Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
fCON13 / Odp: Wideorelacja z FamiCON The 13th
« Ostatnia wiadomość wysłana przez OsA dnia Grudnia 19, 2021, 17:56:55 »
Nie planuję.
92
fCON13 / Odp: Wideorelacja z FamiCON The 13th
« Ostatnia wiadomość wysłana przez daf dnia Grudnia 19, 2021, 17:50:11 »
Wielkie podziękowanie za włożony wkład. 26 utworów - szacun.
Będziesz produkować wersje na płytach?
93
Opisy i recenzje gier / Odp: Kaiketsu Yanchamaru [SERIA]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mcin dnia Grudnia 19, 2021, 15:10:16 »
Dwójka i trójka jeszcze mnie czekają, ale do jedynki mam uraz - nawaliłem posta na 2 strony i mi edytor wywaliło przy dodawaniu obrazków. Dzięki, daf za ten wątek, to odejdzie mi głupi pomysł pisania posta od początku :)

Gra w żaden sposób wybitna, nawet jak na wczesny czas życia konsoli. Muzyka i efekty dźwiękowe mocno denerwujące., do tego mocno prymitywne wykorzystanie DPCM w niektórych momentach. Grafika prosta, wręcz prostacka, ktoś albo nie umiał w projektowanie na tę konsolę, albo chciał przenieść styl mangi, na której to się wzoruje i nie wyszło. rozgrywka to zalewanie nas falami odradzających się zwyklaków i od czasu do czasu silniejszy przeciwnik czy jakiś wróg ustawiony kontekstowo, plus boss. Mechanika, kolizje, ruchliwość, umiejscowienie wrogów i ich zachowania, wszystko wydaje się takie kanciaste. Humor? Jakoś go tu nie czuję.
Gra trudna nie jest, do połowy. Potem pojawiają się ruchome platformy z zabójczymi i ruchliwymi "bąblami"... jak przejdziesz ten etap, przeszedłeś wszystko. Ktoś coś tu zepsuł z mechaniką skoku na tych platformach i przez to gra przeradza się na chwilę w festiwal bluzgów. Potem dalej ciężko, ale już uczciwie. A, aha, pomimo ograniczonego czasu na poziom, są miejsca, gdzie można farmić punkty i odkładać życia na kupkę, za piwo sprzedam patenty na zlocie.
Z ciekawostek dodać należy, że gra wydana została na zachodzie pod nazwą Kid Niki - Radical Ninja, gdzie usunięto odniesienia do nieznanej tamże franczyzy.

Podsumowując, przeszedłem, nie polecam, ale też nie odradzam. weźcie meliskę na 4 poziom.
5/10
94
fCON13 / Odp: Wideorelacja z FamiCON The 13th
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Krisuroku dnia Grudnia 19, 2021, 12:55:06 »
Super OsA :)
95
Gry na różne platformy / Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez yojc dnia Grudnia 18, 2021, 22:44:19 »
Nie naprawiłem jeszcze baterii w moim CD-i, to stwierdziłem że spróbuję przejść Hotel Mario za jednym podejściem...
Wymiękłem po ponad 4 godzinach, utknąwszy na poziome 59 (z 75). No i kij bombki strzelił. Bądźcie mądrzejści ode mnie, nie marnujcie tak czasu :P
96
Opisy i recenzje gier / Power Blade [SERIA]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Preki dnia Grudnia 18, 2021, 22:42:37 »
No więc swój 300-tny post na forum przeznaczę na recenzję, trochę napisaną na niecałe 30%.

Końcówka NES-a obfitowała w masę ciekawych tytułów które przemknęły bez większego echa. Większość graczy wyposażyła się bądź miała w planach zakup nowego, 16-bitowego SNES-a. Na ten okres przypada też większość działalności firmy Natsume, która dostarczyła takie tytuły jak Shadow of the Ninja, Shatterhand czy też S.C... ehm... Final Mission oraz omawiany poniżej Power Blade, który powstał we współpracy z Taito, które również zajęło się wydaniem gry.




