Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - MWK

Strony: [1] 2 3
1
Pchli targ / Naklejki na joypady do Famicoma
« dnia: Kwiecień 02, 2019, 23:04:09 »
yo, chce ktoś nowe naklejki na pady jak mu się stare zużyły albo przestały się podobać?



Dla swoich oddam za zwrot + co łaska 8)

2
Wydarzenia w klimacie retro / Kraków Arcade Museum - fotorelacja
« dnia: Kwiecień 01, 2019, 21:58:45 »
Gdzieś początkiem marca napisał do mnie kumpel, że otwierają w Krakowie "Muzeum Automatów". Początkowo pomyślałem, że to chyba mu się pomyliło z istniejącym już "Muzeum Fliperów", ale jednak nie. Okazało się, że to nowa miejscówa, dedykowana głównie maszynom z ekranem i manipulatorem, a nie takim, które wyposażone są w stół, ruchome łapki oraz kulki 8)

Momentalnie umówiliśmy się na jeszcze wtedy odległy i bezpieczny dla nas termin 30 marca, na wspólny wyjazd, aby ponaparzać w automaty jak za starych, dobrych czasów.
Nasze oczekiwania były z goła odmienne - kolega liczył na te "nowsze" urządzenia (czytaj te, które dominowały w połowie lat 90 w Polsce i później), skakanki, strzelanki no i oczywiście klasyk nad klasyki Alien vs. Predator od Capcom, podczas gdy ja miałem nadzieje zobaczyć nieco więcej klasyki, lata 80, w końcu nazwa "muzeum" zobowiązuje, hity, które doskonale znamy z początków Pegasusa, a których fundamenty zakopane są właśnie w tamtych, odległych już latach.

Jak się okazało żaden z nas nie był zawiedziony, ale po kolei 8)



Wyruszyliśmy w sobotni poranek. Podjarani jak za małolata gdy turlało się na drugi koniec miasta aby chociaż tylko popatrzeć na taki automat w akcji. W trakcie drogi nie stygły gorące dyskusje o tym, co możemy tam zastać oraz wspominki o tym, gdzie i jakie gry rozstawione były po naszym mieście za gówniarza. Zapał studziła jedynie wiadomość, a konkretnie niepotwierdzona informacja, jakoby wejściówki były na czas, a nie na cały dzień tak, jak się tego spodziewaliśmy po wizycie w tym drugim Muzeum - Pinballi.





Na miejsce dotarliśmy szybko (w końcu A4 motzno) i w miarę sprawnie.
Kraków Arcade Museum mieści się w dość sporej odległości od centrum, lecz z łatwym dojazdem zarówno z autostrady jak i z miasta.
Oto adres >> Centralna 41A, 31-000 Kraków // oraz LINKA DO MAPY

To ten sam, jeden wielki budynek, w którym mieści się park trampolin, wrotkarnia i inne cuda, niemniej jednak całość budzi dość mieszane odczucia ponieważ wygląda to jak squot albo jakiś magazyn. W każdym razie samo muzeum jest dość słabo rozreklamowane (może poprostu jeszcze i w przyszłości się to zmieni).



Zaparkowaliśmy. Poczekaliśmy kilka minut na jeszcze jednego kolege, który dotarł do nas z centrum i niemal w podskokach udaliśmy się do wejścia.
Na tak zwane "dzień dobry" jest karteczka, a w zasadzie dwie. Na jednej widnieje nazwa tego gdzie wchodzimy, a na drugiej są godziny otwarcia.
W tygodniu od środy do piątku można zaglądnąć w godzinach od 16 do 21, natomiast podczas weekendów Muzeum czynne jest od 10 do 22.



Za drzwiami wita nas ponury, surowy korytarz i kolejne drzwi, zza których już słychać ten charakterystyczny dźwięk, dźwięk zwiastujący doskonałą zabawę 8)
Witamy się z Szefostwem przy dość sporym barze, chociaż to bardziej jak recepcja w jakiejś firmie, bo (na chwilę obecną) oprócz biletów wstępu serwowane są tam tylko podstawowe napoje i woda.



No i tu jednak lekkie rozczarowanie. Zostaliśmy grzecznie poinformowani, że narazie, przez pewien okres czasu, dopóki hype nie opadnie, dostępne są jedynie wejściówki dwugodzinne w cenie 20zł od osoby i "wjazdy są falami" czyli od godziny 10 co 2 godziny. Oczywiście, możemy sobie wejść w dowolnym momencie, ale koszt do najbliższej "zmiany" pozostaje taki sam bez względu na to, ile jeszcze czasu zostało. My byliśmy dokładnie o 12:15 więc bez zastanowienia przełknęliśmy te piętnaście gorzkich minut 8)

Pytając o pozostałe dni dostaliśmy informacje, że w tygodniu wejściówka kosztuje 30zł i nie ma limitu czasu ALE sprawne oko i główka dostrzegną janusza w tym biznesie. Owszem, trzy dyszki i możemy siedzieć ile wlezie, tylko jeśli policzymy godziny otwarcia to wyjdzie nam ich (aż) 4, wobec czego w porównaniu do weekendu to płacimy jedynie 10zł mniej w ogólnym rozliczeniu.
OK, dla ludzi z okolicy może to i dobre rozwiązanie, jednak z perspektywy dojeżdżających to praktycznie nie opłaca się atakować poza weekendem...
Mamy nadzieje, że szybko się to zmieni, bo w takim rozrachunku, mimo znakomitych gier, jednak bardziej opłaca mi się przyjechać do tamtego drugiego Muzeum na Kazimierzu.

No ale właśnie! Dość już tego pitolenia! Do gier!



Oto średnio dobrze sklejona panorama tego, co widzimy od wejścia - przy ladzie z biletami.



A tutaj już zupełna porażka panoramy, ale ukazująca widok na salę z drugiej strony, jakbyśmy stali po przekątnej do wejścia.



No i muszę Wam powiedzieć, że jest tego sporo, naprawdę sporo!
Od całkiem starych, przez perełki - klasyki, aż po te nowe + ścigałki i jedna skakałka (dokładnie Pump It Up).

