Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - daf

Strony: [1] 2 3 ... 5
1
Gry na różne platformy / [Sega Mega Drive] The Smurfs
« dnia: Październik 02, 2018, 21:39:06 »
No dobra, no to wlatuje wątek o Smerfach. xD Tych z Segi Mega Drive - to dla mnie jedna z (naj?)lepszych gier na tę platformę. Świetna graficznie, klimatyczna muzycznie, odpowiedniej długości oraz taka "w sam raz" w każdej kategorii. To od niej rozpoczynałem wędrówkę po 16-tu bitach, więc na pewno nostalgia odgrywa tu znaczącą rolę. No ale przecież nostalgia to lwia część naszej miłości do gier.

Pamiętam sklep elektroniczny na Wybickiego - jedno z miejsc, w których można było nabyć konsolę lub gry na nią. To tam właśnie zakupiłem z rodzicami Mega Drive. Tam również znajdowało się jedyne miejsce, gdzie znalazłem w tym mieście kartridże na nią. Całe... 7 (bo ósmego kartridża z Rockmanem nie wziąłem, bo miałem już na Pegasusie :D). Grę sprzedawca chętnie odpalał na sprzęcie w sklepie, aby pokazać jak wygląda, więc nie brało się w ciemno - dobry był to motyw. Francuska The Smurfs zrobiłba wtedy na mnie największe wrażenie, więc wybór padł na ten tytuł, jako na pierwszy nabytek w pakiecie z konsolą.

No i nie pożałowałem, bo gra okazała się rewelacyjna, a 16 bitów na dosyć długi czas zagościło w moim domu i przyciągało rzesze znajomych.


Gra składa się z 15-tu etapów, nazwanych w grze aktami. Świetnie prezentuje się już mapka, która pojawia się przed każdym etapem i która przedstawia nam podgląd danego miejsca i okolicy. Po każdych 4-ech etapach otrzymujemy password (po pokonaniu bossów), a więc mamy dzięki nim automatyczny dostęp do 5., 9. oraz 13. aktu. Bardzo dobrze przedstawia się różnorodność etapów - klasyczne plaftormówki, labirynty, wiele elementów zręcznościowych, zjazd na sankach, czy wózkiem w kopalni. Sam ostatni etap jest bardzo rozbudowany i zróżnicowany. Twórcy zaimplementowali ciekawe pomysły, więc naprawdę każdy poziom jest inny (nie licząc dwukrotnego lasu oraz dwukrotnej tamy).

Fajny jest też fakt, że gramy tu czterema różnymi Smerfami. Gra sama narzuca który etap przechodzimy którą postacią, ale i tak jest to duży plus. Oprócz zwykłego "no name'a" bez żadnych specjalnych zdolności, pokierować będziemy mogli Zgrywusem atakującym wybuchającymi prezentami, Łasuchem rzucającym ciastami oraz Ważniakiem - również bez specjali, ale poruszającym się ze świeczką po jaskini. :) To niezły czub.

Klimat gry to największy plus. W Black Forrest czuć niepokój oraz obecność wrogich czarnych Smerfów (po kontakcie z takim również stajemy się czarnym zombie), w The Field czuć wręcz pod stopami krople rosy na liściach, w The Swamp poranna mgła wylewa się poza ekran telewizora, w The Mountain z kolei aż się chce zaciągnąć świeżym, górskim powietrzem, The Descent to szalona jazda na sankach w dół, a The Lake to najlepszy pod tym względem etap. Czasami aż chciałem się tam odgonić od przelatających komarów.  Z całego serca polecam - dla mnie ta gra to czysta przyjemność.



2
Opisy i recenzje gier / Mitsume ga Tooru
« dnia: Sierpień 18, 2018, 17:22:13 »
Istnieje zapewne wiele gier w moim guście, których jeszcze nie odkryłem i nie było mi dane w nie zagrać. Mitsume ga Tooru to z kolei gra jak najbardziej w moim typie, którą zawsze omijałem łukiem i nie mogłem się do niej przekonać. Może nie szerokim łukiem, ale czekała na liście "gier do zrobienia" bardzo długo. Jakoś od 2007 roku. Dopiero 4 lata temu - na FamiCON 6 - ukończyłem ją grając w co-opie z MWK.


Nie wiem, co mi w niej zawsze nie pasowało. Prawdopodobnie postać głównego bohatera oraz cała otoczka kulturowa - chłopak z trzecim okiem, hinduizm, ćakry... Nie moja tematyka. Warto było jednak przymknąć na to - nomen omen - oko i ujrzeć całkiem satysfakcjonujące zakończenie po niełatwej walce.