Zanim omówię grę jako taką, warto wspomnieć o dość specyficznym procesie lokalizacji jaki Ostrze Mocy przeszło, gdy trafiło z Japonii na rynki zagraniczne. Gra oryginalne wydana została w Japonii jako Power Blazer i była mizerną próbą stworzenia klona Mega Mana - nawet główny bohater wygląda jak podróba megachłopa, z tą różnicą że rzuca on bumerangami i jest to jego jedyna metoda ataku. Każdy z etapów można przejść w kolejności jaka nam się zażyczy, ale nie wpływa to absolutnie na rozgrywkę tak jak to ma miejsce we flagowej serii Capcomu, zaś same poziomy są dość liniowe. Bohater ma śmiesznie niski skok, odległości między platformami są często na styk, a do tego wszystkiego dodano zbyt szybko znikające bloki. Krótko mówiąc - pomimo ładnego wykonania od strony audiowizualnej, gra była niegrywalnym niewypałem i takim pozostała w Japonii. Taito zamiast zwyczajnie dokonać zmiany grafik i przetłumaczenia gry na angielski, postanowiło, żeby gra była zrobiona całkowicie od zera, bo inaczej będzie kolejna klapa.

W wersji wydanej w USA i Europie zamiast grać bootlegowym Mega Manem wcielamy się w rolę przypakowanego osiłka o kryptonimie Nova, który został wezwany by opanować sytuację z superkomputerem rządzącym Nową Ziemią, uszkodzonym przez inwazję obcych, których naturalnie musimy powstrzymać. Nic odkrywczego, fabuła taka sama jak w większości gier akcji, bo więcej nie trzeba. Grę można rozpocząć na dwóch poziomach trudności - Normal oraz Expert, które różnią się jedynie limitem czasowym w jaki trzeba pokonać każdy z etapów - a te są dużo bardziej nieliniowe niż w Power Blazer, czasami idzie się zagubić, zwłaszcza że wpierw trzeba zdobyć kartę dostępu zanim chcemy dotrzeć do bossa. Po pokonaniu wszystkich bossów odblokowywany jest ostatni level w którym zmierzymy się z największym zawadiaką i przywrócimy porządek po złojeniu mu skóry. Czyli ujmując pokrótce modnym ostatnio słówkiem w gamingowym żargonie - Power Blade to tzw. metroidvania.

Nasz gieroj w dalszym ciągu rzuca bumerangami, które można ulepszać zbierając przedmioty z poległych wrogów - zwiększające siłę rzutu, ilość bumerangów na raz i przenikanie tychże przez wielu wrogów. Po każdym rzucie pasek siły jest redukowany do zera i z czasem powoli wzrasta, przez co rzucanie bumerangów jeden po drugim powoduje, że każdy kolejny rzut jest słabszy. Poprawiono też mechanikę skakania, choć dalej można natknąć się na miejsca wymagające precyzyjnego skakania. Prawdę mówiąc, mi osobiście skoki sprawiały większą trudność niż sami wrogowie. Dodano też Power Suit, który jest egzoszkieletem dającym możliwość strzelania lecącymi na wprost falami sonicznymi zamiast bumerangami, które zamiatają wszystko co napotkają na drodze. Jednak ten kombinezon zużywa się po oberwaniu trzy razy, więc trzeba się mieć na baczności. Gdzieniegdzie można znaleźć granaty służące do czyszczenia całego ekranu z wrogów w razie trudnej sytuacji. No i chyba najbardziej amerykańska rzecz w całej grze - zdrówko odnawia się hamburgerami.