Na początku uderzyłem od pierwszego automatu z brzegu. Szedłem i fotografowałem każdy kolejny, bez względu na to czy był sprawny czy nie. Niestety część było wyłączonych, a nie ukrywam, że w takiego Popeye, Dig Duga czy Operation Wolf bym ponaparzał z równą przyjemnością co w pozostałe klasyki.

Przyjąłem taką taktykę ponieważ po tym jak się dowiedzieliśmy, że wejściówki są "godzinowane", to niemal jednogłośnie zdecydowaliśmy, że wchodzimy na dwa razy - pierwszy raz na obczajkę i aby pograć w to, co absolutnie chcemy, a potem drugi raz już konkretnie w to absolutnie musimy (patrz AvsP, haha).

Wszystko jest opstrykane i nie będę tutaj listował wszystkich gier, powiem tylko, że byłem absolutnie wniebowzięty móc pograć w takie cudeńka jak Mario Bros ztj "Mr Mary" (pozdro DAF!), Donkey Kong 3 (nie, to jeszcze nie Ebola edition 8)), Galaxian, Galaga, R-Type, Tempest, 1942, Time Pilot, Virtua Cop 2... no i oczywiście... a może przede wszystkim... oto ON... PRAWDZIWY... JEDYNY... WYJĄTKOWY... Panowie, proszę uklęknąć, Jego Wysokość >> PlayChoice-10:



Powiem Wam szczerze, że na początku ominąłem ten automat. HAHA, serio, patrzę, Contra, se myślę, o fajnie, zawsze chciałem w C zagrać na automacie, zrobiłem foto i podszedłem do następnego... i nagle... BUM! Jasna cholera, przecież to nie był arcade z Contrą!
Momentalnie zawróciłem i zacząłem się przyglądać, dotykać, wąch... echem... sprawdzać autentyczność 8)

Owszem, maszyna nieco sfatygowana, jednak chwała im, że w ogóle jest! Najbardziej zużyte były chyba gałki, dało się grać, ale trzeba było czynnie dzielić uwagę pomiędzy tym, co działo się na ekranie a tym, żeby dokładnie "wrzucać" kierunki.
Zrobiliśmy z kolegą rundkę w Contre i doszliśmy aż do Snow Field.

Co do odczuć, powiem Wam tak, gra się identycznie jak na Pegasusie z erkejd stikiem (nawet faza na bosie na wodospadzie była dokładnie taka sama, haha), no bo wiadomo, siedzi tam nic innego jak NES tylko z customowym PPU i Zilogiem zawiadującym systemem.
Apropo systemu, można w każdym momencie wyjść z gry do "menu głównego" i wybrać inną gre.
Sprawdziłem pobieżnie pozostałe - wszystko jak na Naszej Ukochanej Konsoli - wrażenia z samej gry jednak BEZCENNE! 8)

Jak już ustrzeliłem każdej maszynce fotkę to wróciłem do staroci i katowałem aż do końca czasu. Najwięcej radości? Hmm... trudno wybrać, ale chyba najwięcej serca zostawiłem przy "Mr Mary" oraz Donkey Kong 3 8)
Swoją drogą zastanawiałem się sporo nad tym, w jaki sposób Pan Szef rozwiąże kwestię egzekwowania tych pełnych godzin, no bo co? Nagle wyłączy cały prąd na sali i każe się wynosić? 8)
Otóż nie, było bardzo fajnie i miło. Na kwadrans przed końcem czasu włączane były wszystkie główne światła, natomiast na pięć minut przed końcem Właściciel osobiście robi rundkę dookoła sali informując każdego gościa o tym, że czas dobiega końca. Nie widziałem aby ktoś kombinował, chował się czy robił jakieś numery, a nawet jak się ktoś wciągnął i zapomniał o świecie, to po tych 5 ostatnich minutach był powtórnie informowany, że czas opuścić rejon ponieważ następni ludzie już czekają na linii startu - tak, nikt nowy nie jest wpuszczany zanim sala nie opróżni się z ostatniej osoby z poprzedniego wjazdu.
Ponadto, na każde, następne 2 godziny dostajemy opaskę na rękę w innym kolorze, więc nawet jeśli ktoś się schowa pod siedzenie w Jurassic Parku to i tak zostanie zdemaskowany 8) ale to oczywiście moje fanaberie, generalnie była kulturka i nawet jak ktoś zostawał w tyle to "siłą tłumu" wychodził razem z innymi, aby nie zostać sam jak na patelni.

Trzea było jeś 8)



Udaliśmy się do pobliskiej jadłodajni, oddalonej dosłownie o 100m, gdzie spożyliśmy co-nie-co i tyleż również i wypiliśmy, chociaż kraftowe podniebienie nie pozwalało nam raczyć się czymś gorszym niż Tyskie IPA... ta, człowiek jednak docenia tego "kraftowego koncerniaka" w momencie jak trafi do miejsca gdzie opórcz tego nie ma absolutnie nic innego co by się dało wypić 8)

Po dwóch godzinach przerwy spędzonych nie tylko na konsumowaniu, lecz również na dzieleniu się wrażeniami z "pierwszego wejścia", zaatakowaliśmy drugi raz i tutaj już bez fotek, ponieważ skoncentrowaliśmy się głównie na maksymalnym wykorzystaniu tych dwóch godzin na grę.

Na specjalną uwagę zasługuje bez mała ten taki poczciwy automacik "Air Basket", gdzie waląc pięścią w wystającą połówkę piłki do kosza, wystrzeliwujemy w powietrze pingpongowe piłeczki i należy to robić tak skutecznie, aby trafić do jednego z trzech, umieszczonych na różnych wysokościach koszy. Nigdy przedtem tego nie widziałem a zabawa naprawdę przednia. Spędziliśmy tam grube 15 minut rywalizując na przemian 8)

Po skończonym czasie udaliśmy się jeszcze (poprawić) do Pubu "Omerta" w centrum przy wymownej ulicy Kupa 3, no i w okolicach godziny 21 zbieraliśmy się do powrotu.



Podsumowując.
Fajne miejsce, zdecydowanie warte odwiedzenia. Masa doskonałych gier. Nie można się nudzić.
Liczę jednak, że w niedalekiej przyszłości będzie można wejść już swobodnie, raz na cały dzień, no i że reszta tych zabytkowych automatów będzie już w pełni sprawna.

