Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Jeszcze więcej o grach / Odp: Co ostatnio przeszliście??
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mcin dnia Stycznia 18, 2022, 20:47:41 »
Contra - Revenge of Red Falcon, po pewnie kilkudziesięciu próbach ukończony! Dojście ciągiem do końca, przy zachowaniu jednego continue, to 80 minut grania! Jak mi "siadły" 2 pierwsze poziomy bez straty żyćka wiedziałem, że teraz pójdzie i udało się, pomimo kilkukrotnej serii skuch po chwilowym spadku koncentracji. Opis rzucę później gdzie trzeba.

Na razie musicie wiedzieć, że chcąc nagrać filmik z literek końcowych traciłem konsolę... i poszedł reset. Także nawet wyniku nie znam. A co w literkach... nie wiem :P Na osłodę zdjęcie dziabniętego serducha.

Zamierzam zrobić publiczne podejście do tego szpila na zlocie na rzutniku, może kiedyś się pokuszę o 1CC. Na razie odpoczyn. Kciuk cierpi.
12
Opisy i recenzje gier / Odp: Xevious
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Verteks dnia Stycznia 18, 2022, 18:17:43 »
Jeden z pierwszych, oryginalnych Famicomowych kartridżów jaki nabyłem. Swego czasu miałem fazę na ten tytuł. Wszystko byłoby super gdyby nie to, że w gorących momentach statek gracza jest za woooooolny. Zwyczajnie giniesz, bo nie ma innej opcji jak przeciwnik jest kilkukrotnie szybszy a do tego wypuszcza pociski naprowadzane wprost na twoją pozycję.
W sumie nie, jest jeszcze jeden problem - udźwiękowienie, bo muzyką tego nie nazwę.

Rozgrywka sama w sobie satysfakcjonuje mnie, świat nad którym przelatujemy jest bardzo urozmaicony jak na tamte czasy. Nie ukrywam że to był jeden z motorów napędowych moich chęci grania w to, byłem ciekaw jak dalej wyglądają poziomy. Grafika miła dla oka, swoisty test dla okablowania / telewizora - niska jakość obrazu i nie widzisz pocisków wrogów, szczególnie nad leśnymi terenami.

Ciągle mnie zastanawia, na jakiej zasadzie działają sekrety - czasami udało mi się trafić takie ukryte obiekty na ziemi za które jest dużo punktów ale za cholerę nie wiem jak one są ustawiane. Internet generalnie też nie wie, piszą żeby strzelać w ziemie / do jezior / na pustyni.

O właśnie z pustynią jest związana pewna sprawa. Wszyscy tu zgromadzeni dobrze wiemy o zafiksowaniu Konami na posągach Moai. W arcade'owej wersji Xevious na ziemi za to są grafiki naśladujące Rysunki z Nazca, jedna z cech charakterystycznych serii, każda nowsza odsłona zawsze je gdzieś ma umieszczone. Z racji wczesnego okresu port na Famicoma tych rysunków niestety nie ma, za to uświadczymy je w Super Xevious.
13
Opisy i recenzje gier / Xevious
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mcin dnia Stycznia 17, 2022, 22:24:38 »
Xevious

     

Tym razem bez recenzji, po prostu zagajam.

Gra na Famicom jest wiernym portem klasyka z automatów. to pierwsza gra w gatunku, dwa plany - powerze i ziemia, poziomy zakończone bossami, ale nienazwane i przedstawione w trybie ciągłym - jeśli przejdziemy 70%, po zgonie odrodzi nas już kolejnym. To też gra, która pomogła sprzedać Famicoma będąc pierwszym tytułem na konsole, który przebił barierę miliona sprzedanych sztuk. Kamień milowy w rozwoju gatunku.

Grę za dzieciaka poznałem na czarn ym kartridżu 8 in 1. Rom załączony. zdjęcia w necie znaleźć nie mogłem, ale kojarzy mi się, że kiedyś o tym carcie pisał krzysiobal, ale nie stanęło mi czasu na szukanie gdzie i kiedy.

     

W wersje na NES gra się zaskakująco przyjemnie, klepiemy kolejne fale wrogów, których rozkład nie jest w 100% nabity na sztywno i nie próbuję nawet zrozumieć, jak on działa, w międzyczasie bombardując obiekty naziemne, które z kolei są zawsze rozłożone tak samo. Gra przeplata momenty umiarkowanego spokoju, gdzie problemem jest jedynie nabicie wyniku, z momentami na prawdę gorącymi i chwilami całkowitej pustki, gdzie paluchy mogą odpocząć. Graficznie jest bardzo symbolicznie, ale... to mi odpowiada. wicie, za dzieciaka lubiłem wojskowe klimaty i bardzo często bawiłem się po prostu na papierowych mapach, wiec latania nad drogami, pustyniami, lasami, polami i morzami, bombardując działka, bazy i strzelając do samolotowa - nawet jeśli te ostatnie to abstrakcyjne geometryczne kształty - czesało mą banię miło za małolata i czesze teraz. Oprawa dźwiękowa też symboliczna, ale ten kosmiczny ambient, który leci w tle, pomaga wpaść w trans.