Graficznie jak to gra z późnego życia konsoli prezentuje się nienagannie, momentami akcja może się spowolnić gdy trochę więcej wrogów pojawi się na ekranie, tym bardziej jak zaczną wybuchać. Jedyne moje małe zastrzeżenie to animacja biegu bohatera, która wygląda wprost komicznie. Ale to nie stroną wizualną Power Blade błyszczy, lecz muzyką. Natsume jako firma złożona z byłych pracowników Konami miała na swoich usługach dwóch znanych muzyków, ścieżkę dźwiękową do Power Blade skomponowała Kinuyo Yamashita, która poprzednio zasłynęła kompozycjami z Castlevanii czy Arumana No Kiseki. Kawałki z Area 1 i 6 oraz intro są moimi ulubionymi.

Na koniec ciekawostka związana z wyglądem bohatera w wersji zagranicznej. O ile o protagoniście oryginału napisałem wystarczająco dużo, to Nova wygląda z kolei łudząco podobnie do Arnolda S. (lub nawet Duke'a Nukema, który jeszcze wtedy nie istniał). Autor grafiki na etykietce kartridża dostawał pozwy od prawników rzeczonego aktora gdyż ci twierdzili, że używa jego wizerunku bez pozwolenia i opłat (ta, tak jakby wiele innych gier akcji tamtego okresu tego nie robiło). W odpowiedzi na te pisma, Mike Winterbauer przesłał swój autoportret będący pierwowzorem swojego dzieła po czym prawnicy Ahnolda mu odpuścili.

Recenzja Power Blade 2 będzie potem w tym temacie.
97
Konsole i akcesoria / Odp: Nasza konsolowa droga Pegasus/NES/Famicom
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Preki dnia Grudnia 18, 2021, 19:44:05 »
No więc u mnie te całe szaleństwo zaczęło się w 1995 bądź 1996 roku wraz z Pegasusem SP-60. Chyba tym konkretnym klonem, który nieudolnie udawał Super Famicoma, tym bardziej nie pamiętam czy ten sprzęt to był scalak czy już glut, ale raczej ten drugi gdyż pamiętam że po dwóch latach wyzionął ducha. Nie pamiętam też do końca żółtego multikarta który był dołączany do konsoli, multikartów było i dalej jest od cholery i są to kartridże których "skatalogowanie" jest niemalże niemożliwe i tym samym ciężko mi przypomnieć sobie który to był. W każdym razie jeden z tych które miały proste menu na czarnym tle i tym charakterystycznym dźwiękiem przerzucania kursora. Jedne z pierwszych gier w jakie grałem to oprócz oczywistego Super Mario Bros. były: Nuts & Milk (prawdopodobnie pierwsza gra w jaką grałem, choć częściej bawiłem się edytorem poziomów), F-1 Race, Popeye oraz wszystkie trzy gry wykorzystujące pistolet świetlny, który wyglądał tak. Oczywiście rodzice także byli zainteresowani elektroniczną rozrywką, dalej pamiętam jak na tym multikarcie moja mama ogrywała Lode Runnera oraz tryb Clay Shooting w Duck Hunt. Nie pamiętam w co rodzeństwo tłukło, poza tym że brat zajebiście uwielbiał Yie-Ar Kung-Fu, którego ja nie ogarniałem (zawsze byłem na bakier z fighterami, do stosunkowo niedawna).

Oczywiście całe sąsiedztwo też posiadało pegaza w tej czy innej formie, wymienianie się kartami było powszechne, zakupy na bazarkach robiło się od święta raczej. Ktoś kto miał kultowe 168 in 1 był królem na dzielni. Bo wiadomo - Contra, na żadnym innym karcie nie miałem styczności z tą grą w tamtych latach, choć oprócz tego klasyka trafiłem na Star Force, zaś moi rodzice (tak, tata też) upodobali sobie Galagę, swego czasu naprawdę w nią wymiatając. Sam nie posiadałem tego multikarta do czasu aż zamiast SP-60 pojawił się nie mniej kultowy Terminator, jeszcze na scalakach, czyli okolice roku 2000, kiedy jednak triumfy już święcił komputer standardu IBM PC, którego dostaliśmy na gwiazdkę od rodziców w 1999 roku, całe dni przed aferą Y2K buga (który okazał się być niczym). Pecet nas fascynował lepszą grafiką, w tym 3D, zupełnie innymi gatunkami gier które na konsolach były dość rzadkie a jak już były, to były pokracznie wykonane. Co się stało z Terminatorem? Nie pamiętam, albo wyleciał na śmietnik wraz z kartami bo się zepsuł, albo komuś oddaliśmy za uczciwą cenę, gdyż uważaliśmy, że po co nam pegasus skoro jest komp. Ale jednak nostalgia za Marianem, Contrą, strzelaniem do kaczek była wciąż silna...