Pod spodem linka do paczki z wszystkimi zdjęciami.
Z góry bardzo Was Wszystkich przepraszam za jakość, ale sami wiecie jak w półmroku robi się zdjęcia smartfonem...
Ach, jeszcze jedna informacja - te zdjęcia, na których sfotografowany jest jedynie sam ekran, bez budy, oznacza, że to pirat.

>> http://mwk1.vot.pl/contrabanda/stuff/krakowarcademuseum.rar

Dzięki za czytane.
Pozdrawiam!

3
To nie prima aprilis.
Idąc śladami Nielogicznego postanowiłem zmonetyzować naszą działalność i otworzyłem kramik na Allegro:
>> https://allegro.pl/uzytkownik/ContraBanda_eu

Narazie konto jest w trakcie aktywacji - założyłem pod to odrębne, nowe subkonto na moim mBąq to będzie odrazu osobny worek na sprawy związane z serwerem i domeną, a może przy okazji jak jakieś poniewierające się, nadmiarowe gadżety sprzedamy to zawsze kilka grolshy wpadnie.
Tak więc kręcimy wąs i robimy hajs... albo odwrotnie 8)

Jak już domknę sprawy techniczne to wyedytuję ten temat i zrobię jednego, porządnego posta z reklamą naszego kraniku.

Acha, jak ktoś gdzieś kiedyś będzie miał coś niepotrzebnego na sprzedaż i będzie na tyle szczodry aby wrzucić to a conto worka na ściepę to niech do mnie pisze/wysyła.
Niestety, kody dostępu zostają u mnie (nie to żebym Wam nie ufał) ze względu na delykatne dane, które musiałem podać, aby ruszyć z tematem... przynajmniej narazie.
Generalnie wszelkie donejty mile widziane - jeszcze nie wiem dokładnie ile wyniesie opłata za nasz serwer itd (terminy domeny i serwera zostały zrównane, ale tam jakieś w międzyczasie podwyżki były, ja w międzyczasie wyjudziłem 10% rabatu...), zatem jak czas przyjdzie to dam znać zakładając osobny temat z workiem wpłat wraz ze szczegółowym podsumowaniem.
Ale to dopiero po zlocie.

Dobra, to narazie tyle.
Piszcie co Wam ślina na język przyniesie póki jest wersja robocza.
Pozdro!

4
Pchli targ / Konfekcje do FDS
« dnia: Marzec 09, 2019, 00:17:15 »
yo!
Tak sobie jakiś czas temu przeglądałem moje pudełeczko z dyskietkami do FDSa i stwierdziłem, że nie może tak dalej być.
W jednych brakuje wkładek, w innych brakuje naklejek a w jeszcze innych brakuje i tego i tego.
Ja wiem, że pirackie dyski mają swój urok, ale mnie on już przestał bawić a zaczął wkurwiać.
Wobec tego usiadłem dzisiaj w robocie po robocie i urodziłem papierowe wkładki do opakowań na dyskietki (nie mylić z tymi "kieszonkami") oraz same naklejki na okienka do dyskietek.
Wszystko delykatnie odbrandowane i zdatne do dalszej indywidualnej kustomizacji - na papier można sobie przykładowo nakleić obrazek z gry albo tylko opisać markerem, a samolepký można skutecznie podpisać pisakiem albo dłupopisem bo to zwyczajny papier samoprzylepny.
Zatem - jeśli ktoś ma jakieś "gołe" albo wybrakowane w zawartość zestawy dyskietek lub po prostu będą zainteresowani, to dajcie znać, zabiorę na zlot  8)




edit:: spaliłem tylko z tym "FMC-" na dole, bo przecież każda firma ma swoje skróty (np. Konami "KDS-"), no ale już hooy, ewentualnie kiedyś tam poprawię i przedrukuje.

5
Hardware / Puste/zastępcze kartridże do Pegasusa/Famicoma [Mindkids™]
« dnia: Styczeń 15, 2019, 18:27:18 »
Długo zastanawiałem się jak podejść do tematu, a już tym bardziej jak go nazwać.
Z pomocą przyszedł (jak zwykle!) niezastąpiony kolega DAF, który był impulsem do domknięcia sprawy 8)

Kto szukał, ten wie jak trudno jest znaleźć jakąkolwiek alternatywę do obudowy kartridży.
Podczas gdy w całej sieci aż roi się od bardzo dokładnie odwzorowanych opakowań na PCB dla gier do NESa, nawet w rozmaitych kolorach, tak od niepamiętnych czasów z tymi do Famicoma był zawsze kłopot - a już do Pegasusa to nawet nie wspomnę. Aby takiej poniewierającej się płytce drukowanej dać nowy dom, trzeba było niestety poświęcać istniejący/używany plastik od innej gry.

Od chwili masowego zalewu chińskiej tandety z alibaby pojawiło się kilka "światełek w tunelu". Z tego co pamiętam to na przestrzeni lat zetknąłem się z dwoma rodzajami nowych opakowań na gry do Pegasusa, tak bardzo typowych dla produkowanych w Chinach grach - początkowo były to chińskie interpretacje gier z nowszych systemów na ten nasz 8 bitowy w postaci gier RPG, bardzo często wydanych w ładnych boxach z instrukcjami, natomiast później to już "tłukli" wszystko jak leci i... trwa to do dzisiaj.

Słowem - tani, miękki plastik i niedostateczne odwzorowanie kształtu, co nie tylko skutkowało tym, że praktycznie niemożliwe było umieszczenie w takiej obudowie jakiegokolwiek innego PCB niż tego, pod które to było produkowane,  lecz na dodatek często skrajnie trudno było taki kartridż w ogóle wpiąć do slotu konsoli (!) właśnie z powodu niekompatybilności wymiarowej ze starymi, porządnymi konsolami.

Jeden typ takich kartridży, jak wyżej wspomniałem, to wszędobylski, żółty bękart, który nie nadaje się do niczego.
Drugi natomiast chyba niestety zniknął całkowicie z rynku (nie wytropiłem go nawet na taobao), który wyglądał odrobinę lepiej (miał ten charakterystyczny "grip" z okienkiem u góry), aczkolwiek technologicznie był również spieprzony.

