*

Offline Dred

  • *****
  • 504
  • opos maniak komputerowy
    • Zobacz profil
Odp: NKR - Nieznany Kanon Rocka
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 26, 2017, 23:37:48 »
dzięki dafciu za piękny projekt na koszulkę.  <3 tym razem upierdliwcy z cupsella nie truli dupy i wydrukowali dokładnie to co chciałem i nie zrzędzili że hurr durr copyright łamię... tak jak ostatnim razem .



but still, Blue Cheer znajo tylko osoby, które bardziej siedzą w starym rocku. inna sprawa, że na wystawie w punkcie odbioru mieli koszulkę z grafikami i nazwą z licencjonowanej w Polsce mangi One Punch Man. xD a jakoś tam na tiszercie trademarków nie widziałem. 

anywayz... przeszło, druknęli i jest cudnie. <3 nawet w Australii nie oferują takich koszulek, gdzie Lobby Loyde jest uważany na "guitar hero" (tylko jakieś badziewne małe wzorki). jeden z protoplastów australijskiego brzmienia gitarowego. to on uczył grać na wiośle Billy'ego Thorpe'a, zaś potem do inspirowania się przyznawali bracia Young... zaś po latach odkrywali go m. in. Kurt Cobain i Henry Rollins.



w latach sześćdziesiatych grał r 'n b przeplatane z psychodelią. muzyka zaś coraz bardziej z czasem ewoluowała w stronę mocnego, odjechanego blues rocka. wraz z zespołami Purple Hearts i Wild Cherries przyciągał do klubów i pubów w Melbourne tłumy spragnionej gitarorej rzeźni młodej gawiedzi. a o występach Hendrixa czy Cream mogli jedynie pomarzyć (albo pojechać do Stanów, co nieliczni robili).

https://www.youtube.com/watch?v=J3Eh_tqyXGY

z końcem dekady związał się z Billy Thorpem, przebladłą już wtedy gwiazdą piszczących nastolatek, którym jedna (!) trasa Beatelsów nie wystarczała. nauczył go grać na gitarze, wkręcił w towarzystwo Melbourne'skiej bohemy artystycznej... pod wpływem kontrkulturowych nastrojów, Billy kompletnie zmienił image, podejście do muzyki, do życia... ba nawet zaczął eksperymentować z używkami, czego efekty możecie posłuchać poniżej (utwór, jak i cała sesja, nagrana w jednym rzucie, na żywca i pod wpływem LSD)

https://www.youtube.com/watch?v=3Mu8Y6QPot0

gdy Lobby zorientował się, że "tu jego rola została wypełniona", pozostawił Thorpe'a by reaktywować Wild Cherries. z reaktywowanym zespołem nagrał płytę utrzymaną w dużo bardziej psychodelicznych klimatach... ba, jako że już wtedy zyskiwał renomę, postanowił nadać swojej gitarze imię (wzorem BB Kinga, który występował ze swoją Lucyllą). jego kompanem na scenie był George.



https://www.youtube.com/watch?v=WXVF-E9rAsw

https://www.youtube.com/watch?v=EUk1cp6zuPM

charakterystyką sceny australijskiej sceny są (ale raczej były) spowodowane czynnikami geopolitycznymi (a przede wszystkim prawnymi) częste koncertowanie w małych, ciasnych pubach. wraz z częstymi gigami (po dwa na dzień), zaostrzyła się też muzyka Lobby'ego, który to zaczął się chociażby inspirować dokonaniami MC5 (o Stooges nie miał pojęcia).

w tym czasie (a nawet i wcześnieharpies.j), na przedmieściach Melbourne powstała ciekawa subkultura młodzieżowa, wywodząca się z klasy średniej/pracującej - sharpies.



ciężko ich zcharakteryzować... bo są na dobrą sprawę ewenementem na skalę nie tyle krajową, co i światową. nigdzie (poza przedmieściami Melbourne) nie można było spotkać sharpies!

https://www.youtube.com/watch?v=JNcdUbVWH8E

wyglądali jak skrzyżowanie skinheada z punkiem i metalowcem. nawet fryzurę mieli wyjątkową. rzadko kiedy golili się na łyso, a jeżeli już, to zostawiali sobie co nieco z tyłu głowy, wyprzedzając tym samym popularną fryzurę lat '80-tych o całą dekadę.

nie lubili się z modsami i skinami, z którymi toczyli regularne wojny gangów. ich ulubionym sposobem transportu były tramwaje i pociągi miejskie w Melbourne, zaś ze stacji kolejowych utworzyli swoje miejsce spotkań. policji też nie lubili, ale to chyba wiadomo. xD

https://www.youtube.com/watch?v=3gZmIGFKbDM

co ich wyrózniało to przede wszystkim bardzo silna etykieta wewnątrzgrupowa. jeden sharpie zawsze pomagał drugiemu. najważniejszą zaś różnicą między nimi a brytyjskimi skinami, to słuchana muzyka. tak jak skinheadzi ukochali sobie w końcu lat '60-tyc reggae i ska* ( które jest mimo wszystko muzyką prostą), tak sharpies z bardzo ciekawym patritotyzmem słuchali rodzimego i granego w pubach ciężkiego blues/psych/prog rocka. zasłuchiwali się w muzyce Aztecs, Chain, Buffallo, Madder Lake i właśnie Lobby Loyde'a, który przemianował nazwę swojej kapeli na Coloured Balls.