Dla mnie to idealna gra "do niezielnego kotleta" - włączyć, pograć 15-20 minut, przejść kawałek dalej, albo podbić wynik, albo umrzeć próbując. Jest w tym prostym gameplayu i rozkładzie fal coś przyjemnie płynnego, uspokajającego. Podobnie jak później w Star Force.

6/10

Eh, no i wyszła jednak mini-recenzja...

Najwazniejsze wydania (nie wszystkie, bo bym się zasapal robota szukając tego)

Xevious -  Namco, December 10, 1982 - Namco Galaga Arcade system

Tiny Xevious - NEC PC-6001 - Dempa, Namco, August 1984

Xevious - Famicom -Namcot,  8 November 1984 - Mapper 0
Xevious: The Avenger - NES NTSC -  Bandai, September 1988 - Mapper 0
Xevious - NES PAL -  Bandai, 25 October 1989 - Mapper 0
Xevious - FDS - May 18, 1990 - Disk Writer Service

Gra była też jednym z tytułów startowych Atari 7200 w 1986.
Szukałem, który sprzęt domowy otrzymał port jako pierwszy, ale poległem. Dla Atari 5200 i Atari 8-bit mamy tylko wycieknięty prototyp, a szukaj dat wydania dla n-tego japońskiego komputerka. Prawdopodobnie NEC PC-6001, i to pierwszy raz jak słyszę o tym kąkuterku.
14
Jeszcze więcej o grach / Odp: Bossowie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mcin dnia Stycznia 17, 2022, 20:43:30 »
Na szybko (nazwy własne). wedle kolejności przypominania.

1. Serce wyspy z Contry. daf powiedział już wszystko, więc dalej.

2. A7V z Kage. Tak, drugi boss wybitnie kojarzy mi się z pierwszowojennymi machinami pancernymi i mimo, zen ie sprawia wielkiego wyzwania, bardzo go lubię. W ogóle w Kage przejść 2 pierwsze poziomy, bez stresu, i zmienić grę, to taki deserek przed obiadem dla mnie.

3. Pojazd z TMNT. Samo znalezienie go w podziemiach to zabawa, no i fakt, że za dzieciaka umiałem go przejść, mocno wpłynął na wspomnienie. No, wodorostów nie umiałem :) Fajny projekt, no i drugi obok smoka-kosmity z wodospadu z Contry, w środku którego zaczynamy kolejny poziom.

4. Karciany Kot z Chip & Dale 3. Cała gra to menażeria przefajnych dużych przeciwników do ubicia, tego pamiętam głównie dlatego, że... mój brat go nie umiał przejść. Ja traciłem na wózkach wszystkie życia, brat grał do końca poziomu, ja waliłem bossa i grałem dalej, a po skusze na continue graliśmy obaj. Brat był starszy.

5. Gangster na okręcie z Contry Force: Pewnie dlatego, że nie umiałem przejść 3 poziomu, a często w grę grałem. No i napatrzyłem się na jego krzywy ryjec, jak "dostawał pierdolca", jak to mówiłem, szczególnie, że miał dużo życia. Da się go z resztą ubić nie ruszając się z miejsca, ale to już wiem teraz, poza tym trzeba umić.

6. Końcowy Boss z Ninja Gaiden (wszystkie 3 fazy) - imię ma tak kretyńskie że aż nie będę pisał XD to już rzecz odkryta w czasach mojej fascynacji emulacją i w dużej mierze przez to, ile typ zjadł mi czasu. Szapo ba dla każdego, kto przejdzie w jakiś elegancki sposób, ja farmiłem energię i ubijalem płomieniami licząc, że zarypie typa, zanim mi energia spadnie do zera.

7. Ognista Osa z Adventure Island 3 - w ogóle gra ma mega fajne grafiki szefów, ale ten jakoś zapadł mi w pamięć, jako baardzo dalekie (dla mnie, wtedy) osiągnięcie w grach i pamiętam, że gdy już mając PC w domu miałem pierwszą wsteczną zajawkę na Pegasusa, strasznie się nim jarałem przy kolegach.

Z tej gry wspomnę jeszcze Szkielet Myszy, oj tak.