Rzecz jasna, nigdy nie obejrzałem ani jednego odcinka anime, na podstawie którego powstała ta gra. Ciężko mi więc odnieść się do oceny adaptacji. Być może dla fanów, tudzież po prostu dla osób zaznajomionych z japońską produkcją, gra ma wiele smaczków i nawiązań. Chociaż szczerze wątpię, ponieważ fabuła jest tu maksymalnie uproszczona, bez żadnej zbędnej głębi. Jako Hosuke Sharaku ruszamy w podróż, aby powstrzymać naszego rywala Godaru, który w początkowej cutscence jedzie na tak zwanym "Gomorrah" i niszczy miasto. Koniec historii, czas na granie.

Prince Godaru podążający na Gomorrah (z lewej) oraz z jakąś niezadowoloną babą na tle zgliszcz miasta (z prawej)

Rozgrywka jest zrobiona na ekstra. Wiele bardzo fajnych rozwiązań, jak np. motyw z monetami, sklepem, fajnymi power-upami. Do tego ciekawi przeciwnicy oraz bossowie, świetna oprawa audio/video (efekt paralaksy w scrollingu), odpowiedni poziom trudności. Po prostu bardzo solidny platformer, jedynie trochę za krótki. Pięć leveli standardowej długości to sporo mniej, niż standardy do których przyzwyczaiły nas gry. Jeszcze tak dwa więcej i naprawdę byłaby to gra zdecydowanie rewelacyjna. Według mnie, to produkcja idealna dla kogoś, kogo chcielibyście przekonać do Famicoma. Taka, o! W sam raz pod każdym względem dla początkującego (i nie tylko).


3
fCON10 / Rezerwacja stanowisk w remizie
« dnia: Maj 15, 2018, 13:50:54 »
Podobnie jak dwa lata temu, robimy plan zagospodarowania remizy. Każdy, kto będzie dysponował telewizorem (swoim, bądź pożyczonym od dziata) ma prawo zaklepać sobie jedno stanowisko. Nie będę wpisywał już osób postronnych, które także będą przebywać głównie na tych stanowiskach - tylko osobę odpowiedzialną za telewizor i konsolę na tym miejscu.
Przy zaklepywaniu miejsc będę brał pod uwagę rozmieszczenie sprzed dwóch lat - osoby, które wcześniej miały tam miejscówkę, będą brane pod uwagę priorytetowo.



Stanowiska:
CD - Centrum dowodzenia (komp, mikser)
P - Projektornia z konsolą
1 - Senshu| ?
2 - Zelas | telewizor własny
3 - Roben | telewizor dziata
4 - żur0 | telewizor dziata
5 - Krisuroku | telewizor własny
6 - MaarioS | telewizor własny
7 - Yerzmyey | ?
8 - daf | telewizor własny
9 - Nielogiczny | telewizor dziata
10 - MWK | telewizor własny

4
Opisy i recenzje gier / Fighting Road
« dnia: Maj 13, 2018, 00:03:06 »

Kojarzycie tę dosyć prymitywną bijatykę dla jednego gracza? Odpalam ją sobie co jakiś czas od wielu lat, ale nigdy nie przykuła mnie na dłużej. Dzisiaj postanowiłem spędzić przy niej trochę czasu i w efekcie dotarłem do ostatniego bossa, który był tak przegięty, że udało mi się zabrać mu piksel na pasku energii (screen poniżej) xD. Strasznie trudna sytuacja.

Na naszej drodze czeka siedmiu rywali. Z każdym z nich toczymy dwie walki, za drugim razem przeciwnicy są silniejsi, a nasze ciosy zabierają im mniej HP. Po wygranych walkach możemy przypisywać jakieś gwiazdki do naszych poszczególnych ciosów, co podejrzewam stanowi zwiększenie ich efektywności. Ciężko mi jednak dokładnie powiedzieć, bo gra wydana zostało jedynie w wersji JAP. Nasz bohater posiada zresztą bardzo bogatą gamę ciosów, ale nigdy nie udało mi się wykonać nawet połowy z nich. Szczerze mówiąc, używam jedynie trzech podstawowych ciosów - wszystkie z kopa (bo dostępna jest jeszcze piącha). Najwidoczniej wystarcza to do pokonania wszystkich, oprócz ostatniego chujka.

Ogólnie mówiąc, gra jest z tych bardzo przeciętnych. Postaci są tu tak sztywne, jakby miały kij od mopa w dupie. Jest jednak pewien rodzaj miodu, który można poczuć gdy nasze ciosy wchodzą w korpus rywali. Dlatego właśnie odpalałem tę grę co jakiś czas i pokonywałem kilku pierwszych antagonistów. Posiada ona system passwordów, więc na pewno spróbuję jeszcze pokonać tego ostatniego bossa, ale nie mam wielkich nadziei co do powodzenia tej misji... Chyba, że uda znaleźć się na niego jakiś sposób - wszak podczas walki ładuje się nam jakiś niebieski pasek speciala, którego funkcji dotychczas nie rozkminiłem.


