Bydgoskie Granie III
*

Offline daf

  • *****
  • 971
    • Zobacz profil
Bydgoskie Granie III
« dnia: Grudzień 06, 2015, 13:05:20 »
Zła wiadomość jest taka, że Bydgoskie Granie III dobiegło końca i dziś rano MWK wyruszył z powrotem do Rzeszowa. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że tegoroczne spotkanie było niesamowite - intensywne, owocne i bardzo, ale to bardzo przyjemne.


Wszystko zaczęło się w czwartek 3 grudnia. Marek wszedł do mojego mieszkania i momentalnie włączyłem Famicom. Momentalnie. No i się potoczyło! Mnóstwo świetnych rozmów, czasami nawet do rana, cały czas przy napełnionym szkle i uruchomionych cudownych giereczkach. W tym roku poszło ich naprawdę sporo - chyba rekordowo. W całości pękło 11 tytułów, w dwóch grach doszliśmy do ostatniego bossa, no a ponadto dziabnęliśmy po trochu chyba 700 innych gier. Standardowo wyliczam co udało się przejść, dołączając mój krótki komentarz.

Panic Restaurant - ostatni tytuł wypisany na liście gier do przejścia. Trzeba było w końcu odświeżyć sobie przygody grubaska. A w zasadzie to nie grubaska, bo graliśmy w japońskiego Kokkuna. Poszło bezproblemowo, chociaż ostatni level troszkę stawiał opór. Znaczy się, frytki z McDonald's strzelały gromko, jak na wojnie. Ale za to jednoręki bandyta pomiędzy etapami był tym razem bardzo łaskawy i nawet raz zarzucił extra life'm. Ohdove pokonany.

Tale Spin - nigdy wcześniej nie przeszedłem tej gry. Zaszedłem kiedyś do czwartego etapu, ale najwidoczniej musiałem dostać soczysty wpierdol, bo dalszych etapów już nie znałem. W sumie misiek większych problemów nie miał - wszystko poszło w miarę gładko. We znaki dał się ostatni boss, przy którym nie mogłem poradzić sobie już z pierwszą jego formą. Jednak za chwilę Marek wziął pada i z miejsca pokonał i pierwszą i ostatnią jego postać, po czym pojawił się napis "the end".

The Little Mermaid - czyli słynna Rusałeczka, haha! Przyznaję - wcześniej nie miałem najmniejszego kontaktu z Rusałeczką. Nie wiem dlaczego, bo gra jest naprawdę fajna. Taka przyjemna, momentami łatwa, czasami nawet troszkę wymagająca. Ogólnie finałowa Urszula dostała po cyckach bezlitośnie, a więc gra odfajkowana.

Samurai Pizza Cats - gra pozostawiona na sam koniec pierwszego dnia, gdy oczy się już trochę kleiły, a Perła i Specjal płynęły już sporymi ilościami w krwioobiegu. Jednak gra do trudnych nie należy, więc wszystko odbyło się bez większego dymu i ciskania padem.

Choujin Sentai Jetman - a gdy tylko wstaliśmy, w ruch poszedł "Bird Fighter". Ale ta gra ma świetną muzykę! Ogólnie jest bardzo łatwa, więc często powtarzaliśmy że wystarczyłyby z 2-3 punkty energii, zamiast standardowych 6-8. Po pokonaniu ostatniego bossa (który swoją drogą był troszkę przesadzony na tle reszty gry), nasze życzenia zostały wysłuchane. Po creditsach pojawił się napis "A+B+Start", a po wklepaniu kombinacji ukazały się poziomy trudności hard i very hard (zamiast domyślnych easy i normal). No to co! Włączamy very hard i ponownie przechodzimy grę mając tylko jeden punkcik energii - bez żadnych powerupów i innych ułatwień. Ostatni boss dostał więc po ryju po raz drugi. Tym razem nawet szybciej.

Micro Knight 2 - nie pominęliśmy także produkcji z naszych rodzimych stron! W ruch poszła cała trylogia, jednak to dwójka jako jedyna ukazała nam swoje napisy końcowe. Jak dla mnie to świetna seria gieriek, o której wkrótce pojawi się nieco więcej słów. Dodam jedynie, że easter egg w drugiej części powalił nas na kolana. Szacunek, Siudym.

Wacky Races - na koniec drugiego dnia włączyłem - tak od niechcenia - Wacky Races. Okazało się to dobrym wyborem, ponieważ przechodzenie gry przerywane było atakami śmiechu. Jakoś wyjątkowo rozśmieszali nas przeciwnicy i bossowie. Udało się utłuc wszystkich.

Battletoads & Double Dragon - nasze spotkania - czy to na FamiCONach, czy to w Bydgoszczy - mają jedną zasadę: koniecznie trzeba zaliczyć tzw. Deluxe Pack. A w jego skład wchodzą właśnie m.in. "Wory". Wory muszą być zaliczone zawsze i wszędzie. Tak było i tym razem, a my po raz pierwszy graliśmy "na odwrót", czyli Marek grał człowiekiem, a ja worem. Jakoś nie odczułem większej różnicy w rozgrywce, a Dark Queen dostała po piździe już przy pierwszym podejściu. Czo ten Pimpel?