8. Ośmiornica z Hunt for the Red October - ja ginąłem poziom wcześniej, ale pożyczyłem koledze w podstawówce, który mi opowiadał, jak to nie może teraz przejść tego bossa. Dużo podobnych historii opowiadał, w większości farmazony, ale tę po latach potwierdziłem...

9. Koleś, co ma Przesrane w Gaciach z Batman & Flash (Monster in My pocket Hack) - tak, tak na niego mówiłem za dzieciaka, za co dostawałem reprymendy od starszych i strasznie mnie to określenie bawiło. no, ale sami powiedzcie, czy nie ma za wielkiego dupxa?




daf, dorzucę do Twojego kotła - z Bossem z Altered Beast miałem do czynienia w pierwszej kolejności z Sedze Mega Drive i mówiłem na niego... kosmetyczka! ta dolna cześć kojarzyła mi się z półka z butelkami, a górna z lustrem.



EDIT przypomniałem sobie

10. Robot-pająk z Battletoads - ta gra, tak jak i kontynuacja, słynie z kreatywnych, różnorodnych poziomów, gdzie bossowie... raczej są na drugim planie. Poza tym jednym. Pierwszy boss to wielka machina, której twórcy nie musieli pokazywać na ekranie, bo walkę obserwujemy... z kamery robota. I rzucamy mu kamieniami prosto w mordę! Co prawda jest to bitka bardzo łatwa, ale jakże pomysłowa i pokazująca techniczny majstersztyx programistów z RARE.

11. Nauczyciel z Tiny Toon Adventures - nie wiem, czy to jest nauczyciel... ale kiedyś, zdziwiony obecnością tej postaci w grze, brat powiedział, że kojarzy taką postać z bajki, taki ich "nauczyciel"... nie próbowałem weryfikować.
Psychopatyczna morda, zawrotna prędkość i szalona muzyka sprawiły, że za dzieciaka wariat został mi w pamięci.
15
Wydarzenia w klimacie retro / Odp: 8bitów sztuki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez tbxx dnia Stycznia 17, 2022, 17:07:36 »
Relacja z otwarcia wystawy w końcu gotowa: https://retroage.net/relacje/8bitow-sztuki-relacja-z-otwarcia-wystawy

A już w najbliższą niedzielę 23.01.2022 o godzinie 15:00 w Galerii BWA Tarnów spotkanie z legendami tarnowskiej demosceny - Święty (Atari) & Jumbo (C64)
16
Jeszcze więcej o grach / Odp: Bossowie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez żur0 dnia Stycznia 17, 2022, 16:27:28 »
Pierwsi, którzy przyszli mi w jakiś sposób na myśl:
1) wilcza wiedźma z Kick Mastera,


2) Lord Contaminus z Zen Intergalactic Ninja


3) finałowy boss z Little Nemo:

4) masa naprawdę ciekawych bossów jest w grze Astyanax:


17
Jeszcze więcej o grach / Odp: Bossowie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Preki dnia Stycznia 17, 2022, 15:52:42 »
Trudno tu nie wspomnieć o final bossie każdej jednej odsłony Gradiusa, w tym części które okazały się na Famicomie (wliczając w to Life Force/Salamander). Przez całą grę przedzieramy się przez floty wrogich fruwadeł, wymyślnych i często okrutnie trudnych bossów, jak i etapy które same w sobie stwarzają zagrożenie, tylko po to by...
Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.
18
Jeszcze więcej o grach / Odp: Bossowie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez sdm dnia Stycznia 17, 2022, 15:32:10 »
Mechakot z CD2, Aligator z TS i Mech z NG3 robią ogromne wrażenie.

Na szybko z pamięci dodam jeszcze machinę z Vice: Project Doom:
19
Opisy i recenzje gier / Lode Runner [SERIA]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez OsA dnia Stycznia 17, 2022, 13:17:57 »
Nadszedł czas najwyższy na temat serii, której fanatykiem był mój  ojciec. Wielokrotnie siedziałem przy nim i "podziwiałem" jego rozgrywkę, właściwie czekając aż skończy, aby zabrać się za jakąś porządną grę jak Contra czy Adventure Island. Taki miałem stosunek w dzieciństwie do Lode Runner. Nie to, że gra była słaba, ale na mój dziecięcy umysł po prostu nie zachwycała. Ja poszukiwałem bardziej rozbudowanej akcji z przeciwnikami, których mogę rozwalić, a nie wrzucić w dołek. Choć zdarzało mi się również pogrywać za dzieciaka, ale zazwyczaj tylko chwilowo - nigdy dłużej.