5
fCON10 / Harmonogram i atrakcje
« dnia: Kwiecień 04, 2018, 09:41:10 »
FamiCON 10: Plan imprezy

PIĄTEK | 13.07
22:00 -
00:00 - Wypijmy za błędy, sukcesy i Pegasus | [wszyscy]

SOBOTA | 14.07
12:00 - Konkurs Wiedzy Losowej | [Dred]
13:30 - fCON10 Anniversary Opening Video | [MWK]
14:00 - Rzut Terminatorem | [wszyscy]
15:50 - Pamiątkowe zdjęcie | [daf]
16:00 -ContraBanda Famicom League#2: Time of Revenge | [żur0]
20:00 - Koncert | [Yerzmyey & Pin]
22:00 - Relacja z FamiCON 9 | [Krisuroku]
00:00 - Freestylewsk #2 | [Mati & Roben]
01:00 - Chip Jockey's "The Best of Chipgruz" | [Chip Jockey]
02:00 - Ekwadorsk | [Gargi]

NIEDZIELA | 15.07
12:00 - Versusfest | [MaarioS]
14:00 - Jaki to dźwięk z gry? | [Mati]
16:00 - Super Robin Hood Hardcore Tournament 4 | [Krisuroku]
18:00 - COMPOST | [dziat]
20:00 - Nintendo FamiCON Championships | [dic-sc7 & MWK]
22:00 - The Voice of Gruz | [Gajwer]
00:00 - 40% Pasztet Kontest | [daf]

PONIEDZIAŁEK | 16.07
12:00 - Flight Simulator | [MaarioS]
14:00 - MicroKnight Party Edition Tournament | [Siudym & MWK]
16:00 - Pixeloza_10.0 | [MWK & daf]
18:00 - NSF-owa melodia | [Nielogiczny]
20:00 - Arek mówi rzarty w Laskach + drugi roast Contrabandy | [Arek]
22:00 - FamiCON Cinema Vezdival | [dziat & żur0]
00:00 -

WTOREK | 17.07
12:00 - Famicon Open | [Nielogiczny]
14:00 -
16:00 - Goal '18 | [Arek]
18:00 -
20:00 - Boss Battle | [Robi]

ŚRODA | 18.07
10:00 - Pakowanie i ogarnianie | [wszyscy]

- termin atrakcji zależny od warunków atmosferycznych
- atrakcje związane z graniem

Lista zmian:

Doszło:
- Konkurs Wiedzy Losowej | [Dred]
- Chip Jockey's "The Best of Chipgruz" | [Chip Jockey]
- Boss Battle | [Robi]

Poszło:
-

6
Jeszcze więcej o grach / Muzyka poważna w grach
« dnia: Marzec 05, 2018, 19:57:12 »
Bardzo podoba mi się fakt, iż twórcy naszych kochanych gier, przy ich tworzeniu tak często sięgali po muzykę poważną. Można powiedzieć, że siedząc za dzieciaka przy konsoli chłonęliśmy nieświadomie 8-bitowe wersje najsłynniejszych utworów, nawet o tym nie wiedząc. Najbardziej fascynują mnie te crapowate gry, jak większość z 168 in 1. Ciekawie jest po niemal 30-tu latach zdać sobie sprawę, że piski które znamy z dzieciństwa to bitowa aranżacja dzieł wielkich mistrzów.
Oto krótka lista utworów i ich odpowiedników, które udało mi się zebrać do kupy:

Tetris:
Pyotr Tchaikovsky - Dance of the Sugar-Plum Fairy
Odpowiednik w grze

Challenger:
Franz Schubert - Marche Militaire
Odpowiednik w grze

Antarctic Adventure:
Émile Waldteufel - The Skater's Waltz
Odpowiednik w grze

Field Combat:
Richard Wagner - Ride Of The Valkyries
Odpowiednik w grze

City Connection:
Pyotr Tchaikovsky - Allegro Non Troppo E Molto Maestoso
Odpowiednik w grze

Road Runner (wiele utworów, wybrałem jeden przykładowy):
Nikolai Rimsky-Korsakov - Flight Of The Bumblebee
Odpowiednik w grze

Parodius (tu podobnie - niemal cała gra pełna jest aranżacji klasyków):
Georges Bizet - L'Arlesienne Suite No. 2: Farandole
Odpowiednik w grze

Binary Land:
Erik Satie - Je Te Veux
Odpowiednik w grze

Mario Is Missing:
Modest Mussorgsky - Pictures at an Exhibition
Odpowiednik w grze