Ostatnimi czasy pojawiła się jednak nowa obudowa, która przykuła moją uwagę. Tak, też z AliExpress.
Idąc za namową dafa, skorzystałem z okazji tudzież możliwości zakupu dosłownie kilku sztuk na testy, aby przyglądnąć się dokładnie co to znowu wymyślili i czy jest to cokolwiek warte.


Co na pierwszy rzut oka? Bardzo staranne wykonanie. Coś na wzór Famicomowych kartridży od Jaleco! Super!
Co w dotyku? Tu również same pozytywne wrażenia. Plastik jest gruby, całość stanowi bardzo solidną konstrukcję, jest nawet taka delykatna chropowata fakturka na niektórych częściach obudowy, przypominająca ten z kartridży oryginalnych. W porównaniu jakości wykonania do naszych pirackich kartridży, do których tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni, to praktycznie ta sama liga albo nawet i lepiej! Bardzo Super!

Na specjalną uwagę zasługuje fakt, którego nie było podczas zakupu. Chodzi o ten napis w małym okienku w lewym_górnym rogu - Mindkids 8)
Miłe zaskoczenie, ponieważ są to ci sami, którzy odpowiedzialni są m.in. za bardzo ciekawy projekt pod nazwą "ShellNES" jak również produkowanie bardzo ciekawych tudzież konkretnych składanek na rozmaite systemy 8/16 bit.
Tutaj króciutka prezentacja >> https://www.youtube.com/watch?v=PSDE2zFylrw


Obudowa otwiera się z pewnym oporem (to dobrze) jednak bez większych trudności.
Wewnątrz mamy do dyspozycji całą masę rozmaitych wypustek, zakładek, bolców aby można było sobie swobodnie dopasować swoją płytkę do obudowy... no i właśnie o tym za chwilkę.


Jeszcze tylko słówko na temat okienek.
Nie mam niestety żadnej gry od Jaleco, aby porównać wielkości okienek pod naklejki, jednak w odniesieniu do "standardowych" (czyli około 90x44mm) oraz tych do Pegasusa, to nieco się różnią (89x39mm) - tutaj jednak poprosiłbym kogoś z Was o potwierdzenie. Tył to jest jakieś 99x49mm *z dokładnością do 1mm.

W porządku. Jak się to ma w praktyce?
Na warsztat wziąłem kilka typowych PCB i testowałem jak dobrze będą pasowały do wnętrza naszego pustego kartridża:

1. Na pierwszy ogień standardowa piracka płytka z ptasim mleczkiem.



Pasuje całkiem nieźle.
Trzeba uciąć tylko ten środkowy bolec i to w zasadzie wszystko ALE w moim przypadku PCB siadło strsznie ciasno na te boczne uchwyty, wobec czego gdybym zamknął na siłe to opakowanie to najprawdopodobniej bym coś uszkodził albo już nigdy go nie otworzył, dlatego też przyda się dodatkowa modyfikacja w postaci podcięcia nieco tych bocznych tych, albo samej płytki.
Można przymknąć na to oko.

2. Dalej również klasyczny pirat ale tym razem mocowany tylko na bolcach.



Co się okazuje? Albo ja mam pecha i taką płytkę albo te pionowe bolce są nieprawidłowo rozmieszczone...
Pasuje jeden a drugi już nie.
Wiercenie dodatkowego otworu w PCB może czasami okazać się niemożliwe, wobec tego albo pomijamy ten trzeci bolec i liczymy na to, że dwa wystarczą albo wspomagamy się klejem na gorąco...
Jak dla mnie odpada.

3. Staroszkolny pirat z układami scalonymi lub tym podobne.


Tutaj musiałem usunąć praktycznie wszystkie wystające bolce.
To oczywiście żaden problem, po to one tam są aby je sobie skrócić lub całkiem wyeliminować.
Kłopot w tym, że PCB na dole tuż przy krawędzi przy zatrzaskach jest zbyt duże i obudowa się nie zamknie nawet jak usunąłbym te górne "ograniczniki".
Popatrzcie na powyższe zdjęcie. Na garść losowo wybranych przeze mnie kartrdiży z takim PCB dosłownie tylko jedna/dwie były tam na dole na tyle wąskie aby wpasować się w tę lukę pomiędzy bocznym uchwytem a dolną-wewnętrzną krawędzią obudowy.
Na upartego można sobie z tym poradzić lecz wymagałoby to sporej zabawy, dlatego tu ostrzeżenie aby taką ewentualność mieć na uwadze.

4. No i na koniec Famicomowy oryginał - ten pochodzi z gry Sweet Home.




Tu również trzeba poucinać wystające elementy aby móc nawet umieścić grę wewnątrz obudowy...
Niestety, ponieważ gre wkładamy odwrotnie, uciąć trzeba wszystko, łącznie z tą żeńską częścią bolca od spodu, w związku z czym po tym zabiegu to tak naprawdę PCB nie trzyma się w środku na niczym, więc pozostaje tak spasować/dociąć te wszystkie sztrucle, aby było na styk, a i tak potem nie ma pewności, że nie trzeba będzie złapać tu i ówdzie hot glue gunem, a szkoda.

Podsumowując.
Wreszcie fajny, solidnie wykonany produkt dla Nas.
Niestety, nie jest doskonały i z uwagi na mnogość rozmaitych ksztatłow płytek drukowanych nie znajduje on uniwersalnego zastosowania.
Na upartego damy radę wsadzić tam wszystko jednak nic nie będzie pasowało idealnie, bez drobnych a czasem totalnych modyfikacji.
Co innego jeśli zamierzamy produkować własne kartridże i zaprojektujemy nasze PCB dokładnie pod te obudowy.
Wówczas to chyba produkt idealny... oczywiście jeśli nie przeszkadza nam to logo producenta z przodu 8)



edit:: wprowadziłem modyfikację do punktu 3 oraz dodaję brakujące linki do aukcji!