Lode Runner (1984)

Oryginalna wersja powstała w 1983 na kilka platform bardziej komputerowych. A ponieważ gra odniosła duży sukces szybko została przekonwertowana na wiele innych systemów i tak w 1984 Lode Runner zadebiutowało na Famicomie. O co chodzi w tej grze. Krótko mówiąc - musimy zebrać wszystkie kupki złota i opuścić dany poziom na drabince, która się pojawi właśnie po zebraniu wszystkich kupek złota. Brzmi prosto? Za prosto, dlatego przeszkadzać nam będzie dwójka bądź trójka przeciwników (zależnie od poziomu). My możemy się bronić tworząc dołek w podłożu w który przeciwnik wpada na chwilę... a po chwili z niego wychodzi. Jeśli jednak go "zakopiemy" kilkoma dołkami to nie znika, tylko respi się w innym miejscu na planszy.

No i to w sumie tyle. Wersja na pegasus liczy 50 poziomów. Poziom trudności jest zmienny, tzn. trafiają się poziomy bardzo łatwe nawet pod koniec gry, a czasami jednak człowiek się zawiesi na jakimś i minie jakiś czas zanim uda się go przejść. Ta gra to połączenie gry logicznej i zręcznościowej. Troszeczkę razi słabe iq przeciwników, gdzie czasami wystarczy milimetr wejść po drabince w górę i zaczynają iść w drugą stronę, ale z drugiej strony po mojej analizie niektórych poziomów - bez tego "słabego iq" przeciwników gra była by cholernie trudna, a może i niemożliwa do przejścia (no, może przesadziłem, ale trudna).
Dodatkowo gdy już nam się znudzi/przejdziemy całość - mamy do dyspozycji kreatora i możemy stworzyć swój poziom. Świetne urozmaicenie i wiele radochy za dzieciaka, właśnie dzięki temu edytorowi.

Grę udało mi się ukończyć (na konsoli, ale na "raty")... i tutaj jeszcze jedna rzecz - gra jest dość długa. 50 poziomów, ale to wcale nie jest takie proste jak się wydaje. Więc sumarycznie ukończenie jej za jednym podejściem - zajmie trochę czasu. Ja ukończyłem grę chyba w 4 podejściach - codziennie grając 10-15 leveli. Aha i ważna rzecz, którą pragnę dodać - scrollowanie planszy to tylko lewo - prawo. Ma to duże znacznie w związku z kolejną częścią...


Championship Lode Runner (1985)

Kolejny konwersja, ale to nieważne.
Ważne jest to, że gra na nasza platformę, wydana została tylko w Japonii. I szczerze mówiąc ja się temu nie dziwię. Dlaczego? Bo jest kurewsko trudna, a wiadomo, że dla azjatów nie ma rzeczy niemożliwych, więc są w stanie ciorać w jedną grę tygodniami, aby ją ukończyć. To, że gra będzie kurewsko trudna jest już wiadome od 1 poziomu, kiedy jeśli nie wykorzystamy pierwszej chwili na przedostanie się po przeciwnikach na platformę to... koniec - kaput. Zaczynaj od początku.

Już sam ekran tytułowy mówi wszystko: tutaj nie ma miejsca na 2 playerów, tutaj nie ma miejsca na jakieś kreatory. Tutaj jest tylko WCIŚNIJ START, bo to jest gra DLA MISTRZÓW, a nie plebsu. Graficznie widać drobne zmiany, ale dojrzy się je chyba tylko kiedy okres przerwy między "jedynką" a "dwójką" był krótki. Nadal po prostu jest miło i przyjemnie pod względem audio-wizualnym. Sama rozgrywka również jest niezmienna i polega na tym samym. Jest po prostu znacznie trudniej. Dodatkowa rzecz to wielkość planszy. Scrollowanie jest w 4 kierunkach, a nie w 2 jak w pierwszej części. I ponownie mamy 50 poziomów, ale... tym razem gra na pewno pochłonie znacznie więcej czasu.

Jako ciekawostkę dodam, że część poziomów z dwójki została zaprojektowana (przynajmniej częściowo) w edytorze z jedynki.
Tej części nigdy nie ukończyłem i na razie nie biorę się za nią, bo to trzeba usiąść na spokojnie. Ale zrobię to któregoś dnia. Może zacznę na zlocie? Kto wie.