Crisis Force - no a drugą połowę Deluxe Packu stanowi oczywiście Crisis Force. Podczas tegorocznego spotkania wybitnie nam nie poszło, przeszliśmy grę dopiero po drugiej kontynuacji, no ale nie zawsze musi być idealnie. ;) Mimo wszystko, za każdym razem jak w to gramy ja mam szczękę na podłodze, jakbym widział tę grę po raz pierwszy. Pokłady miodu są przeogromne. Jeden ze szlagierów Konami.

Chip'n'Dale 2 - poszły na ruszt i wiewióry. Bezproblemowo, bez żadnych zgrzytów. Western World nadal ma jedną z najlepszych nut w całej ofercie NESa, a mechaniczna kicia jeszcze nigdy tak prędko się nie rozsypała.

Duck Tales 2 - czyli jak to MWK powiedział - gra którą kocha i którą nienawidzi jednocześnie. Sekret na sekrecie, mnóstwo tajnych przejść, a więc moja miłość do tej gry wciąż pozostaje świeża i niezmienna. Mimo że znam ją na wylot, każdą linijkę w kodzie.

Over Horizon - ten komentarz pozostawiłem na koniec. Od razu mówię - nie pokonaliśmy tej gry. Doszliśmy do ostatniego bossa, co uważam za równoważne z zaliczeniem tego tytułu. ;) Taka ta gra jest brutalna i bezkompromisowa w stosunku do gracza. Dała nam solidny wycisk i wg mnie dojście do tego ostatniego bossa było największym osiągnięciem z wszystkich tu wymienionych. Wspaniały tytuł.



Do tego wszystkiego, jak już pisałem wcześniej, doliczyć należy ogrom tytułów, których przez te 3 dni grania skosztowaliśmy. Marek doszedł do finałowego bossa i uśpił wierzchowca w Gun.Smoke, rozegraliśmy świetne mecze w Blades of Steel oraz w Double Dribble (o boże, co się podczas tych gier działo - wszystko mam na taśmach, które nigdy nie zostaną upublicznione), tradycyjnie porzucaliśmy kaloszem pod Koloseum, przekroczyliśmy kolejne granice punktowe w Blade Buster oraz w Sqoon, doszliśmy do drugiego tripa (level 5!) w Pac-Landzie, wykarmiliśmy małe darmozjady w Bird Week, pospaliśmy z dupą na oddzielnych łóżkach w Adventure Island 4, weszliśmy razem z Robo Mario do świata -1, pogniliśmy gromko z mówiącego Hammerin' Harry'ego, pozbieraliśmy kabaczki w Ice Climberze, porzucaliśmy mięsem w kierunku irytującej Minnie u boku Mickey Mouse, porozbijaliśmy szyby w Punisherze, zobaczyliśmy jak wygląda gra zrobiona przez daltonistę grając w Doki! Doki!, brodziliśmy z Billem Murray'em w ektoplazmie grając w New Ghostbusters II, poobracaliśmy się w obrotowych drzwiach w Codename: Viper, ale nade wszystko...

...spędziliśmy 3 dni przy wspaniałych rozmowach, przy dobrym piwie oraz - w moim przypadku - w doborowym towarzystwie. I to liczy się w Bydgoskim Graniu najbardziej. Dzięki za wszystko!


PS Kiedyś zemścimy się na tym ostatnim bossie, znaczy się na Jacku Soplicy!
« Ostatnia zmiana: Grudzień 09, 2015, 20:10:20 wysłana przez daf »

*

Offline Roben

  • Kraniarz
  • *****
  • 587
    • Zobacz profil
Odp: Bydgoskie Granie III
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 07, 2015, 14:25:09 »
Tak bardzo somari
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2015, 17:28:52 wysłana przez Roben »

*

Offline daf

  • *****
  • 971
    • Zobacz profil
Odp: Bydgoskie Granie III
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 07, 2015, 21:16:40 »
Było grane również! Specjalnie dla Ciebie. Zresztą przecież wiesz!

*

Offline MWK

  • *****
  • 626
    • Zobacz profil
    • www.mwkpegasus.prv.pl
Odp: Bydgoskie Granie III
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 27, 2015, 21:38:55 »
daf, nic dodać nic ująć, to było moje jedno z najlepszych wydarzeń w tym roku, zaraz po FamiCONie, jak zawsze (mogę chyba nieśmiało dodać "co roku) kocham ten niepowtarzalny klimat tych spotkań, będący efektem połączenia kilku składników: Twojej osoby (pozdro też dla Dżasty!), Twojego pokoju, wspólnego grania praktycznie do upadłego tudzież do rana oraz piva ;-)

Wszystko zostało doskonale opisane więc ograniczę się do najserdeczniejszych podziękowań skierowanych do gospodarzy - POZDRO!

*

Offline daf

  • *****
  • 971
    • Zobacz profil
Odp: Bydgoskie Granie III
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 02, 2017, 20:01:38 »