Poprawiłem nieco wysokość bolców wewnętrznych i PRZEDE WSZYSTKIM uciąłem/wyrównałem te krawężniki zaznaczone na zdjęciu powyżej.
Zadziałało jak złoto!
Teraz kartridż zamyka się idealnie i otwiera bezproblemowo.
PCB wewnątrz pracuje jedynie minimalnie góra/dół na tyle, na ile pozwala mu ta szparka przy bocznych uchwytach.
Zatem koniec końców obudowa nadaje się również i pod te piraty 8)

>> https://www.aliexpress.com/item/Hard-Plastic-Case-Cartridge-Shell-Cover-Replacement-For-Nintendo-Family-Computer-For-FC/32867392395.html
>> https://www.aliexpress.com/item/For-Nintendo-FC-Shell-Gaming-Card-box-case-cover-Game-Cartridge-Replacement-Plastic-Japanese-version-3Colors/32882865108.html

(w razie jakby linki sczezły to wystarczy wpisać "FC SHELL" i odnajdziemy nowe)

Najlepszy wg mnie deal:

>> https://www.aliexpress.com/item/10PCS-Replacement-Game-Cartridge-For-NES-FC-8-bit-game-card-Shell-For-Japanese-version/32868570666.html
>> https://www.aliexpress.com/item/20PCS-For-Nintendo-FC-Shell-Gaming-Card-box-case-cover-Game-Cartridge-Replacement-Plastic-Japanese-version/32870227192.html

6
Jeszcze więcej o grach / Opowieści ze stajni: SUNSOFT [zajawka]
« dnia: Styczeń 15, 2019, 15:18:33 »
Całkiem niedawno pewien ziomuś ze Szwecji, który udziela się głównie na forum FamicomWorld pod ksywą Gazimaluke, zakończył cały, śliczny, 6 częściowy cykl historii o SunSoft, no czyta się to jak marzenie:

>> http://www.vgarc.org/category/vgarc-originals/the-history-of-sunsoft/

Pytanie zatem do Naszych Redaktorów - czy na bazie powyższego, niezwykle bogatego felietonu, chciałoby się Wam popełnić tekst do Naszego Cyklu? 8)

7
Konsole i akcesoria / BTDN Happy Angel BT-818 [Batong / Shenzhen]
« dnia: Grudzień 23, 2018, 21:21:07 »
To nie będzie bardzo techniczny temat, ponieważ nie posiadam fizycznie tej konsoli, jednak kilka dni temu natrafiłem na skromne info u naszych wschodnich sąsiadów i postanowiłem zasygnalizować tutaj u nas, że również i taki wynalazek był produkowany w kraju zgnitej wiśni - KLON FAMICOMA AV 8)











Nie mam co prawda zdjęcia bebechów ale sądząc po producencie (BT czyli ci sami co stworzyli pierwszego "prawdziwego" Terminatora) to mogło być bardzo ciekawie.

Więcej na temat samej konsoli możemy poczytać/pooglądać na poniższej stronie:

>> http://superbrain1997.blogspot.com/2013/09/btdn-818-happy-angel.html

8
Pirackie produkcje / Super Maruo [Showa Tsusho]
« dnia: Grudzień 16, 2018, 20:37:18 »
Ej, czy spotkał się ktoś z Was kiedykolwiek z tą grą?



Jak podają JEDYNE NIEPRAWILNE ŹRÓDŁA to zdaje się pierwszy "pirate original" na naszą konsolę.
Gra pojawiła się w regularnej sprzedaży gdzieś końcem 1986 roku i już początkiem następnego cały nakład (podobno 500 sztuk) został wycofany bo wielkie N pogroziło palcem. Od tamtej chwili tak naprawdę to nikt nie wie jak wyglądał "prawdziwy" kartridż - biały bez przełącznika czy czarny z przełącznikiem. Jak poszperałem nieco głębiej to pojawiła się druga teoria popierająca nieco tę poprzednią. Mianowicie te czarne z "dip-switchem" to były czyste kartridże zdatne do zapisu z poziomu kiosku albo doktorka, a że tam Super Maruo również się pojawiał, to stąd zamieszanie.

Mało tego. Najciekawsze dopiero potem. Mianowicie jakieś piraty spiraciły te gre i wydały to w tej tak bardzo ukochanej przez nas postaci 8)



HAHA! Podobno trafiło to (tylko?) na rynek Ameryki Południowej bo rzekomo tylko tam sie ta gra pojawia do dziś za ciężki bilon... no ale kurcza! Ja przykładowo mógłbym przysiąc, że TEN konkretny kartridżyk już gdzieś kiedyś widziałem:



Macie może jakiekolwiek informacje w tym temacie? Widział to ktoś ...czy mi się znowu totalnie coś popieprzyło, jak z tą Ufourią?
O głos proszę przede wszystkim staroszkolnych wyjadaczy, którzy z kartridżami są za Pan-Brat od początku lat '90.
Co do samej gry to nie ma się co rozpisywać, to trzeba zobaczyć 8)

9
Hardware / [SNES] Wild Guns - Afera Romowa!
« dnia: Wrzesień 08, 2018, 20:08:17 »
Zdarova Banda! 8)

Słuchajcie, mam no Wam ja tego pirackiego Wild Guns i jestem szalenie happy, ale kurcza okazało się, że (kitajce pederasty) przekombinowali z wsadem i zamiast PEŁNEJ wersji dali SAMPLE >:(





Dla niewtajemniczonych pojaśniam, że według i całkowicie zgodnie z informacjami zawartymi na TEJ STRONIE wersja ta różni się od normalnej tym, że po rozbiciu pierwszego etapu możemy wybrać sobie tylko 2 następne, tyle i aż tyle... po ich skończeniu wyskakuje GAME OVER i można iść na pivo.



No i teraz pytanie do naszych sprzętowców (hello MaarioS!) - czy da radę tudzież czy nie będzie to wielkim problemem jeśli podmienimy tę kość oznaczoną "A-05" na EPROM/EEPROM z pełną wersją gry? Czy będzie to potem momentalnie ładnie śmigać czy jednak to nie takie proste i wymagana będzie jakaś kombinacja alpejska na PCB?

Z góry dzięki za wszelaką pomoc!