Gyruss:
Toccata and Fugue in D Minor
Odpowiednik w grze

Final Fantasy 2:
Pyotr Tchaikovsky - Dance Of The Swans
Odpowiednik w grze


Na pewno jest jeszcze mnóstwo tytułów, w linijkach kodów których ukryto ponadczasowe dzieła - i nie mówię tu o aranżacjach tradycyjnych, ludowych pieśni (jak Kalinka w Tetris), czy popularnych utworów z filmów (jak np. Cyndi Lauper w Goonies) - piszę tu jedynie o muzyce klasycznej. Jeżeli macie jakieś propozycje, które uzupełniłyby powyższą listę, koniecznie dajcie znać.

7
Demoscena i gry homebrew / Lizard
« dnia: Styczeń 21, 2018, 22:25:19 »
No dobra, wersja beta została oficjalnie opublikowana, więc w końcu można powiedzieć coś więcej o Lizardzie. Na grę czekałem bardzo długo. W zasadzie od II Bydgoskiego Grania z Helperem i MWK w 2014 roku. Po ponad 3 latach czekania w końcu można eksplorować grę w całości.


Gra tworzona była przez Brada Smitha, a środki na nią zebrał przez Kickstartera. Jest to metroidvania, w której sterujemy człowiekiem w skórze jaszczurki (!), zwiedzamy rozległe lokacje, zmieniamy skóry aby nabyć nowe umiejętności, a głównym celem jest - jeżeli dobrze rozumiem - zbieranie porozsiewanych po całym świecie monet. Wchodzimy w interakcje z różnymi żyjątkami, niektóre są dla nas zabójcze, inne zupełnie neutralne. Bardzo mi się ten motyw podoba. W grze brakuje mapy, którą moglibyśmy włączyć w dowolnym momencie gry. W niektórych miejscach są punkty, w których możemy podejrzeć miniaturkę mapy krainy, w której się znajdujemy. Tak mi się przynajmniej wydaje, ja jednak znalazłem tylko jeden taki spot:


Świat gry jest zresztą całkiem pokaźny, jako dowód wrzucam filmik, w którym nasza postać spada w dół przez niemal pół minuty (!). To robi wrażenie (a jednocześnie przez brak mapy nieco zniechęca).


Co mogę powiedzieć o tej grze w najbardziej ogólnym stwierdzeniu - trochę się na tym całym Lizardzie zawiodłem... Liczyłem na wciągającą metroidvanię z ciekawie skonstruowanym światem, a gra sama w sobie jest dosyć nudna, trudna i aż nazbyt skomplikowana. Oczywiście nie w jakimś wielkim stopniu - wciąż gra się w to dosyć ciekawie, ale oczekiwania miałem dużo wyższe, stąd te słowa.

Ponieważ to wersja beta i autor udostępnił ją, aby gracze mogli ją przetestować i przesłać mu swoje opinie, nie omieszkam napisać do niego parę słów ode mnie. Przede wszystkim fajnie byłoby, gdyby trochę poprawił silnik sterowania (chociaż nie wiem, czy na to nie jest już za późno). Mnóstwo tu elementów platformowych, a nasza jaszczurka po skoku "ślizga się" do przodu, wiecie, o co mi chodzi... Podczas skoku na małe platformy jest to strasznie irytujące, bo nie mamy kontroli nad postacią. Owszem, jest to do wyuczenia i po jakimś czasie gracz się przyzwyczaja, ale nie tak powinno to wyglądać.
Przydałyby się także jakieś cut-scenki, bo nie wiadomo o co w tej grze chodzi, jaki jest jej cel. Muzyka jest bardzo średnia, ale nie wymagam już, aby to miało się zmienić. Zresztą niektóre kawałki są całkiem wpadające w ucho, oto jeden przykład - posłuchajcie sami.


Mógłbym jeszcze wiele słów napisać o tej produkcji - zarówno ciepłych, jak i nieco chłodniejszych. Nie chcę tu jednak tego robić, bowiem na recenzję przyjdzie jeszcze czas - gdy zostanie wydana wersja ostateczna, a ja poświęcę jej więcej czasu, niż w chwili obecnej. Chciałbym po prostu na razie poznać Wasze zdanie na temat wersji beta Lizarda. Na pewno obecną wersję gry będę jeszcze przez długi czas po troszku dziobał, bo jest tego warta i mam wielki szacunek do autora, że mu się to udało.

