Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Opisy i recenzje gier / Odp: Power Blade [SERIA]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez OsA dnia Stycznia 21, 2022, 22:17:21 »
Tak to zazwyczaj bywa u mnie panowie, że pojawia się jakiś temacik, zwłaszcza dotyczący jakieś serii i od razu pojawia się w moim oku błysk. Zwłaszcza gdy temat dotyczy gier z którymi mam jakieś mgliste wspomnienia. I tak też na fali tematu Pampkina, postanowiłem przysiąść do serii Power Blade. Poszczególne części bardzo się różnią, więc omówię je po kolei.


Power Blade
Ekran tytułowy i Arnold jak malowany. 6 sektorów - na plus, że możemy wybrać od którego chcemy zacząć. Ok, w dzisiejszych czasach to nie ma większego znaczenia, ale za dzieciaka taka opcja dawała jednak szansę poznać nieco więcej gry, bo takto pewnie skill by nie pozwolił na dotarcie do końca. Po przejściu 6 poziomu, jest jeszcze jeden finałowy.
Oczywiście grałem na tym łatwiejszym poziomie trudności (więcej czasu), bo właśnie jest tutaj limit czasowy i co ważne - tego czasu może zabraknąć.... Dlaczego? Bo ta gra to kurewski labirynt. Nie lubię takich gier. Jedynie Alien z tego typu rzeczy przywołuje u mnie miłe wspomnienia, ale w tej grze tyle co się nawkurwiałem przez to, że nie wiadomo gdzie dokładnie iść... A do tego wszystkiego trzeba znaleźć gnoja z kartą dostępu... Arghhhh. To dla mnie największy minus.
Jeśli chodzi o pozostałe czynniki no to jest naprawdę dobrze. Poziom trudność dobrze wyważony, postać ok, sterowanie z początku może się wydawać dziwne, ale kwestia chwili. Fajny zakres broni - w sensie, że w każym kierunku. Ale tak naprawdę to wszystko rozbija się o egzoszkielet. Gdy go już zdobędziemy to poziom trudności drastycznie spada i za wszelką cenę trzeba robić wszystko, aby go utrzymać do końca lub przynajmniej jak najdłużej. No i jeśli nam się to uda, to z egzoszkieletem żaden boss nie powinien być jakimś szczególnym wyzwaniem.
Ogólnie gra ok, ale ma kilka dużych mankamentów.


Power Blade 2
No i wtedy wchodzi ona cała na biało. Tak powinny wyglądać kontynuację, czyli druga część musi być minimum na poziomie poprzedniej, a najlepiej, żeby była jeszcze lepsza. I tutaj sprawdza się to w pełni, bowiem w drugiej części wyeliminowano większość mankamentów, która trapiły jedynkę.
Graficznie jest oczywiście lepiej, ale to są szczegóły. Najważniejsze, że znacząco zmieniono gameplay. Teraz na motocyklu wybieramy poziom. Do wyboru jest 5 etapów. Zrezygnowano z pieprzonego labiryntu. Po prostu przemy przed siebie. Dodatkowa fajna opcja, z góry wiemy ile "check pointów" musimy zaliczyć, czyt. drzwi czy jak to tam. Wszystko jest na pasku: na którym jesteśmy i ile jest w sumie. Bardzo fajna sprawa. No i najważniejsze. O ile w jedynce egzoszkielet jak już zdobyliśmy to mogliśmy mieć do usranej śmierci (egzoszkieletu śmierci), tak tutaj już nie jest tak kolorowo i podczas używania, schodzi nam pasek energii, który oczywiście możemy doładowywać power-upami. O wiele lepsze rozwiązanie. Co więcej - mamy do dyspozycji kilka różnych na różne warunki (woda, unoszenie się w powietrzu). Jedno mogę doradzić - gdy nie trzeba oszczędzajcie energię. Są bowiem momenty gdzie nie wyobrażam sobie przejścia bez egzoszkieletu.
Tak jak Preki wspomniał - dwójka jest znacznie trudniejsza. Ale jednocześnie dodano wiele fajnych elementów, bardzo pomysłowych, wymagających naprawdę dobrej zręczności (lub wielu, wielu prób). No i bossowie.... Teraz czuć, że to boss, a nie popierdółka. Najbardziej dał mi popalić boss z 5 poziomu i jakaż była moja radość gdy udało się go pokonać.
Radość jednak nie trwała długo, bo wzorem z "Monster in my pocket" pod koniec gry musimy rozwalić każdego bossa raz jeszcze. Arghhhhh.... to mnie wkurwiło. Mogli sobie darować, zwłaszcza, że gra i tak jest trudna. Boss finałowy o dziwo nie jest jakiś wybtnie trudny.
Tak więc podsumowując dwójka jest już blisko ideału.