10
Wydarzenia w klimacie retro / Classic Tetris World Championships (CTWC)
« dnia: Sierpień 30, 2018, 23:48:19 »
Kilka dni temu odbyły się mistrzostwa CTWC w HongKongu, no i... no aż się spociłem podczas oglądania starcia tytanów 8) przecież to się ogląda z zapartym tchem jak dobry dreszczowiec, owszem Jonas jest moim odwiecznym faworytem ale Japończyk też dał radę :


Co jest niesamowite w tych nieprzerwanych rozgrywkach na całym świecie, to fakt, że mimo upływających lat, pojawiających się mega nextgenowych konsol, czasami naprawdę przefajnych wariacji tetrisa (chociażby ostatni, ten co się gra w okularach "3D"), mimo tego wszystkiego, oni nadal grają w pierwszego, starego, prawilnego Tetrisa z 1989 i nadal korzystając ze standardowych joypadów - to jest dla mnie zdumiewające! ...no a dla naszej konsoli to tym bardziej szacun 8)

11
Kącik muzyczno-filmowy / Co teraz oglądasz?
« dnia: Sierpień 26, 2018, 21:23:58 »
Mamy temat o muzyce, warto chyba posiadać również ten od filmów, c'nie?



Na pierwszy ogień idzie coś, co obejrzałem wczoraj do przysłowiowej poduszki i na prawdę bardzo mile mnie zaskoczyło, wszak byłem przekonany, że takich filmów już się nie kręci. Mowa tutaj o filmie Summer of 84.


Krótko o co chodzi. To film rodem jak z lat 80 (jak sama nazwa wskazuje). Lato, grupka dzieciaków i ich sposób na wakacyjną nudę. Jest tu dosłownie wszystko czego życzyłby sobie miłośnik starego, dobrego kina. Jest klub, jest domek na drzewie, jest 4 klasycznych kurdupli (normalny bystrzak, gruby co zawsze ma pod górkę, chudy w okularach wykazujący się ponadprzeciętną wiedzą i kozak twardziel z patologicznej rodziny), jest podglądanie sąsiadów (i sąsiadki), są kasety magnetofonowe, są krótkofalówki, są dziecience rozkminki o świecie, są magazyny dla dorosłych, jest rywalizacja o to, kto pierwszy wejdzie w tak zwaną dorosłość, są też pierwsze miłości, pierwsze piwko na nielegalu, pierwszy pocałunek no i wreszcie jest też lecące w tle retrowave/synthwave, którym cały film dosłownie ocieka... OK, zabrakło tylko chyba największej ikony lat osiemdziesiątych, wiadomo czego, NESa, aczkolwiek '84 to niestety jeszcze odrobinę za wcześnie dla USA, gdyby tylko akcja filmu osadzona była jakieś dwa latka później to z pewnością nasza ukochana konsola też przewijałaby się gdzieś w tle  8)

No a jeśli chodzi o przewijanie w tle to baczne oko widza wypatrzy pewien owiany legendami automat arcade w tle jednej ze scen, na prawdę BARDZO fajny smaczek ze strony autorów 8)

Nie chcę nic spojlerować dlatego nie będę opisywał samego filmu ponad to, co możemy przeczytać w zajawce. Generalnie wspomniana grupka dzieciaków znalazła sobie patent na wakacyjną nudę - czyli - ubzdurali sobie, że ich sąsiad jest seryjnym mordercą, haha, to wszystko przez pryzmat dziecięcej wyobraźni. No mówię Wam, wszystko to bardzo miodnie posklejane. Końcówka filmu natomiast MEGA! Powiew świeżego acz nostalgicznego powietrza w całych oparach teraźniejszego, filmowego kiczu. Polecam, Polecam i jeszcze raz POLECAM 8)

SPOJLER
chyba wiesz do czego to służy >> Summer.of.84.2018.1080p.WEB-DL.H264.AC3-EVO[EtHD]

12
Czołem.

Następne wykopalisko i kolejny ukłon w stronę pirackiej myśli technicznej 8)
Tym razem "na warsztat" poszedł piracki N163 z grą Sangokushi II: Haou no Tairiku - tutaj Sangokushi III.
Osobiście nigdy nie spotkałem sie z tym mapperem.


Jak się pewnie domyślacie (a może nie?) ten piracki kartridż (niestety) nie obsługuje dodatkowych kanałów dźwiękowych.
Nie jest to jednak taka "fuszerka" jak w przypadku Suikan Pipe, tutaj brakujace ścieżki nie szumią tylko po prostu ich nie ma.
Pozostała funkcjonalność do sprawdzenia.

Kartridż leci do dic-sc7 w celu zdumpowania oraz przeprowadzenia gruntownej analizy.
Wam tymczasem przedstawiam bardzo krótkie porównanie jak brzmi ten pirat w porównaniu do oryginału:



Link do całej paczki (dump+rom+emulator) >> http://mwk1.vot.pl/contrabanda/stuff/Sangokushi3.rar

13
Opisy i recenzje gier / Joe & Mac
« dnia: Maj 13, 2018, 17:32:05 »
DAF mnie uruchomił i zapragnąłem odświeżyć sobie gre, która była dokładnie drugą kupioną za gówniarza po 168in1 (pierwszy był Jackie Chan za 50 tyś starych zł kupiony w (!) sklepie papierniczym, ha, to było piękne, wówczas kartridże do Pegasusa leżały dosłownie wszędzie), mowa tutaj o :

Joe & Mac - The Caveman Ninja
1992 - Data East / Elite

Pamiętam, że nie byłem do końca zachwycony tym zakupem, ale o tym na końcu. To były jeszcze czasy podstawówki i układ był prosty. Ja przynoszę rodzicom świadectwo (ładne, niekoniecznie z paskiem), a w zamian mogłem iść sobie "upatrzyć" nową grę do Pegasusa. Jak to zrobiłem, to wracałem do haupy z raportem, co, gdzie i za ile. Gre nabyłem w rzeszowskim sklepie komputerowym "Bajt", który początkowo mieścił się na tyłach Pawilonu Handlowego "Sezam" przy ulicy Rejtana, a następnie został przeniesiony nieopodal do zaprzedszkolnej przybudówki, gdzie od dłuższego czasu zaopatrywałem się w "akcesoria" do małego Atari. W momencie jak pojawiły się tam kartridże do Pegasusa to postanowiłem właśnie do Bajtu skierować moje pierwsze kroki w celu zakupu jakiejś fajnej gry. Padło oczywiście na omawianych tu jaskiniowców.