8
Opisy i recenzje gier / Karnov
« dnia: Styczeń 09, 2018, 22:07:16 »
Cześć, dzisiaj opowiem o fajnej grze na Pegasusa, którą od jakiegoś miesiąca nieustannie forsuję i namawiam niewinnych ludzi do zagrania w nią. Karnov - gra, która widniała niedawno na przybyłej z Rzeszowa liście gier do przejścia podczas ppP. Jakoś nie wywołała ta pozycja entuzjazmu w mojej osobie. Ot gra, której kiedyś tam spróbowałem, przechodząc zapewne pierwszy etap. Taki tam crap z wyglądu, nic szczególnego. Otóż właśnie nie - jest w tej grze bardzo fajny klimat, który podczas grania przypominał mi wielokrotnie o Rygarze tudzież Altered Beast. Niby surowy graficznie średniak, ale posiadający w sobie nutę orientalizmu oraz magii. Wiecie - starożytne ruiny, potwory, fireballe, dinozaury... no i ruski strongman.

Karnov jaki jest - każdy widzi...

Gra opowiada o losach Jinborova Karnovskiego. Ciężko powiedzieć mi coś więcej o tej wschodnio-radzieckiej postaci, ale bardzo podoba mi się jej koncept. Karnov to taki znany ze starych powieści oraz filmów Mongoł - łysy, wielki chłop, z podłużnym wąsem i z kierpcami na stopach. Równie ciężko było mi stwierdzić jaki jest cel wędrówki naszego chłopa przez starożytne krainy. Gra nie wyjaśnia sprawy, tylko rzuca Jinborova uderzeniem pioruna prosto do pierwszego etapu. Instrukcja do NESowej wersji gry tłumaczy nam, iż skarb starożytnej, spokojnej wioski Creamina zostaje skradziony przez siły nieczyste z innego świata - a dokładnie przez wielkiego smoka imieniem... Ryu. Uciśnieni mieszkańcy wioski swoją nadzieję wiążą z jednym człowiekiem - "a one-time circus strongman", który opanował sztukę władania kulami ognistymi. Ogółem rzecz biorąc, ta "fabuła" to klasyka gier na tę platformę, rozwiązanie uniwersalne dla setek gier. Nie jest to jednak ważnym punktem tego tytułu. Najważniejszy jest sam motyw wędrówki naszego siłacza przez niezbadane lądy.


Przed nami 9 etapów, o typowej dla Famicoma długości. Nie można zaliczyć gry do zbyt krótkich, ale nie jest też na tyle długa, aby rozgrywka zniechęcała. Pod tym względem jest w sam raz. Jinborov zbiera na swojej drodze liczne itemy i power-upy. Dzięki nim rozbudowuje swoją broń, posiada możliwość lotu na woskowych skrzydłach Ikara, broni się za pomocą tarczy, wspina się na drabinę, czy posiada parę opcji dodatkowej broni. Fajnie to wszystko sprawdza się w praktyce. Łatwiej dzięki temu walczyć z takimi kreaturami jak kobieta-wąż, skalny człowiek, bądź dwugłowy smok Gidora. Tak, gra naprawdę posiada bardzo fajny, orientalny klimat.

Grafiki oraz muzyki nie będę zbytnio wychwalał. Głównie z racji tego, że za bardzo nie ma czego. Gra wygląda średnio, ale jak już wielokrotnie podkreślałem - ten styl trafia do mnie całkowicie. Lubię takie jasne, słoneczne, starodawne lokacje, z nadgryzioną zębem czasu architekturą. Uwielbiam takie postaci jak Karnov. Dla mnie więc - gra jest naprawdę bardzo dobra, z wyważonym poziomem trudności oraz długością.

Razem z MWK graliśmy w wersję angielską. Odpaliłem właśnie tę, ponieważ nie chciałem stracić informacji z cut-scenek. Cóż... żadnych cut-scenek nie było. Występują one natomiast w wersji japońskiej. Okazało się jednak, że dobrze iż wybraliśmy właśnie tę wersję, bowiem w japońcu nie ma nieskończonych kontynuacji, a w tej były. No i opcja ta się przydała, bowiem nie raz braliśmy dodatkowe kredyty.
Kto liczy jednak na jakieś satysfakcjonujące zakończenie dalekiej wędrówki, będzie musiał obejść się wielkim smakiem... Po pokonaniu Ryu wersja amerykańska żegna nas takim oto endingiem. No skandal, Panie, skandal... I duża ujma dla tego tytułu. W japońcu jest to nieco bardziej rozbudowane i to już się ceni.

Jeżeli nie będziecie więc wiedzieli w co sobie pograć, odpalcie grubasa. My się naprawdę dobrze bawiliśmy i wciągnęliśmy się w świat wschodu na długie 2-3 godziny. 7/10.



