No i w co ty tam panie grasz ?
*

Offline rocket

  • Asystent Moderatora
  • *****
  • 83
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #90 dnia: Stycznia 29, 2021, 23:38:54 »
Fajna platformówka, ja teraz przechodzę zaległe generacje Pokemonów i gram w Pokemon X na 3DS'ie
« Ostatnia zmiana: Stycznia 30, 2021, 00:03:27 wysłana przez MWK »

Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #91 dnia: Lutego 10, 2021, 15:20:09 »
Początek lutego z grami spędziłem tak:
Dokończyłem Spyro 2: Gateway to Glimmer. Trochę się nagłówkowałem z niektórymi zagadkami i przyznam raz znalazłem rozwiązanie w sieci - zadanie z odzyskaniem ołówka dla profesora. Nie wiedziałem co zrobić z jajkiem, po 30 minutach krążenia po planszy poddałem się. Widziałem że jest kociołek, jakaś doniczka, fontanna z monetami no i pień ale nic się nie dało z nim zrobić. Nie zauważyłem że jest tam gniazdo na drzewie xD.
Wcześniej pisałem o atrakcyjnym dla mnie poziomie podwodnym, Metropolis spodobało mi się w podobnym stopniu. Na chwilę zapomniałem że gram w grę w klimacie bajkowym, bardzo autentyczna lokacja przyszłości.
Trylogia Spyro to takie gry że nie trzeba tego rekomendować bo każdy je zna / grał w nie. A jak nie zna to polecam się zapoznać, zalet jest tyle że miejsce w poście by mi się skończyło żeby je wymienić.
Aha - nie kumam o co chodzi ze "skill point", jakoś mi się podczas rozgrywki nie rzuciło w oczy, dopiero to dostrzegłem po przejściu jak wertowałem guidebook.

Dalej mam chęć na ten typ rozgrywki zatem rozpocząłem grę w Spyro Year of The Dragon. Dawno dawno temu piłowałem ostro demo tej gry na krążku OPSM 68. Już natrafiłem na jedną lokację stamtąd - skatepark. Pierwsze wrażenia to takie że "trójka" na każdym kroku jest już totalnie cool - jak w poprzednich częściach różne poboczne aktywności były faktycznie poboczne a trzonem gry były elementy platformowe i zbieranie diamentów tak tutaj wygląda mi na balans przesunięty w kierunku minigier. Zobaczę co czeka mnie dalej.

Jak to spiker na ekranie tytułowym mówi: "STREET...FIGHTER...ALPHA..........TWO" na SNES. Przeszedłem. Przy czym przeszedłem jest naciągane, wiadomo - różne poziomy trudności, wiele postaci, przejście bez przegranej i tak dalej. Odpaliłem na zapoznanie z grą dobrze mi znanego Ryu na domyślnych ustawieniach (trudność 4/8, damage 2/4, do dwóch wygranych walk) przechodząc Story Mode bez porażki. Oczywiście niepełny ending, gra zachęca mnie do przejścia na wyższym poziomie trudności.
Imponujący port jak na konsolę z 1990 roku. To co negatywnie mi się rzuciło w oczy to mierna miejscami muzyka (zero niskich tonów na przykład) oraz zwieszki przed rozpoczęciem walki. Tak wszystko wygląda godnie - sam port wyszedł na SNES w 1996 roku czyli to już była pora rządzenia PS1 oraz Segi Saturn a 16-bitowiec jakoś się jeszcze bronił w 2D.


Takie samo szybkie zapoznanie miałem z dwoma innymi grami. Isolated Warrior na NES... ogrom akcji podczas rozgrywki powoduje u mnie niemal wypływanie mózgu. Całości nie pomaga fakt że wolę ogrywać wszystko na Famicomie AV a mam wersję gry PAL, zatem wszystko dzieje się szybciej. Jakoś dałem radę przebić się do czwartego poziomu a tam maks dolatuję do bossa, jest bardzo trudno. Grywalność 10/10, spełniła moje oczekiwania a nawet więcej.
Motyw z ekranu tytułowego to jeden z najgorszych jakie znam, polecam wygooglować. Niektóre kawałki podczas rozgrywki też ssą konkretnie a niektóre zasługują na umieszczenie w zestawieniach "Top music" z NES. Jak przystało na grę od KID przy większej ilość obiektów na ekranie / bossach FPS spada drastycznie gdzieś do wartości 5 - 10.