Gra wita nas prostą acz ładną muzyką o przyjemnym, rzec by można "jaskiniowym" zabarwieniu, oraz statycznym ekranem tytułowym.


W grze mamy na celu odzyskanie uprowadzonych lasek przez jakichś neandertalczyków, którzy pod osłoną nocy wdarli się do naszej osady i popełnili rzeczony akt ścigany z urzędu. Aby nam się to udało, musimy przeprawić się przez 10 krótkich etapów. No właśnie, tu pierwszy minus tej gry, oczywiście w moim odczuciu. Etapy są strasznie krótkie i zanim zdążymy się "rozgrzać" to już dochodzimy do Bossa. Wiem, że gra stara się wiernie naśladować swój arcade-owy oryginał, tam też bowiem levele są takie króciutkie, dlatego nie krytykuję tutaj wersji na naszą konsolę, lecz grę - jako całość.


Poziomy, mimo iż krótkie, są niezwykle malownicze i dopracowane. Grafika zdecydowanie na plus. Już w piewszym etapie możemy cieszyć się niezwykle widowiskowym, sześciostopniowym tudzież sześciopoziomowym parallax scrollingiem. Nasza postać skacze, schyla się, rzuca młotkami, napotykając przy tym całą gamę różnorodnych przeciwników, głównie wrogich jaskiniowców oraz wszędobyskich pterodaktyli. Na naszej (krótkiej) drodze spotykamy również "tragarzy". Pokonani, zostawiają nam alternatywną broń, którą możemy podnieść. Należy jednak uważać ponieważ broń zmieniamy nieodwracalnie, aż do straty życia a, jest kilka rodzajów oręża, które nie nadają się do niczego. Nasz podstawowy młotek jest... podstawowy, zadaje rozsądne obrażenia i nie warto go zmieniać na słabszy kamyczek albo bumerang. Jeśli natomiast znajdziemy koło, to można je śmiało brać, jest o wiele skuteczniejsze. Jednak jedna znajdźka, która pojawia się bardzo rzadko - ogień - to najmocniejsza broń, przy pomocy której każdy przeciwnik/boss pada jak długi.


Skoro już o Bossach mowa, to jeden z głównych elementów gry, który ją wyróżnia. Są duże i śliczne. W ogóle większość postaci w tej grze jest bardzo dobrze animowana. Tak jest również w przypadku bossów, no może oprócz jednego, który tylko stoi w miejscu i rusza łbem. Na końcu każdego z 10 etapów przyjdzie nam zmierzyć się z takim wielkim bossem. Owszem, w pierwszej planszy jest tylko mały dinozaur, leczj już w drugiej stajemy przed obliczem jego większej "wersji", czyli samego Tyranozaura. Jest też "Krwiożercza Roślina" niemal żywcem przeniesiona z kultowego filmu lat osiemdziesiatych Little Shop of Horrors, który to horroro-musical oglądałem jak byłem małym sztruclem i którego panicznie się bałem (jednak bakcyl na horrory został pokłnięty i już od tamtych lat zakochałem się w horrorach). Jakież było moje zdziwienie gdy zobaczyłem roślinkę w tej grze 8)


Etapów jest 10 ale bossów 6 (nie licząc tego małego dinozaura), wobec czego tradycyjnie (jak to w tych grach bywa), kilku z nich będziemy musieli pokonać raz jeszcze, tym razem w nieco bardziej agresywnych odmianach - mały dinozaur (kozaczy i nie ucieka już do tyłu za każdym razem gdy go uderzymy), Tyranozaur oraz Duży Pterodaktyl. Co dwa poziomy ratujemy jedną laskę, co dzieli całość gry na 5 takich podwójnych sekcji.


Podsumowując. Gra jest jednocześnie fajna i niefajna. Grywalność jest mocna, ale zepsuta przez dramatycznie krótkie etapy. Muzycznie OK, ale za bardzo na jedno kopyto. Graficznie bajka, ale to odrobinę za mało, aby mówić o tej grze jak o majstersztyku. Polecam na jakieś luźne posiedzenie tudzież rozgrzewkę przed grudziądzkim poważnym graniem. Dla mnie ta gra zawsze zostanie na plus w moim sercu, ale głównie z sentymentu, ze względu na stare czasy, chociaż pamiętam, że nie byłem pocieszony gdy ukończenie jej (już wtedy) zajęło mi zaledwie kilka dni 8)

14
fCON10 / Koszulki Zlotowe - SUWADŁO [ZAMKNIĘTE]
« dnia: Kwiecień 15, 2018, 21:20:50 »
Nadszedł czas, aby ponownie uruchomić SUWADŁO, czyli ::

>> SYSTEM UISZCZANIA WPŁAT ADEKWATNYCH DO ŁAKNIONEJ ODZIEŻY << 8)











- powyższe dwie koszulki to "prototypy".





Zasady zamawiania koszulek nie zmieniły się względem roku ubiegłego :
1. Przyglądamy się koszulkom zlotowym, do wyboru są męskie oraz damskie, białe albo czarne, PromoStars, segment premium (190g), nadruk to sitodruk 2 kolory, zatem będzie znacznie lepiej i trwalej niż to gówniane DTG rok temu, rozmarówka >> TUTAJ
2. Zastanawiamy się dokładnie jaka koszulka spełni nasze oczekiwania tudzież wymagania.
3. Składamy zamówienie w postaci przelewu bezpośredniego na moje konto w mBąku, numer konta pod spodem, wpisując w tytule przelewu następującą formułkę >> "KSYWA, KOLOR, RODZAJ, ROZMIAR, ILOŚĆ", czyli przykładowo "MWK, CZARNA, MĘSKA, XL, 1", albo "DOMINISIA, BIAŁA, DAMSKA, S, 2". Nie ma znaczenia rodzaj, kolor ani rozmiar - Koszt tegorocznej koszulki zlotowej to 40zł/szt.  Jeżeli kogoś nie będzie na zlocie a chciałby koszulkę to również może składać zamówienia w identyczny sposób, proszę tylko w tytule przelewu o dopisek "wysyłka" i doliczyć 10zł do całości kwoty. Bardzo Proszę zatem o tym wszystkim pamiętać podczas pociągania za SUWADŁO 8)