9
Solucje i porady / Fish War - tabela przeciwników
« dnia: Styczeń 08, 2018, 21:27:41 »

Ostatnio dzięki nagrywce dziata i MWK, dosyć popularna stała się nielicencjonowana gra Fish War, czyli po naszemu Rybie Wojny. Na składance 8in1 z załączonego filmiku występuje ona bez muzyki, więc odpalając ją zasymulować można w telewizorze akwarium i świetnie się przy tym wyluzować. Doskonałe są również dźwięki pojawiającego się rekina oraz pompki do akwarium. Niestety, na tym romie występuje jedynie wersja z muzyką, więc symulator niemal w całości traci swój klimat... Wielu graczy dostrzega w tej produkcji także aspekty polityczne.

Gra bazuje na bardzo popularnym pomyśle, w którym sterujemy początkowo małą rybką i możemy jiś* jedynie ryby naszego pokroju. Z czasem (punktacja) rośniemy i można atakować coraz więcej gatunków. Jak przestawia się sytuacja - kogo możemy konsumować w zależności od naszego rozmiaru oraz punktacji - udokumentowane jest na poniższej grafice. Trzech najniższych drapieżników nie możemy zjeść w żadnym momencie gry.


Kolumny przedstawiają kolejno: grafikę naszych akwariowych przeciwników | ilość punktów, które za nie otrzymujemy | naszą postać w momencie możliwości konsumpcji | minimalna ilość punktów w momencie możliwości konsumpcji.

* - jeść

10
Pchli targ / Szaliki w barwach Contrabandy
« dnia: Grudzień 22, 2017, 11:43:28 »
Wczoraj pierwszy dzień zimy - to dobry moment, aby zakupić ciepły szalik Contrabandy. Szalik może zostać użyty także podczas ustawek z miłośnikami innych platform do grania. Pamiętajmy tylko, aby nade wszystko bronić barw Contrabandy i nie dać sobie skroić szalika.

Parę słów o szalikach:
- długość 140 cm, wysokość 18 cm,
- wykonane z wysokogatunkowej włóczki akrylowej,
- dwustronne, zakończone frędzlami,
- bardzo dobrze odzwierciedlają barwy Contrabandy.

Cena szala to 25 zł + 7 zł przesyłka. Całość = 32 zł. Po wpłacie na konto wysyłam szalik w ciągu 1-2 dni. Na stanie pozostało jeszcze 19 z 30-tu produktów.

Szaliki miały swoją premierę na tegorocznym Silly Venture, gdzie razem z MWK paradowaliśmy po sali przyodziani w barwy. Wykonanie jest naprawdę solidne - szale są grube i dają nadzieję, że posłużą jeszcze przez wiele przyszłych zim (i nie tylko zim).

Galeria zdjęć:





Rzeczywiste barwy szalików najlepiej odzwierciedla pierwsza fotografia.

11
Spotkania w rodzinnej atmosferze / ppP 2k17
« dnia: Grudzień 13, 2017, 20:20:58 »

Tradycyjnie po wizycie na Silly Venture, miałem przyjemność gościć chłopa MWK, aby razem uskutecznić kolejny maraton z piwem, pizzą i Pegasusem. Postanowiliśmy także usystematyzować nazwę naszych spotkań, więc stwierdziliśmy że właśnie ppP doskonale odzwierciedla charakter tych dni.

Piwa nie zabrakło (nie miało prawa), wjechała także pizza, no a Pegasus włączony był niemal przez cały czas - od niedzieli lekkim popołudniem, do godzin wczesnoporannych w środę. Piękne, solidne, intensywne ppP. Grane było co nie miara, razem przeszliśmy 15 gier, o ile dobrze policzyłem:


Micro Knight 3 - w tym roku udało zaliczyć się trzecią część Małego Rycerza. Mimo zglitchowanego ekranu udało się znaleźć wszystkie sztabki. Pograliśmy też trochę w najnowszą część, czyli Revenge of the Foul Skulls, ale nie daliśmy jej rady. Stary, dobry Siudym. ;) Dobra robota, chłopie.

7 Grand Dad - jakoś nigdy nie przepadałem za Flintstonami, ale grało się całkiem przyjemnie. Wielki Ojciec dał radę, odwiedził Jetsona w kosmosie i po ciężkiej walce pokonał ostatniego bossa.

Gun Dec - lubię tę grę. Strasznie duża zadyma się w niej dzieje, konsola przelicza to wszystko jak pojebana, a satysfakcja z przejścia gry zawsze jest niemała. Ostatni level jak zawsze nakopał nam do dupy. W ogóle przy wielu grach doszliśmy z Markiem do wniosku, że bardzo długo jest łatwo, idzie jak z płatka, a nagle następuje swojego rodzaju zapora, która zatrzymuje nas na dłuuugi czas i czasami sprawia, że trzeba zrezygnować. Mimo wszystko, w tym przypadku ponownie się udało.