Druga gra to Pop 'n' Twinbee na SNES. Mam już wersję na Super Famicoma a była okazja to nabyłem kartridż z angielskimi napisami. Kawał świetnego, bardzo przystępnego SHMUPa. Pogrubione, bo istnieją gry z tego gatunku przeznaczone tylko dla masochistów a ta moim zdaniem może zachęcić graczy do lepszego zapoznania z tego typu grami. Bardzo lubiłem za dzieciaka TwinBee na Famicom / NES, "Pop..."  wygląda jak bezpośredni następca tejże. Przesłodka, przekolorowa, przegrywalna, kilka innych "prze" by się jeszcze znalazło. Muszę kiedyś do niej bardziej przysiąść.

*

Offline Mcin

  • **
  • 274
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #92 dnia: Lutego 15, 2021, 20:44:16 »
A ja przeszedłem sapera z Windowsa XP na ekspercie :D

*

Offline MWK

  • Asystent Administratora
  • *****
  • 1208
    • www.mwkpegasus.prv.pl
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #93 dnia: Lutego 15, 2021, 21:38:01 »
A ja w końcu się zawziąłem na Built to Win i przejechałem wszystkie trasy........ jakież było moje zaskoczenie gdy okazało się, że to wcale nie koniec gry - TO DOPIERO POCZĄTEK :o



Nie wiem co mnie podkusiło i dlaczego nie wcisnąłem "NO"...

Ale hooy. Gdy się zgodzimy, to dostajemy bolida formuły F1 i mamy rzekomo do przejechania 16 tras już w profesjonalnych warunkach (rzekomo, bo tego nie sprawdziłem), ALE rajdówkę dostajemy niestety gołą i musimy ją z powrotem rozbudowywać, a to kosztuję zajebisty hajs, którego jeżeli nie przynieśliśmy ze sobą z "poprzedniej gry", to jesteśmy w głębokiej dupie, bo znowu trzeba się wyścigować i farmić hajs, a to, tutaj, na tym etapie gry, nie jest już takie proste (tak jakby wcześniej było, heh).

Powodzenia. Podziękowałem. Wyłączyłem to w piździelec. Może za następne 17 lat do niej wrócę, ale TYLKO na Everdrive!

Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #94 dnia: Marca 03, 2021, 16:17:04 »
Dużo ograłem rzeczy w lutym.

Najpierw większe gry. Dokończyłem Spyro Year of The Dragon na 100%, właściwie na 117%. Gra 10/10, wszystko jest tam na najwyższym poziomie, nawet takie detale jak zabezpieczenia antypirackie ;). Poszperałem na temat gry trochę w necie i jeszcze większy podziw dla twórców, że w rok dowieźli taką grę nawet już tam biorąc pod uwagę, iż mieli cały silnik stworzony. Przymykam też oko na jeden, jedyny psujący grę bug z torami oraz niedokończoną ścieżkę dźwiękową.
W ramach ciekawostki - wyrównałem rekordowy czas na jednym z torów ale gra uznana że to nie jest nowy rekord. W sumie, technicznie rzecz biorąc racja ale niesmak pozostał. Później dołożyłem kilka sekund.