Sharpies na koncerty Lobby'ego przychodzili już wcześniej, w latach sześćdziesiątych, ale liczniej zaczęli uczęszczać na jego gigi ok. '72. widząc pod sceną taką a nie inną klientelę, sam przyodział  "sharpowy" image.ze względu na ów gest, jego słuchacze odwdzięczyli się wspieraniem koncertowych tras Coloured Balls w obrębie metropolii Melbourne niemal podobnie jak ci słynni fani Grateful Dead.



...co czasem miało opłakane skutki .często się zdarzały na koncertach bójki gangów, w które włączał się Loyde, nawet kosztem przerwania koncertu. a robił to w nadziei (a raczej z bezsilności), że uspokoi to sytuację. media lokalne i krajowe nie miały go za nikogo innego, jak za prowodyra bójek i przywódcę młodych, niewychowanych chuliganów. on sam w bezradności uciekł do narkotyków i alkoholu. sami koledzy z branży podziwiali go za to, że potrafił cały czas skupić się na graniu na gitarze, współpracować z grupą i jednocześnie udać się na zaplecze i zapuścić soczystego pawia w trakcie koncertu.



mimo wszystko świadectwem tych wydarzeń społeczno-kulturowych na Antypodach jest znakomita i wykraczająca poza swoje czasy płyta "Ball Power" z roku 1973. na płycie znaleźć można wystrzałowe proto-punkowe nakurwianie na łeb na ryj ("Flash", "Won't You Make Up Your Mind"), całkowicie nie mające precendesu gdziekolwiek na globie mieszanie proto-punku z rockiem progresywnym ("Human Being"), piękne, niemalże sabbathowe wolne kroczenie (brakuje tylko ciężaru brzmienia) w "Something New", miły dla ucha bluesior ("B.P.R."),  ale też (a może przede wszystkim) soczysty, rozkołysany boogie-bluesowy jam na dziesięć minut "That's What Mama Said". proponuję się szczególnie w ostatni utwór wsłuchać. uważni słuchacze spostrzegą podobieństwo do sposobu, w jaki riffuje Angus Young (względem nagrań tu prezentowanych). bowiem, tak jak mówiłem, w kulturze nic nigdy nie bierze się z nikąd i zawsze ma jakieś swoje korzenie. AC/DC i Rose Tattoo nie wzięły się z nikąd!

Lobby po tych zajściach już nigdy nie odzyskał dawnej chwały i glorii, mimo że w późniejszych latach również udawało mu się wznosić na artystyczne szczyty. nigdy później nie stał się ikoną subkultury młodzieżowej, która nie występowała nigdzie indziej na świecie.

sami sharpies też odeszli w niepamięć, wraz z zejściem ze sceny ich idoli (Aztecs i Loyda). jedni zrobili rebranding na skinheada, drudzy stali się podwaliną pod rodzącą się subkulturę punków, a jeszcze inni po prostu stali się elementem klasy pracującej - tak zwanych bogan. tacy australijscy dresiarze, tylko że ubierają się w ciuchy dżinsowe , koszule flanelowe, koszulki i czapeczki AC/DC, a oprócz Prądu Zmiennego i Stałego, słuchają Rose Tattoo, Metallikę, Megadeth i podobne.

https://www.youtube.com/watch?v=jPInO0ybDhs

https://www.youtube.com/watch?v=caZf1scFEII

https://www.youtube.com/watch?v=lGZHI6_ddvI

https://www.youtube.com/watch?v=YCT4y9SZ-o8

https://www.youtube.com/watch?v=QKfECnQZZEE

https://www.youtube.com/watch?v=X9oubVhq0EY

https://www.youtube.com/watch?v=mc3OOkA8LDw <- poletzam szczególnie, zabójczy jam na żywo, robiony na modlę "szybciej, głośniej, napierdalamy!", zwieńczony miażdzącym czterominutowym, jakże pięknym jazgotem sprzegających gitar, o który zazdrośni mogli by być Sonic Youth.

https://www.youtube.com/watch?v=089bfez64yg

*ciężko w to uwierzyć, ale pierwsi brytyjscy skinheadzi (tzw. prawdziwi) byli zarówno biali, jak i czarni, a przygrywali im imigranci z Jamajki. dopiero w latach osiemdziesiątych większość skinów się zradykalizowała (za sprawą zaplutego Skrewdriver, fuj!) w prawą stronę spektrum politycznego. tutaj niżej przykład "skinhead reggae":

https://www.youtube.com/watch?v=GwxfsOXq2w8
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 27, 2017, 02:38:33 wysłana przez Dred »