22 1140 2004 0000 3202 3669 5583
Marek Gorczyński

Na koniec kilka bardzo ważnych uwag:
1. SUWADŁO działa od dzisiaj 15 kwietnia (niedziela) od godziny 23:59:59 do 24 czerwca (też niedziela) do godziny 23:59:59 i ani sekundy dłużej, uważam, że 2 miesiące to wystarczająco dużo czasu na to aby się zdecydować oraz ogarnąć hajs, jeżeli ktoś się nie wyrobi to kiszka, pozostaje mu tylko liczyć na to, że zamówię kilka koszulek więcej, które może zostaną po zlocie i tylko wówczas może spróbować sobie nabyć.
2. Wraz z dniem 25 czerwca (poniedziałek) lecę z produkcją, to nieodwołalne.
3. Wszelkie zmiany w dokonanym już przez kogoś zamówieniu przy pomocy SUWADŁA proszę pilnie zgłaszać przez PW bezpośrednio do mnie i tylko w tych sprawach, wobec tego bardzo proszę o NIE składanie mi zamównień na PW, bo się zrobi straszny burdel, tylko sprawy nagłe!
4. Sprawy sporne, pytania i inne można, a nawet trzeba postować w niniejszym temacie.
5. Trzea pić pivo 8)

Zainteresowanych zanabyciem pamiątki z jubileuszowego zlotu w postaci tshirta zapraszam do korzystania z SUWADŁA 8)



daily update:: 24.06.2018
01. MWK, CZARNA, MĘSKA, XL, 1.
02. MWK, BIAŁA, MĘSKA, XL, 1.
03. ROBEN, CZARNA, MĘSKA, M, 1.
04. ROBEN, BIAŁA, MĘSKA, M, 1.
05. KRISUROKU, CZARNA, MĘSKA, M, 2.
06. DZIAT, BIAŁA, MĘSKA, M, 1.
07. DZIAT, CZARNA, MĘSKA, M 1.
08. DZIAT, CZARNA, MĘSKA, XL 1.
09. DH, CZARNA, MĘSKA, L, 1.
10. GARGI, CZARNA, MĘSKA, M, 1.
11. GUTEK, CZARNA, MĘSKA, L, 1.
12. ŻUR0, CZARNA, MĘSKA, XXL, 1.
13. KOLEGA AREK, CZARNA, MĘSKA, XL, 1.
14. MAARIOS, CZARNA, MĘSKA, M, 1.

:: koszulki wyprodukowane ::

15
Hardware / Sharp C1 VS Sampo C1 - ciekawa sprawa
« dnia: Styczeń 07, 2018, 01:00:56 »
Jak powszechnie wiadomo, w 1983 roku Nintendo wyprodukowało Sharp Nintendo Television, popularnie znane jako C1. Było to nic innego jak telewizor z wbudowaną konsolą Famicom (hello JPx72), które technicznie, wewnątrz były połączone "na twardo". W efekcie nie dość, że mieliśmy za jednym zamachem konsolę i telewizor (albo odwrotnie) to całość dawała najlepszy jakościowo obraz, przez co większość screenshotów do wszelkich magazynów z tamtego okresu czasu pochodziła właśnie z ekranu TV C1. Dopiero Famicom Titler z 1989 to zmienił.

   

Więcej na ten temat możecie poczytać sobie z wikipedii albo u naszych przyjaciół z Famicom World >> http://famicomworld.com/system/other/sharp-c1/

Ja chciałem natomiast zwrócić uwagę na pewną ciekawą rzecz, która ostatnio wpadła mi przypadkowo w oczy. Mianowicie, jak napisałem powyżej, że "Nintendo wyprodukowało" to należy podkreślić, że prace zostały zlecone na licencji firmie SHARP, z która współpracowało na przestrzeni wielu lat. No to teraz bania, ponieważ taki sam wynalazek oznaczony jest logiem firmy SAMPO :







Okazuje się bowiem, że zachodzi poważne prawdopodobieństwo bardzo bliskiej korelacji pomiędzy tymi dwoma firmami. Jeśli wierzyć kitajskim wikipediom, to firma SAMPO działa prężnie do dnia dzisiejszego i nigdy nie była małą popierdółką. Już od czasów drugiej wojny światowej zajmowała sie produkcją radioodbiorników. Potem w miarę upływu lat telefonami i inną elektroniką, a co ciekawe potem również i telewizorami. Najbardziej ciekawe jest to, że już w 1969 roku SHARP i SAMPO podpisali jakaś umowę na wspólną produkcję kolorowych telewizorów. Dodam tylko, że SAMPO była i jest firmą stacjonującją w Tajwanie. Tak biznesik dobrze kwitł, że w roku 1990 zrobili jakieś konkretniejsze joint-venture i powstała oficjalna filia Sharp Corporation Tawian.

Czyli robiąc krótkie podsumowanie. Ja to widzę tak. Wybaczcie mi moje być może zbyt pochopne wnioski, ale moim zdaniem to sprawa z C1 wyglądała tak, ze Nintendo zleciło produkcję tego sprzętu SHARPowi, a ten, wykorzystując swoje umowy oraz fabryki na Tajwanie, klepał to wszytko razem z SAMPO, albo w najlepszym wypadku scedował całą produkcje na nich, bo i tak przecież mogło być, a SAMPO wykorzystując okazję oraz koniunkturę pirackiego rynku lat 80 (w odniesieniu do Famicoma), wykręcił fuszkę na tak zwanym boczku i rozprowadzał u siebie w kraju C1 lecz pod własną banderą.

Zastanawia mnie tylko po co "tłumaczyli" joypady na angielski... czyżby jednak to eksportowali? Może mieli taki zamiar?

Może Wy macie/natrafiliście na jakieś inne informacje poszerzające ten wątek 8)

Strony: [1] 2 3