Przeszedłem też kampanię Wikingów w Medieval: Total War. Najpierw na poziomie łatwym żeby zorientować się co i jak, potem na normalnym. Pełna dominacja całej wyspy - najpierw w 965 roku, potem w 880 roku. Strasznie lubię mapę strategiczną, rozwijanie prowincji, ustanawianie handlu morskiego który jest żyłą złota w tej grze a szczególnie możliwość rekrutacji coraz lepszych jednostek po postawieniu odpowiednich budowli. Ekran taktyczny z bitwami zawsze traktowałem jako taki sobie, jak mam dużo oddziałów do zarządzania to nigdy nie wyjdzie mi to, co sobie zaplanowałem w danej bitwie.
Jeszcze w lutym ruszyłem z kampanią europejską, wczesne średniowiecze jako Polacy, na łatwym bo znowu trzeba się uczyć drzewka rozbudowy oraz ocenić które prowincje są warte uwagi a które olać. Polska w early świetna frakcja na start, ma się mnóstwo neutralnych terenów na wschód, jak się pospieszy to się zamknie inne kraje przed ekspansją, nawet Nowogród na północy. Moja obecna sytuacja na screenie po prawej.


Ogrywałem też homebrew na NES / Famicom. Ukończyłem dwie gierki. Beer Slinger to wariacja na temat bycia barmanem, pewnie graliście w coś podobnego na innych platformach. Gra warta odnotowania ze względu na świetne zastosowanie próbek dźwiękowych - nie kojarzę żadnej licencjonowanej gry z tak czystym ludzkim głosem.
Druga gra to Blow'em Out . Prosta platformówka gdzie gasimy podmuchem świeczki na tortach. Nic specjalnego.


Teraz czas na moje największe rozczarowanie growe lutego. Kingdom Come: Deliverance. Gdzieś tak w połowie lutego wyskoczyła mi promka na GOG. Patrzę: dobrze wygląda, to będzie coś w stylu Mount & Blade? Szkoda kasy, pobiorę z torrentów ;). Miałem dobre przeczucie.
Sterowanie drewno. Pierwsze dwie godziny zabawy - z osiem razy zbugowałem się w kamieniach, krzakach, różnych takich obiektach; później już się nie szwendałem poza ścieżkami. Po jakichś ośmiu godzinach dopiero dostałem coś w rodzaju intro. Pograłem ogólnie jakieś 10 - 11 godzin i odpadłem. Wszystko się okropnie ślamazarzy, właściwie nic się w tej grze nie dzieje. Od ostatniego wyłączenia gry nic mnie nie ciągnie do tytułu i jest na wylocie z dysku.

Marzec zacząłem od lekkich gier - najpierw postawiałem klocki w Incadii ale widzę że muszę sobie dawkować tę grę. Potem przeszedłem Tank-o-box, czyli współcześniejszą wariację na temat Battle City. Obie gry to reprezentanci gier indie z wczesnych lat dwutysięcznych.
Tank-o-box widzę że jest chyba jakimś kultowym tytułem na wschodzie, na YT dużo komentarzy napisanych w cyrylicy, możliwe że nawet mieli jakąś specjalną wersję bo ja mam tylko jeden tryb gry, a widziałem jakiś taki że gracze startują mając 99 żyć i trzeba rozwalić mnóstwo czołgów aby ukończyć poziom.

*

Offline sdm

  • *
  • 94
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #95 dnia: Marca 08, 2021, 19:28:31 »
Ostatnio kilka godzin pograłem w Zelda Breath of the Wild. Niestety odbiłem się... Nie podeszła mi zmieniona formuła Zeldy. Nawet tak ikoniczna sprawa jak overworld theme wywalono (mamy za to "klimatyczną" ciszę). Dungeony zamiast jak dawniej kilka oryginalnych, teraz jest 120 małych, nudnych i podobnie wyglądających. Wszystkie mechaniki dostajemy prawie na początku a potem wywaleni jesteśmy w ogromny, otwarty świat. Byłem mega fanem serii (pewnie ortodoksyjnym), ukończyłem wszystkie poprzednie części (niektóre kilka razy) i nowe szaty The Legend Of Zelda już nie dla mnie.
« Ostatnia zmiana: Marca 08, 2021, 19:31:33 wysłana przez sdm »

*

Offline MWK

  • Asystent Administratora
  • *****
  • 1208
    • www.mwkpegasus.prv.pl
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #96 dnia: Marca 14, 2021, 01:56:07 »
Ogrywałem też homebrew na NES / Famicom. Ukończyłem dwie gierki. Beer Slinger to wariacja na temat bycia barmanem, pewnie graliście w coś podobnego na innych platformach. Gra warta odnotowania ze względu na świetne zastosowanie próbek dźwiękowych - nie kojarzę żadnej licencjonowanej gry z tak czystym ludzkim głosem.