Power Blazer
Zdziwliście mnie panowie tą informacją Power Blazer -> Power Blade.
Nie miałem o tym pojęcia, że pierwowzór japoński wyglądał zupełnie inaczej. Jednak ponieważ ogrywam serię to zabrałem się i za tą część.
Niestety ciężko się z początku gra, zwłaszcza, że człowiek ma pewne przyzwyczajenia z Power Blade. Najbardziej doskwiera to, że nie da się rzucać bumerangiem w górę. Druga rzecz to... ja rozumiem precyzyjne skoki, ale to jest kurwa gruba przesada. Tutaj nie ma miejsca na najmniejszy błąd. Baaa... nawet sam skill nie wystarczy trzeba mieć jeszcze farta. Grałem z szybkim savem w dwóch momentach, bo gdyby nie to, to chyba cały sprzęt wyleciał by przez balkon z głośnym komentarzem: "kurwa, jebane gówno".
Tak ogólnie no to poziomy nie są wybitnie długie, ale jakieś takie miałkie, powtarzalne. Widać dokładnie co pozostało z tej gry w Power Blade, a co nie. Gra znacznie trudniejsza od Power Blade. Nawet bossowie tutaj są trudni. A właśnie apropo. Kolejny duży minus. Nie widać nawet czy trafiasz w bossa czy nie. Nie ma żadnego efektu, żadnego paska życia. A dodatkowo w bossa finałowego trzeba tyle razy pierdolnąć, że kciuk do wymiany.
Więc ogólnie Power Blazer nie jest grą złą. Jest poprostu niedorobioną. Nazwał bym ją wersją beta. Jakiś najebany japończyk-betatester po wczorajszym chlaniu sake z szefem - przepuścił to gówno w takiej formie i wyszło jak wyszło. Dobrze się stało, że do USA trafiła już jednak bardziej dopracowana gra i przede wszystkim usunięto te newralgiczne miejsca, których przejście graniczy z cudem (lub milionem prób).




Bez ładu i składu, ale piszę na gorąco. Więc podsumowując za najlepszą uważam zdecydowanie Power Blade 2.
I to właśnie z tą częścią miałem najwięcej doczynienia za dzieciaka.
Power Blade 1 - nie kojarze za bardzo z dzieciństwa, ale może się przewinęła.
Power Blazer - grałem pierwszy raz w życiu.
2
Opisy i recenzje gier / Odp: Ninja Gaiden [SERIA]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez OsA dnia Stycznia 21, 2022, 21:46:59 »
Dobra, trochę ograłem wszystkie 3 części więc mogę się wypowiedzieć.


Ok, gra trochę zyskuje przy bliższym poznaniu, ale niestety tylko "trochę".
Jak dla mnie przekombinowana. Szybki resp przeciwników + to, że niektóre etapy trzeba przejść w biegu.... a właściwie to niektórych lokacji trzeba się nauczyć na pamięć. Takie coś o dla mnie wielki minus.


Kolejna mega wkurwiająca rzecz to odskakiwanie postaci po hicie.


I niby gra się zapowiada nieźle, bo wiecie ninja, fajna oprawa, fajna historia, cut-scenki, itp. Ale niestety dla mnie wszystko przekombinowane i pograłem we wszystkie trzy i wszystkie trzy są podobno jeśli chodzi o to co napisałem. Nie będzie to moja ulubiona seria. Udało mi się ukończyć z save'ami część 1 i 3. Dwójkę ukończyłem z game genie.