Rygar - a poszedł bez problemów w ramach rozpoczęcia wtorkowego dnia. Tak na rozgrzewkę.

Parasol Henbee - fajnie było przypomnieć sobie ten pokręcony tytuł. Nie jest to gra zbyt trudna, ani długa - taka w sam raz, jako przerywnik między innymi sztosami. Podczas grania wspomnieliśmy Yerzmyeya, któremu również ten tytuł przecież się podobał. ;)

Lickle - popis MWK solo. Ciężko napisać tu cokolwiek odkrywczego, wszystko zostało już o tej świetnej grze napisane. Gra, do której można wracać, wracać i wracać.

Robocop 3 - czyli "najdłuższa" gra świata. Całość zajęła nam około 12-15 minut. Świetnie to wszystko w tej grze wygląda, ale... Bardziej przypomina demo jakiejś gry i kończy się, gdy gracz zaczyna się rozkręcać.

Kaiketsu Yanchamaru 2 - jedno z najlepszych odkryć ppP. Nie dość, że ładna, to jeszcze w chuj śmieszna i grywalna. Polecam, bo widać że twórcy bawili się naprawdę dobrze przy projektowaniu tej gry. My bawiliśmy się równie fajnie.

Shatterhand - jakoś odpycha mnie ta przepięknie wyglądająca gra. Nie dawałem sobie z nią tym razem rady - za trudne to wszystko. A ostatni level... Ja pierdolę, znowu ta sytuacja blokady, o której pisałem przy Gun Dec. Ja sobie odpuściłem, ale MWK dał oczywiście radę (chociaż były chwile zwątpienia).

Karnov - kolejne odkrycie i gra, do której na pewno nie raz wrócę. Grę znałem w ten sposób, że kiedyś tam pograłem z 10-15 minut, nigdy jednak nie zasiadłem na poważnie. Tak samo zresztą MWK. Wiele przyjemności sprawiało nam poznawanie tego tytułu, gra wydaje się jakaś taka randomowa, niedorobiona, dziwna, ale ma swój charakterystyczny urok, któremu ciężko się oprzeć. Tylko ten ending... Tak jak widzicie na screenie - napis "Congratulations!! The End" i to wszystko...

Hello Kitty World - kolejna bardzo przyjemna gra, której chyba wcześniej nie przeszedłem do końca. W sumie dziwne, bo gra jest w miarę krótka. Posiada bardzo fajny i ciekawy tryb dla dwóch graczy - gra się wprawdzie "turowo", po kolei, ale drugi gracz rozpoczyna grę po przejściu etapu przez tego pierwszego albo po jego śmierci w miejscu, gdzie tamten gracz skończył. Taka fajna sztafeta.

Wory - niekończąca się tradycja, dająca zawsze tyle samo śmiechu i satysfakcji.

Ponadto ukończyliśmy (zabrakło screenów):

Crisis Force - kolejny stały element spotkań z Markiem. Zresztą Wy przecież wiecie!

Contra - wiadomo! Ale graliśmy w polską wersję dziata z 2006 roku! Zajebista sprawa i gromka beka z tłumaczenia. xD Szczery szacunek, Tomek, to przecież kawał historii!

Super C - do kompletu wjechała kontynuacja, ale już w normalnej wersji (E). ;) Bez zgrzytów wszakże.


Ostatni boss zatrzymał nas w New Ghostbusters II, a bardzo fajny Captain America and the Avengers skończył pokłady naszej cierpliwości i wyłączyliśmy gdzieś pod koniec gry - tu też jeden z bossów okazał się zbyt ciężki, a po przegranej trzeba było się daleko wracać i stwierdziliśmy, że "chuj, gramy w coś innego". ;)

No i tak to w skrócie wyglądało. Poszło gdzieś z 40 piw, dwie wódki, wiaderko ogórków kiszonych, czipsy no i pizza. Warto raz do roku wyłączyć się totalnie na wszystko, włączyć na 4 dni Pegasus i porozmawiać sobie z drugim chłopem przy świetnych gierkach. Dzięki za wszystko Marek - gadżety "zlotowe" w postaci plakatu, podkładek pod piwo, no i za-je-bis-tych koszulek, to mistrzostwo świata! Wielkie dzięki za wszystko, a raport z tego spotkania w postaci posta, który właśnie piszę, umieszczam ku pamięci na forum. Jak zawsze. No i wjeżdża jeszcze krótki filmek-zajawka:


12
fCON10 / Nomenklatura dziesiątego zlotu
« dnia: Grudzień 04, 2017, 13:57:45 »
Kwestia rzeczywiście dosyć istotna. Pojawiły się już wprawdzie grafiki z cyfrą "10", ale myślę, że pliki nie są zamknięte i bez problemu będzie to można na tym etapie jeszcze skorygować.