Lata mijały a wciąż po głowie chodziły myśli typu "kurde, fajnie by było sobie znowu zagrać w Mario". To były też lata kiedy wszyscy jarali się Dragon Ballem, i od znajomych na płytce dostaliśmy emulator SNES-a z różnymi grami o tej tematyce (i Chrono Trigger, którego nie ogarnialiśmy). Nie wiedziałem wówczas to co jest SNES, ale gdy spojrzałem na konfigurację sterowania i zobaczyłem znajomo wyglądający kontroler, wiedziałem że to ma coś wspólnego z pegazem. Nie myliłem się, i wkrótce buszując po internetach zarówno w szkole jak i u wujka natrafiłem na stronę Emu-Russia (szkoda że zdechła w sensie nie można już ściągać stamtąd romów). Wtedy też poznałem gorzką prawdę że Pegasus to była podróba a prawdziwa konsola nazywała się NES bądź Famicom. W końcu mogłem powrócić do starych gierek po tych sześciu latach, tym bardziej że komputer już był w coraz bardziej opłakanym stanie, bo o jego ulepszaniu nie było mowy (wiecie - słabe oceny w szkole bla bla bla), więc gierki na stare konsole były w sam raz. Oprócz klasyków jakie doskonale znaliśmy z bratem odkrywaliśmy gry o których w czasach pegasusowych nie mieliśmy pojęcia, że istnieją. Przede wszystkim Mega Man czy Castlevania. Oczywiście nadużywaliśmy save state'ów twierdząc że te gry są okrutnie trudne - przyzwyczajenie do nabijania sobie 99 żyć trainerami z 168 in 1 które czyniły gry do przejścia pozostało. Z czasem za zaoszczędzone zaskórniaki kupiliśmy jakiegoś byle jakiego gamepada jeszcze na port MIDI, żeby się grało prawie tak jak za starych dobrych czasów. Długo się w ten sposób nie grało bo pad się strasznie szybko rozlatywał, jak to kontrolery do PC miały w zwyczaju.

Przez długie lata emulacja mi wystarczała, choć to też z tego powodu, że po prostu była bezkosztowa, a ja nie miałem za dużo w kieszeni. Nie wiedziałem też czy te stare sprzęty będą jeszcze działać po tylu latach, wszak przerobiłem dwa klony więc co się dziwić moim obawom. Moje podejście zaczęło się zmieniać od EZKonu 2013, który odbył się w Warszawie, a współorganizatorem eventu był znajomy ze studiów. Wtedy miałem pierwszą po latach szerszą styczność nie tylko z Pegausem, ale i oryginalnym sprzętem od Nintendo. Wtedy też poznałem się z ekipą wówczas EMU-NES, czyli obecnej Contrabandy. Z Chip Jockeyem lamiliśmy w Contrę a MaarioS za moimi plecami przeszedł Battletoads na żywca, na prawdziwej konsoli. Coś, co uważałem za awykonalne (i w sumie dalej uważam xD). Już wtedy sobie myślałem, że fajnie by było posiadać taki sprzęt w domu, choć druga strona mnie dalej uważała, że emulacja to to samo i co najważniejsze, po uczciwej cenie. W międzyczasie trafiłem też na stronę Hardcore Gaming 101, wpierw czytając o pecetowych retro gierkach aż w końcu zacząłem czytać o tytułach których nie znałem na konsole, które znałem, w tym oczywiście na Famicoma. Będąc przekonany że znam wszystko co ukazało się na 8-bitowcu od Nintendo, odkryłem całą masę interesujących tytułów dzięki tej stronie, choć nie wszystko było tam opisane. W przyszłości z tym serwisem nawiązałem współpracę która z przerwami trwa do dziś.

