[SFC] Kaizou Choujin Shubibinman Zero
*

Offline Preki

  • **
  • 304
[SFC] Kaizou Choujin Shubibinman Zero
« dnia: Sierpnia 29, 2020, 22:46:35 »



Ej to jakiś Megaman, nie?

No tak nie do końca...

Obecnie granie w gry pobierane z internetu nie jest czymś niecodziennym. Niemal każdy posiada konto na Steamie, GOG.com, Origin oraz innych serwisach dzięki którymi można zakupić i natychmiastowo pograć w interesujący nas tytuł bez potrzeby wkładania nośników do komputera i uruchamiania instalatorów. Jednak w połowie lat 90. ubiegłego wieku istniały usługi stanowiące swego rodzaju protoplastę wymienionych rozwiązań - Sega Channel oraz Nintendo Satellaview, ta druga działająca w latach 1995-2000 i dostępna dla posiadaczy konsoli Super Famicom oraz odpowiedniego modemu podłączanego przez złącze u spodu SFC. Jedną z ciekawszych moim zdaniem, i niewielu godnych polecenia gier na ten wynalazek jest Kaizou Choujin Shubibinman Zero, będąca ostatnią częścią cyklu Shubibinman autorstwa studia NCS/Masaya, głównie dostępnego na konsolę PC Engine. Same okoliczności wydania tego tytułu są dość pogmatwane, bowiem gra pierwotnie miała zostać wydana na kartridżu w 1994 roku, jednak przeleżała "na półce" i jej pierwsze oficjalne wydanie odbyło się na Satellaview trzy lata później, kiedy już kolejna generacja konsol rozhulała się na dobre. W związku z zakończeniem usługi wydawało się, że gra Shubibinman Zero przepadła na dobre, ale w międzyczasie ROM gry został zrzucony przez sprytnych fanów emulacji i przez długie lata jedyny sposób, by w nią zagrać, było pobranie jej z internetu ze stron hostujących ROMy. Dopiero 23 lat po wstępnie planowanej premierze kartridżowej i 20 lat po wydaniu na Satellaview tytuł ten ukazał się na fizycznym nośniku za sprawą znanej w kręgach retrogamingowej firmy Columbus Circle. Nakład dość szybko się wyprzedał, więc jedyny sposób na zakup tej gry to buszowanie po serwisach aukcyjnych. Dobra, dosyć historii, czas na danie główne.

Kaizou Choujin Shubibinman Zero jest platformówką akcji dla jednego bądź dwóch graczy jednocześnie. Dość standardowo jak przystało na gatunek, celem graczy jest złojenie wszystkiego co się rusza biegnąc w prawo aż do spotkania bossa, którego też trzeba pokonać - żadna filozofia. Fabularnie nie jest to również coś skomplikowanego - ot armia ludków wyglądających jak kitowcy z Super Sentai/Power Rangers, robotów i innego dziadostwa, dowodzeni przez skąpo ubraną panią oraz jej przydupasa atakuje jakieś miasto i dwójka nastolatków - Raita oraz Azuki, otrzymują od pana profesora kombinezony nadające im supermoce by powstrzymać te zagrożenie.

Obydwoma postaciami gra się w dużej mierze tak samo - każda z nich dysponuje dwoma atakmi wręcz, ładowanym atakiem dystansowym (Shubibin), różnią je jednak dwa rodzaje ataków specjalnych. Raita potrafi wykonać Shoryuken rodem ze Street Fightera zaś Azuki w locie przedzierać się mieczem przez wrogów jak przez masło. Jednak wisienką na torcie są ataki, które można robić w trybie kooperacyjnym. Po wystrzeleniu Shubibin w postać innego gracza ta będzie się przez chwilę świeciła na biało, wystrzelenie pocisku przez nią skutkuje potężnym atakiem (Super Shubibin), osobnym dla każdej z postaci. Na pierwszy rzut oka nie ma wyboru, którą postacią chcemy grać w trybie jednoosobowym jednak dokonuje się tego poprzez rozpoczęcie gry poprzez użycie kontrolera odpowiedniego gracza (podobnie jak w Aero Fighters/Sonic Wings).

