba dodawać, iż warto go często odwiedzać.

STEROWANIE

To co staje się zauważalne od razu to brak przyspieszenia protagonisty tj. Mistrza Takahashiego, które było dostępne w poprzednich częściach po wciśnięciu klawisza B, które jest również odpowiednikiem przycisku "FIRE". (Przyspieszenie będzie dostępne w nieco późniejszym etapie gry, ale informacje o tym podam nieco później). Poza tym standard, czyli A - skok. Wspomnieć natomiast należy o przyciskach START i SELECT.


Klawiszem SELECT bowiem wywołujemy mapę całego świata, która wita gracza zaraz po włączeniu gry. Na niej to możemy zaobserwować, które z przeszkód blokujących dostęp do dalszych etapów, zostały przez nas do tej pory wyeliminowane - nie żeby to było jakieś super użyteczne ale... .


Klawiszem START natomiast wywołujemy menu główne, które wymagało będzie większego objaśnienia i któremu poświęcę osobny akapit.

HUD


Również zasługuje na kilka słów wyjaśnienia, gdyż nie wszystko może być zrozumiałe od początku w związku z totalną przebudową mechaniki, jaką rządziły się poprzednie części. Nasz HUD dzieli się na cztery białe przegródki widoczne u dołu ekranu. Pierwsza przegródka (z jabłkiem i ośmioma kropkami) pokazuje ilość zebranych owoców. Zebranie owocu powoduje zmiany koloru kropki z czarnej na czerwoną. Lecz jak już wcześniej wspomniałem, owoce w części IV Adventure Island nie służą już do dodawania sobie dodatkowych sekund, których brak mógł spowodować utratę życia, lecz do odnawiania energii reprezentowanej przez serca, które znajdują się w kolejnej przegródce HUD-a. Osiem zebranych owoców powoduje zmianę koloru serca z czarnego na czerwone (o ile oczwyście wcześniej było czarne). W sytuacji, kiedy wszystkie nasze serca mają kolor czerwony nic się nie dzieje.
Kolejna przegródka to jak już wspomniałem pasek energii, który w toku rozgrywki może być powiększony o poukrywane po świecie dodatkowe serca - do maksymalnie ośmiu.
Kilka z dodatkowych do odnalezienia serc, o których mowa powyżej, jest niestety podzielona na połówki. W związku z tym trzecia przegródka służy do informowania o takiej właśnie znalezionej połówce serca.
Ostatnia zaś przegródka to wyświetlacz, który informuje jakiego aktualnie przedmiotu z naszego MENU używamy.
I to w zasadzie tyle, niby nic skomplikowanego, ale początkowo było to dla mnie zagwozdką.

MENU

Menu dostępne z poziomu START dzieli się na 3 podsekcje, które postaram się po krótce omówić

WEAPON & ITEM

Wiadomo, tutaj wybieramy którego ze znalezionych dotychczas przedmiotów mamy zamiar użyć. Aby nie popsuć gry nikomu, kto ma zamiar ukończyć ją sobie osobiście, listę owych przedmiotów, oraz ich przeznaczenie zamieszczam jako spoiler. Przedmioty owe dostaniemy jako nagrodę za pokonanie bossa bądź minibossa.