Tyle. Gra, która mnie zmęczyła psychicznie i nie chcę już do niej wracać.
3
Opisy i recenzje gier / Odp: Ninja Gaiden [SERIA]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mcin dnia Stycznia 21, 2022, 18:43:07 »

Hah, po hacku Conterki jestem na fali, jeśli chodzi o trudne gry. Z marszu zabrałem się za Ninja Gaiden III i po 5 posiedzeniach przeszedłem. Zapamiętałem grę jako prostszą od jedynki i dwójki, gdzie jedynie limitowane continue powstrzymały mnie kiedyś od przejścia i mogę to potwierdzić... chociaż może opinia byłaby inna, gdybym zaczynał od trójki, bo pewne schematy zachowań wrogów się powielają. albo nie. widze kilka elementów, gdzie trójeczka ułatwia nam życie:
- mechanika skoku, ciut lżejsza grawitacja
- wspinanie i ułatwione zeskakiwanie z krawędzi
- mniej diaboliczne checkpojnty.
- bez złośliwie porozstawianych dodatkowych broni

- nieobsranie ptasim łajnem i innymi małymi, zwrotnymi i nieprzewidywalnymi przeciwnikami.
- zaczynami z mocna bronią dystansową - dużą gwiazdką.
- ulepszenie miecza, które wielokrotnie ułatwia trafienie.
- Brak respawnu przeciwników!
To ostatnie to chyba klucz. Można po trochu ciapać co trudniejszych przeciwników i nie zaskoczy nas, że po ruchu o piksel za daleko coś się odrodzi i nas udzikuje. Z drugiej strony, przez to to chyba jedyna cześć, gdzie zdarzało mi się tracić życia z braku czasu. Ogrywałem wersję na Amerykę, która i tak jest znacznie trudniejsza od Japońskiej.
W ogóle w 2A03 padł temat kultury pracy Japończyków i myślę, że tu widzimy przejaw negatywnego oddziaływania. Po 1 i 2 ktoś wysoko postawiony w Tecmo stwierdził, że trójka ma być prostsza i prostsza i prostsza i nikt mu nie mógł wejść w słowo bo hehe feudalizm, po czym gra wyszła i dostali odpowiedź zwrotną z "rynku", że coś chyba przesadzili ;)
W sumie jest dużo mniej skoków co do piksela i szybkich przeciwników, za to twórcy lubią nas raczyć duża ilością dużych wrogów na raz, których musimy metodycznie usiekać, albo sprytnie ominąć. No i tradycyjnie, to poziomy są wyzwaniem, a bossowie to taki deserek, który, odpowiednio przygotowani, łykniemy bez popity.

Graficznie mamy świetne tła i poziomy i bardzo różnych przeciwników, od świetnie animowanych do ikonicznych dla serii drewniaków, którzy równie niemrawo wyglądają, co się poruszają. Muzyka sztos. Całości mechaniki nie będę opisywał, bo te gry są na tyle podobne, że w sumie... gdzieś to już widziałem.
W sumie fajna gra i polecam, jeżeli tylko zignorujecie, że fabuła zakręca w kierunku absurdu tak silnego, że miejscami żenady


9/10


PS jeśli zostawicie grę na ekranie the end, po około 35 minutach wróci do głównego menu. Nie wiem, po co o tym piszę.


Zastanawiam się, po co kolejnego, trudnego, sięgnąć. Battletoads? Image Fight? Gradius? Holy Diver... niee, musi poczekać do zlotu ;)
4
Kącik muzyczno-filmowy / Odp: Czego teraz słuchasz?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mcin dnia Stycznia 20, 2022, 21:59:55 »

Bardzo stara praca, taka demoscena, zanim ta nazwa w ogóle powstała. Ale połączenie prostych efektów i fajnych aranżacji znanych kompozycji dobrze czesze mój autyzm.