W grze nieco nietypowo potraktowano kwestię żyć - gdy jednej z postaci wyczerpie się energia, dostaje się możliwość kontynuacji, mając tylko trzy kredyty (wyświetlane u dołu ekranu). I tu uwaga, bo te są współdzielone, co zmusza obu graczy do rozwagi zamiast marnowania kredytów jednego po drugim nieudolną grą. Jakby tych było za mało, to na starcie rozgrywki należy przytrzymać przyciski 'L' oraz 'R' i dostajemy aż 9 kredytów - wystarczająco dużo, by ukończyć grę. Jest też system punktacji, który nie jest formalnością, bowiem co pewną ilość punktów pasek życia poszerza się o jedną kreskę a także po zakończeniu rozgrywki pokazany jest nam ranking wraz z naszą pozycją na nim. Tak więc warto bić wszystko co się rusza i zbierać upuszczane przez wrogów przedmioty które dają dodatkowe punkty jak i czasem odnawiają cenne punkty życia.

Grafika... No właśnie na dwunastym zlocie ktoś dość słusznie zauważył, że Shubibinman Zero wygląda łudząco podobnie do flagowej serii Capcomu. Przede wszystkim postacie mają proporcje zbliżone do tych z Megamana, ale także kolorystyka elementów tła też może budzić skojarzenia z tą serią. Pomimo ograniczeń związanych z Satellaview gra prezentuje się dość miodnie, animacje postaci sprawiają wrażenie płynnych pomimo małej ilości klatek a wrogowie efektownie wybuchają po pokonaniu, rzadko co spowalniając wartką akcję na ekranie (z czym niektóre gry na 16-bitowca od Nintendo miały problem). Jeśli chodzi o audio - muzyka jest dość dobra, zagrzewająca do boju niczym żywcem wzięta z jakiegoś anime z tamtych lat, ale nie spodziewajcie się cudów niczym od Nobuo Uematsu czy Konami Kukeiha Club, nie ta liga.

Pod względem poziomu trudności Shubibinman Zero nie jest za bardzo wymagająca, choć wciąż może stanowić wyzwanie dla bardziej casualowych graczy. Wrogowie szybko padają pod naporem ataków gracza ale są przy tym dość agresywni, nawet szeregowy "kitowiec" od razu rzuca się na nas zamiast czekać na oberwanie pięścią czy mieczem w twarz. Bossowie są dość wymyślni jednak w większości też nie powinni sprawiać problemu, zwłaszcza ten pojawiający się na końcu pierwszego etapu to jakiś żart jest. Dla tych co rozwalali takie tytuły na SNES-a jak Contra III, Gradius III, Ghosts'n'Ghouls czy Hagane gra może się wydawać wręcz zbyt prosta. Jest to tytuł w sam raz na sesje co-op na luzie ze znajomym który nie siedzi w grach retro 24/7 czy też grach w ogóle. Tak więc zdobądźcie to w jakiejkolwiek formie i odpalcie na swoim Super Famicomie, jego mini-wersji bądź emulatorze tegoż, bo warto.
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 30, 2020, 18:47:24 wysłana przez Preki »

*

Online Mcin

  • **
  • 495
Odp: [SFC] Kaizou Choujin Shubibinman Zero
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpnia 30, 2020, 23:09:33 »
Jednak w połowie lat 90. ubiegłego wieku istniały usługi stanowiące swego rodzaju protoplastę wymienionych rozwiązań - Sega Channel oraz Nintendo Satellaview
Prawdziwym protoplastą to był zdaje się Game Link na Atari VCS.

*

Offline Preki

  • **
  • 304
Odp: [SFC] Kaizou Choujin Shubibinman Zero
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpnia 30, 2020, 23:15:41 »
Ano, coś było, jakoś o tym zapomniałem, ale nie mogę nic znaleźć na temat tego ustrojstwa. Gugiel zwraca mi ciągle nową mini-odsłonę tej konsoli z bieżącego roku.

*

Online Mcin

  • **
  • 495
Odp: [SFC] Kaizou Choujin Shubibinman Zero
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpnia 31, 2020, 20:14:11 »
Bo zrobiłem literówkę - game line to się zowie:
https://en.wikipedia.org/wiki/GameLine
Wpisy spod "external resources" robia robotę i pozwalają poczuć, o co cho.