Przyszedł rok 2017, już dawno byłem po studencko-biedackim okresie życia, ale dopiero wtedy udało  mi się znaleźć stałe zatrudnienie i co za tym idzie regularne zarobki. I tak się złożyło że w maju tego roku na Facebooku przewinęło mi się wydarzenie o nazwie "FamiCON 9" udostępnione przez CJ-a. Naturalnie ciekawość mnie zżerała i gdy tylko ujrzałem że to zlot fanatyków Pegasusa pomyślałem - to trzeba obczaić. I na tym zlocie zdecydowałem, że jednak wchodzę w to. Niedługo potem kupiłem Famicoma, rozpoczynając swoją skromną retro kolekcję, którą z początku się nie chwaliłem, bo co sobie pomyślą - stary chłop a kupuje i gra w gierki w które grał mając 6 lat ;) Ale jak widać, nie jestem z tym sam. Gdy brat przyjechał któregoś dnia w odwiedziny i wyjąłem Famicoma z szafki mówiąc mu, w co będziemy grać, spodziewałem się biadolenia że po co kasę wydawać skoro są emulatory, ale wbrew moim oczekiwaniom pół dnia spędziliśmy grając w co popadnie, co ojciec skomentował słowami "pegazus, ja pierdolę" (xD). Oprócz konsoli i taniego flashcarta jakim jest Krzysiokart, zacząłem zbierać sobie powoli małą kolekcję starannie dobranych, oryginalnych kartridży, ale raczej nie planuję robić z niej jakiś mega zbiorów, zwłaszcza że sytacja na rynku retro obecnie nie rozpieszcza.

Więc tak to u mnie wyglądało. Mógłbym szczegółowiej to opisać, ale raz że nie mam weny, a dwa to po co?
98
Spotkania w rodzinnej atmosferze / Odp: Retro Gierki w Kicia Kocia[Warszawa]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Preki dnia Grudnia 18, 2021, 18:37:01 »
Rozważam, ale nie obiecuję że będę, zwłaszcza że w poniedziałek mam na dniówkę.
99
Spotkania w rodzinnej atmosferze / Odp: Retro Gierki w Kicia Kocia[Warszawa]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Duobix dnia Grudnia 18, 2021, 17:22:17 »
https://www.facebook.com/events/1149094168958957/

Wydarzenie może nie to samo 1:1, ale jutro w kicikoci będzie garażówka od 15stej.
100
fCON13 / Odp: Wideorelacja z FamiCON The 13th
« Ostatnia wiadomość wysłana przez OsA dnia Grudnia 18, 2021, 16:38:39 »
Relacja ukończona.
Około 26 godzin zajął mi łącznie sam montaż (nie licząc renderów i testów, czyli oglądania całości w celu znalezienia błędów).
Oczywiście całość się wysrała i po wrzuceniu na youtube w celu sprwdzenia praw autorskich film został zablokowany prawie na całym świecie, więc musiałem jeden utwór podmienić na inny.
Teraz jest już git. Zablokowane tylko zarabianie, ale widoczność wszędzie.


Relacja w liczbach:
Czas trwania - 58 minut i 21 sekund
Waga pliku - 5,55gb
Rozdzielczość: 1920x1080 (Full HD)
Liczba wykorzystanych utworów - 26


Zmontowałem od razu również zwiastun, który trwa 1 minutę i 31 sekund.
Strony: 1 ... 8 9 [10]