SPOJLER
WEAPON & ITEM
1. KOŚĆ - podstawowa broń miotana
2. MŁOT - służy głównie do zniszczenia wielkiego kamienia blokującego drogę. Opcjonalnie może służyć jako broń (jeżeli ktoś ma ochotę na większy challenge). Służy również do rozbijania kamieni, w których mogą czaić się serca odnawiające energię.
3. POCHODNIA - służy do podpalania kandelabrów w ciemnych pomieszczeniach, aby móc zobaczyć niewidoczne dotychczas platformy. Opcjonalnie można sobie grę utrudnić traktując pochodnię jako broń.
4. ARMATKA WODNA - kolejna broń miotana, z tym tylko, że miota pociskami dużo wolniej od KOŚCI i ma słabszą siłę rażenia. Służy ona głównie do podlewania zwiędniętych roślin, od których (po wcześniejszym ich podlaniu) można się odbijać wzwyż oraz do gaszenia ognisk i płonących platform, na które przyjdzie nam wskoczyć.
5. SNOWBOARD - pozwala na rozpędzanie się po śniegu i wykonywania dłuższych skoków. Przydatna jedynie w lodowej krainie. Można niszczyć oponentów skacząc na nich.
6. WŁÓCZNIA - można używać jako broni, lecz jej główne zadanie jest nieco inne. W lodowej krainie należy wbić się od dołu w drewnianą kłodę, która przetransportuje nas do dalszej części etapu.
7. PARASOL - pozwala na szybowanie w celu przeskakiwania na oddalone platformy oraz zamienia się w łódkę po wpadnięciu do wody.
8. KRYSZTAŁOWY MŁOT - podobnie jak w przypadku zwykłego MŁOTA, z tym tylko, że służy do zniszczenia kryształowej przeszkody i, prawdopodobnie, zwiększa szanse na wypadnięcie serca z zabitego oponenta.
9. DESKA SURFINGOWA - podobnie jak SNOWBOARD, z tym że przydaje się na obszarach wodnych.
10. BOOMERANG - dużo silniejszy od KOŚCI oraz istnieje możliwość rzucania nim również nad siebie. Konieczny w etapie z piramidami do otwierania drzwi (rzucanie BOOMERANGIEM w przełączniki).
11. DESKOROLKA - kolejny pojazd, tyle że lądowy.
12. TOMAHAWK - coś co znają wszyscy fani serii, podstawowa broń Master Higginsa, z tym, że w tym konkretnym przypadku jest to dużo silniejsza wersja KOŚCI. Szkoda tylko, że dostajemy ją praktycznie przed samym ostatnim bossem. Poza tym również służy do uruchomienia przełącznika w lokacji z ostatnim bossem.

SPECIAL ITEM

W tej sekcji znajdują się przedmioty opcjonalne, które nie będą niezbędne do ukończenia gry, aczkolwiek nie da się ukryć iż okażą się o wiele bardziej przydatne, niż co niektóre przedmioty "klucze", których używałem jednorazowo do odblokowania sobie drogi.
1. JAJO TELEPORTACJI - otrzymamy na samym początku od sędziwego pterodaktyla. Jego lokacja znajduje się na prawo od naszego domu w tym samym sektorze. Owo JAJO działa w taki sposób, iż możemy je umieścić na jednym z piedestałów, które znajdują w kilku miejscach grze (Będąc przy piedestale należy wcisnąć przycisk do góry). Od tego momentu z każdego miejsca w grze możemy przeteleportować się do umieszczonego na piedestale JAJA wywołując MENU oraz wybierając jego symbol z listy.
2. KOMPAS - aby zdobyć ten przedmiot należy wygrać wyścig z krabem po słupie. Jego lokacja znajduje się nieco dalej na prawo od naszego domu, aczkolwiek nie w tym samym sektorze. Aby wygrać wyścig należy jak najszybciej wciskać przycisk A (w końcu Master Takahashi ;) ). Wywołując kompas z poziomu MENU otrzymamy dokładniejszą mapę danej sekcji w której się obecnie znajdujemy.
3. SERCE - sposób otrzymania jw. - odnawia jedno serce.
4. FIOLKA - sposób otrzymania jw. - odnawia wszystkie serca.
5. BILET DO DOMU - sposób otrzymania jw. - pozwala teleportować się do domu. Przydatne jest używanie tego przedmiotu w połączeniu z JAJEM TELEPORTACJI tj. np. ustawiamy JAJO na piedestale blisko bossa, teleportujemy się BILETEM do domu, celem zapisania gry oraz uzyskania passwordu, po czym używamy JAJA i wracamy do piedestału. Należy tylko pamiętać, że BILET jest przedmiotem jednorazowego użytku i trzeba będzie o niego ponownie zawalczyć z krabem w wyścigu.
6. WRÓŻKA - aby ją zdobyć trzeba wygrać jedną z irytujących minigierek, w które można zagrać po odnalezieniu kilku z przedmiotów niezbędnych do zagrania w nie. Przykładowo mając młotek, możemy zagrać w ubijanie kretów wynurzających się z norek (na czas) - nie polecam, mając włócznię można zagrać w przekłuwanie balonów (na czas) - też nie polecam, ale np. mając wodną armatkę można zagrać w strącanie tarcz (też na czas) i jest to jedyna minigra jaką udało mi się z powodzeniem ukończyć i otrzymać WRÓŻKĘ. Co do niej samej, to jej działanie jest zgoła inne niż dotychczas. Pozwala nam ona bowiem na jednorazowe wskrzeszenie, w momencie kiedy polegniemy. Normalnie, nie posiadając WRÓŻKI po utracie wszystkich punktów energii (serc) pojawiamy się w naszym domu ze stanem posiadania jaki mieliśmy przy ostatnich odwiedzinach (czyli po zapisaniu gry). Mając WRÓŻKĘ pokazujemy się w tej lokacji, w której zginęliśmy, ze wszystkimi przedmiotami które dotychczas znaleźliśmy.