13
Opisy i recenzje gier / CJ's Elephant Antics
« dnia: Październik 15, 2017, 11:47:21 »

Grą, która zawsze będzie kojarzyć mi się tylko ze śp. Koksem jest CJ ze składanki Quattro Arcade. Pamiętam pierwszego Sylwestra w Bydgoszczy, gdy Koks przyjechał jako pierwszy. Otworzyłem więc butelkę wódki, zasiedliśmy do Famicoma i odpaliliśmy Słonia, co stało się później swojego rodzaju tradycją i podczas każdej wizyty Michała graliśmy właśnie w tę gównianą grę. Gównianą, ale niezwykle śmieszną (zwłaszcza po spożyciu).


W grze sterujemy słoniem o imieniu Columbus Jumbo i pomagamy mu dostać się do Afryki. Przed nami zaledwie 4 etapy, a i tak nigdy tej gry nie przeszedłem. ;D Wczoraj udało mi się po raz pierwszy dotrzeć do 3. etapu. Odwiedzimy tu Francję, Szwajcarię, Egipt oraz ostatecznie Afrykę (jakby Egipt do niej nie należał). Chodzimy, walimy jakimiś fistaszkami z trąby oraz rzucamy bombami. Słoń wyposażony jest w parasol, co spowalnia jego spadanie. Gra jest bekowa - gdy stracimy życie, Columbus leży chyba z 5-6 sekund, co jest niezwykle śmieszne, gdy wypijemy kilka kieliszków wódki. Wszystko w tej grze wkurza - wrogowie nie do uniknięcia podczas skoków w dół, problemy z przeskoczeniem przeszkód, zły scrolling, nieprzemyślane levele. Ale gra posiada tryb dla dwóch graczy, co jest dużym plusem. Dzięki temu jest dobra właśnie na takie contrabandyckie eventy.

Z ciekawostek - gra wyszła początkowo na C64, później została przeportowana na Amigę, Atari ST, ZX i NESa właśnie.

Gra jest słaba, typowo CodeMastersowa, jednak mam do niej spory sentyment. ;) No i należy jeszcze wspomnieć, że bossowie po pokonaniu "rozsypują się jak orzechy na streamach MaarioSa". © Roben 2016

14
Gry na różne platformy / Playdead's Inside (PC, Xbox 360, PS4, Switch, iOS)
« dnia: Październik 13, 2017, 23:53:54 »

Graliście już w Inside? Ja skończyłem dopiero dzisiaj (a zacząłem dopiero wczoraj). Ponieważ jestem wielkim fanem poprzedniej gry od Playdead - Limbo, z przyjemnością zainstalowałem i Inside. Podchodziłem troszkę ostrożnie, ale już po 3-4 minutach rozgrywki wiedziałem, że będzie przynajmniej równie dobrze. W ostatecznym rozrachunku było w zasadzie lepiej.

Produkt jest platformówką 2D z elementami logicznymi. 2D to trochę krzywdzące określenie, gdyż wiele wydarzeń rozgrywa się na wielu planach i płaszczyznach, ale prawda jest taka, że naszym bohaterem możemy sterować jedynie w dwóch wymiarach - przód i tył. Czasami jeszcze góra, dół, a w wodzie po całej płaszczyźnie. Zagadki nie są zbytnio skomplikowane, chyba dużo łatwiejsze niż w Limbo. Jest też chyba nieco mniej elementów zręcznościowych. Ale za to klimat, fabuła, intryga są jeszcze bardziej pociągające, niż we wcześniejszym tytule. Szanuję to w pełni.

Gra wygląda i (zwłaszcza) brzmi obłędnie. Za muzykę znowuż odpowiedzialny jest Martin Stig Andersen, którego soundtracku do Limbo słuchałem godzinami. Podobno chłop do nagrywania ścieżki dźwiękowej wykorzystał tu ludzką czaszkę, gdyż dźwięk inaczej rozchodzi się w powietrzu, a inaczej we wnętrzu głowy. Tu możecie posłuchać różnicy tego samego dźwięku nagrywanego normalnie i z wykorzystaniem czaszki: https://soundcloud.com/seraph621 - to niezła jazda.

Polecam, bo mnie zaintrygowała całkowicie i jest warta swojej ceny. Jest krótka - podobnej długości do Limbo, ale za to niezwykle intensywna. 9/10.

15
Hi-score / Chōjikū Yōsai Macross
« dnia: Wrzesień 23, 2017, 13:01:36 »


01. Gustlik - 722.700
02. daf - 633.700
03. ---


Zachęcam do nabijania punktów w tego świetnego shootera.

Strony: [1] 2 3 ... 5