https://www.youtube.com/watch?v=Xt6KT6-ajw4
5
Kącik muzyczno-filmowy / Odp: Czego teraz słuchasz?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez daf dnia Stycznia 20, 2022, 20:50:14 »
6
Jeszcze więcej o grach / Odp: Rozmowy w szoku - o zdziwkach na Pegasusie!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez daf dnia Stycznia 19, 2022, 08:14:07 »
O, rzeczywiście. Też mi przeszedł przez myśl ostatnio rostbef, ale mówię "przecież to Nielogiczne...". A jednak. Dzięki!
7
Jeszcze więcej o grach / Odp: Rozmowy w szoku - o zdziwkach na Pegasusie!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez OsA dnia Stycznia 19, 2022, 07:12:20 »
Mienso -  w sumie chyba zawsze mi to przypominało mięso na kości, choć wydawało mi się to nielogiczne, ale wikipedia potwierdza:


Cytuj
A slab of meat occasionally appears at the top of the elevator's range of motion. Picking it up allows the player to throw it, distracting any wolves on/near its trajectory and causing them to let go of their balloons and crash to the ground for bonus points. Stray balloons and dropped fruits can also be shot for extra points.
8
Jeszcze więcej o grach / Odp: Rozmowy w szoku - o zdziwkach na Pegasusie!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez daf dnia Stycznia 19, 2022, 06:58:03 »
No dobra, a co to jest to różowe, czym strzela Pooyan?
9
Jeszcze więcej o grach / Odp: Co ostatnio przeszliście??
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Mcin dnia Stycznia 18, 2022, 20:47:41 »
Contra - Revenge of Red Falcon, po pewnie kilkudziesięciu próbach ukończony! Dojście ciągiem do końca, przy zachowaniu jednego continue, to 80 minut grania! Jak mi "siadły" 2 pierwsze poziomy bez straty żyćka wiedziałem, że teraz pójdzie i udało się, pomimo kilkukrotnej serii skuch po chwilowym spadku koncentracji. Opis rzucę później gdzie trzeba.

Na razie musicie wiedzieć, że chcąc nagrać filmik z literek końcowych traciłem konsolę... i poszedł reset. Także nawet wyniku nie znam. A co w literkach... nie wiem :P Na osłodę zdjęcie dziabniętego serducha.

Zamierzam zrobić publiczne podejście do tego szpila na zlocie na rzutniku, może kiedyś się pokuszę o 1CC. Na razie odpoczyn. Kciuk cierpi.
10
Opisy i recenzje gier / Odp: Xevious
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Verteks dnia Stycznia 18, 2022, 18:17:43 »
Jeden z pierwszych, oryginalnych Famicomowych kartridżów jaki nabyłem. Swego czasu miałem fazę na ten tytuł. Wszystko byłoby super gdyby nie to, że w gorących momentach statek gracza jest za woooooolny. Zwyczajnie giniesz, bo nie ma innej opcji jak przeciwnik jest kilkukrotnie szybszy a do tego wypuszcza pociski naprowadzane wprost na twoją pozycję.
W sumie nie, jest jeszcze jeden problem - udźwiękowienie, bo muzyką tego nie nazwę.

Rozgrywka sama w sobie satysfakcjonuje mnie, świat nad którym przelatujemy jest bardzo urozmaicony jak na tamte czasy. Nie ukrywam że to był jeden z motorów napędowych moich chęci grania w to, byłem ciekaw jak dalej wyglądają poziomy. Grafika miła dla oka, swoisty test dla okablowania / telewizora - niska jakość obrazu i nie widzisz pocisków wrogów, szczególnie nad leśnymi terenami.

Ciągle mnie zastanawia, na jakiej zasadzie działają sekrety - czasami udało mi się trafić takie ukryte obiekty na ziemi za które jest dużo punktów ale za cholerę nie wiem jak one są ustawiane. Internet generalnie też nie wie, piszą żeby strzelać w ziemie / do jezior / na pustyni.

O właśnie z pustynią jest związana pewna sprawa. Wszyscy tu zgromadzeni dobrze wiemy o zafiksowaniu Konami na posągach Moai. W arcade'owej wersji Xevious na ziemi za to są grafiki naśladujące Rysunki z Nazca, jedna z cech charakterystycznych serii, każda nowsza odsłona zawsze je gdzieś ma umieszczone. Z racji wczesnego okresu port na Famicoma tych rysunków niestety nie ma, za to uświadczymy je w Super Xevious.
Strony: [1] 2 3 ... 10