Powstały jeszcze 2 części: Super Lode Runner na Famicom Disk System, ale szczerze mówiąc dowiedziałem się o  tym teraz pisząc ten temat.
20
Jeszcze więcej o grach / Bossowie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez daf dnia Stycznia 17, 2022, 12:32:44 »
Bossowie w grach, to bardzo ważna i poważna ich część. Chciałbym, abyśmy trochę o nich popisali, bo niewątpliwie jest o czym.
Wiele produkcji posiada do pokonania wielkich i monumentalnych olbrzymów. Niektórzy z nich to prawdziwa uczta dla oczu, prawdziwe dzieła sztuki pikselartowej. Inni postawili za to na niezwykłe emocje oraz wyśrubowany poziom trudności. Paru z nich na pewno zajęło Wam wiele godzin męki oraz zapewniło dramatyczne wieczory przy konsoli.

Pisałem o bossach pięknych wizualnie. Wiele gier (zwłaszcza chyba shooterów) posiada rozbudowanych, ohydnych i biomechanicznych przeciwników. Ninja Gaiden III, The Guardian Legend, Over Horizon, Abadox, Metroid - bossowie z tych gier to styl, który naprawdę uwielbiam i który robi na mnie wrażenie.

Moi ulubieni bossowie wiążą się jednak z sentymentem i wrażeniem, jakie zrobili na mnie gdy miałem około 30 lat mniej, niż obecnie.

- Na pierwszą pozycję wysuwa się na pewno typ, którego dumnie nosimy w bannerze głównym naszego forum. Shadow Beast Devil Statue Guromeides, czyli potocznie zwany "waterfall boss". Strażnik drugiej bazy, stojący wyniośle na szczycie wodospadu w Contrze. Znacznie zyskał on po przenosinach gry na konsole domowe, gdyż w wersji arcade nie robił takiego wrażenia. Przepiękny wygląd to wszystko, co może nam zaoferować, bowiem utrata chociażby jednego życia jest tu raczej rzadkością. Mimo wszystko - mój numer 1 od zawsze.


- Pisząc o Contrze, dam tu jeszcze jednego (chociaż gra ta oraz jej sequel oferują nam ogrom wspaniałych bossów, które uwielbiam). Gomeramos King, czyli ostatni boss w grze. Serce wyspy, serce obcych. Wylęgarnia xenomor... pająkopodobnych istot. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, gdy dotarłem tam z moim ojcem po raz pierwszy - raczej spodziewaliśmy się jakiejś humanoidalnej istoty, no a już na pewno nie serca. Wspaniały koncept, tylko ponownie - jak wybijemy przynajmniej 2 gniazda obcych, boss sam w sobie nie stwarza żadnego zagrożenia. Mógłby chociaż strzelać jakimiś obrzydlistwami.


- Jaszczur w pojeździe wyburzeniowym z Chip 'n Dale 2. Po prostu. Tu już przechodzimy w totalnie odmienny klimat, bo niezwykle bajkowy. Uwielbiam tego giganta - concept art, wielkość, humor. Baaardzo mi się od zawsze podobał, miłość od pierwszego wejrzenia. Komplikacji wielkich nie robi, ale potrafi zatrzymać gracza na chwilę.


- Jeszcze raz zostaniemy w obszarze tej samej gry, bowiem muszę także wspomnieć o ostatnim bossie. Mecha Fat Cat, to kolos, którego nie pokonamy w 5 minut, bo po prostu takiej opcji nie ma (przynajmniej grając solo). I to właśnie lubiłem w nim najbardziej - zaraz obok sposobu na jego pokonanie za pomocą bomb czasowych. Na początku zaś bardzo lubię motyw rozbijanych jarzeniówek, gdy robi się coraz ciemniej (zresztą pisałem o tym wszystkim w wątku o grze). Bardzo zapadł mi w pamięci za dzieciaka i pamiętam radość z pierwszego przejścia CD2.


- Dorzucę tu jeszcze (nieco na siłę) arbuza z 3. levelu w Altered Beast. Z nim nie mam wielkich wspomnień, bowiem pierwszy raz zobaczyłem go niecałe 4 lata temu. Bardzo mi się spodobał koncept otwierania przez nań głowy i strzelania w nas gałkami ocznymi. Rzadko w ostatnich latach miałem okazję zobaczyć coś, co mi się tak w grach na Famicoma spodobało, więc dorzucam do listy ulubionych szefów.


Nie ukrywajmy jednak, że arbuz to nie maksimum, jakie ta konsola może nam zaoferować. Dorzucam więc też kilku bossów, którzy mi się po prostu niezwykle spodobali, ale nie wiążę z nimi wielkiego sentymentu (chociaż ten z Over Horizon napsuł mi wiele krwi).
Piszcie o swoich faworytach, o wspomnieniach z nimi oraz o tych, którzy się Wam podobają. Nie musicie od razu zarzucać screenów, ale miło by było.



Strony: 1 [2] 3 4 ... 10