POWER

Tutaj pokazane będą "MOCE", które zdobędziemy po wygraniu zawodów z trzema z istot występujących w grze jako oponenci. Będą to zawody w przepychaniu się do przepaści z pingwinem, wyścig przez płotki z królikiem, czy zwykły wyścig z lisem. Poza tym, iż zdobycie owych mocy jest konieczne do dostania się do dalszych etapów gry, każda z nich daje nam nowe umiejętności, takie jak (P - POWER/MOC) podnoszenie cięższych przedmiotów, (J - JUMP/SKOK) wysoki skok, czy (D - DASH/ PĘÐ) możliwość biegania.

SMOKOZAURY

Po pokonaniu każdego większego bossa odzyskamy jednego z naszych pięciu Smokozaurów. Każdego z już odzyskanych będziemy mogli dosiąść po odwiedzeniu, jak ja to nazywam, Parku Jurajskiego. Należy w tym miejscu wspomnieć, że każda sytuacja powodująca utratę energii pozbawi nas Smokozaura zamiast utraty tego punktu i trzeba będzie się znów po niego wracać do Parku. Na szczęście istnieje możliwość zamiany Smokozaura na któryś z naszych przedmiotów, dzięki czemu nasz milusiński powędruje do plecaka i będzie go można użyć wtedy, kiedy będzie nam naprawdę potrzebny. W MENU, będzie wówczas dostępny jako jeden z reprezentujących go piktogramów. Tutaj posłużę się pragmatyką karcianą




1. PIK - Czerwony Smok - podobnie jak w częściach poprzednich posiada atak zionięciem, a także pozwala nam brodzić w lawie, lecz nie po płonących platformach. Bardzo przydatny w krainie ognia.
2. KIER - Niebieski Smok - posiada atak ogonem oraz jest bardzo przydatny w lodowej krainie ze względu na to, iż nie ślizga się po lodzie i śniegu.
3. TREFL - Różowy Pterodaktyl - chyba najbardziej przydatny ze Smoków. Warto go mieć w każdej okazji, gdzie musimy się dostać do trudno dostępnego miejsca. Poza tym miota kamieniami.
4. KARO - Wodny Smok - jako, że mało jest w czwórce miejsc do pływania tak więc Dinozaur ten jest niemal nieprzydatny. Zwiększa co prawda obrażenia naszej broni miotanej, ale jest mega powolny na lądzie.
5. GWIAZDA - żółtawo-zielony Triceratops - w zasadzie nieprzydatny na tle innych Smoków. Jego atak to chwilowa zamiana w obracającą się dookoła własnej osi kulę i mimo to, że zadaje potężne obrażenia to i tak trudno go długo utrzymać.

No i cóż, to w zasadzie tyle z informacji, które trzeba wiedzieć na początku przygody z grą, którą szczerze wszystkim polecam. A o tym, że warto w nią zagrać niech będzie sam fakt, że jestem ogromnym fanem serii Adventure Island i dla mnie radykalna zmiana prowadzenia rozgrywki była powiewem świeżości, a nie jak to często bywa udziwnianiem czegoś co jest dobre na siłę, tylko dlatego, żeby nie robić kolejnej kopii tego samego. W zasadzie chyba nawet nie byłbym zadowolony z kolejnej kalki Adventure Island II, jaką niewątpliwie była część trzecia.

15
Jeszcze więcej o grach / Odp: Co ostatnio przeszliście??
« dnia: Luty 11, 2018, 14:17:29 »
Takahashi Meijin no Bōken Jima IV - miód, miód, miód i jeszcze raz miód. Od około tygodnia jedna z topowych pozycji na mojej osobistej liście najlepszych gier Nintendo. Nie za łatwa, nie za trudna, nie za długa, nie za krótka, piękna pod względem wizualnym i dźwiękowym. Słowem kwintesencja gamingu i pożegnanie 8-bitowego Nintendo w wielkim stylu.


Strony: [1] 2 3 ... 13