Mi to przypomina wariację na temat Tappera z małego Atari i automatów, aczkolwiek w tym wypadku skonstruowanego w całkiem inny sposób ;-)

Gra do pobrania z załącznika.

Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #97 dnia: Marca 14, 2021, 12:17:15 »
Dokładnie ten typ rozgrywki miałem na myśli, to co ja widziałem gdzieś tam na YT to chyba było na Commodore 64.

Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #98 dnia: Marca 14, 2021, 14:55:42 »
Beer Slinger - świetny tytuł ,pograłem ale przejść się nie udało :) Wczoraj za to, udało się po raz pierwszy przejść:
Choujin Sentai Jetman-Graficznie jak i muzycznie sztos.
Oraz:
Vice Project Doom- Finalny boss trochę mnie zawiódł z poziomem trudności.Graficznie świetna ,fajnie poprowadzona fabuła ze wstawkami rodem z Ninja Gaiden .Muzyczka też super.

Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #99 dnia: Maja 12, 2021, 11:27:45 »
Ostatnio kilka godzin pograłem w Zelda Breath of the Wild. Niestety odbiłem się... Nie podeszła mi zmieniona formuła Zeldy. Nawet tak ikoniczna sprawa jak overworld theme wywalono (mamy za to "klimatyczną" ciszę). Dungeony zamiast jak dawniej kilka oryginalnych, teraz jest 120 małych, nudnych i podobnie wyglądających. Wszystkie mechaniki dostajemy prawie na początku a potem wywaleni jesteśmy w ogromny, otwarty świat. Byłem mega fanem serii (pewnie ortodoksyjnym), ukończyłem wszystkie poprzednie części (niektóre kilka razy) i nowe szaty The Legend Of Zelda już nie dla mnie.

Miałem podobne odczucia względem Breath of the Wild -  ta gra próbuje brać naraz z Skyrima i tzw. "ubi game" (np assassin's creed) ale nie daje kompletnie nic od siebie "extra". Mimo tego że można tutaj wycisnąć blisko 100h gry, to zauważalnie można powiedzieć że w tej grze cholernie brakuje unikalnej zawartości.

*

Offline Mcin

  • **
  • 274
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #100 dnia: Maja 24, 2021, 01:13:33 »
Naszło mnie ostatnio na Batmana. Wcześniej nie lubiłem tej gry, teraz po dwóch posiedzonkach zmieniłem zdanie i gusta. Do zwycięstwa mi daleko i będę jeszcze grał... ale to nie o tym.
Jako że ostatnio dostałem od Kamila, przyjaciela serdecznego, mordy złotej paczkę jego kartridży ze słowami "tobie się przydadzą" (prawda) i "Prędzej u mnie zginą niż u Ciebie" (też prawda), a pamiętałem, że był tam batman, postanowiłem utrudnić sobie życie i dodać klimatu, grając na tragicznej jakości piracie. Wiecie, Everdrive jest fajny, ale to nie to samo co żółty bazarak i gramy od nowa, bo sąsiad włączył wiertarkę albo ktoś w pokoju obok tupnął mocniej...  No, jak po solidnym wyczyszczeniu izopropanolem uwalonego jak nie powiem co kartridża i walkach z samym odpaleniem po kilku próbach gra mi się zawiesiła na poziomie 1-2 najdalej, to miałem się poddać. Myślałem po prostu, że Famicom AV nie jest stworzony do takich produkcji i odczytać to może tylko sprzęt równie bazarowy, no ale niestety, granie w 50 klatkach już mnie nie jara i podjąłem walkę. Po kilkudziesięciu próbach udało mi się odpalić kartridż w odpowiednim położeniu i dojść do 3 świata, gdzie poległem. A cóż to była za bitwa! Siedziałem niemal w bezruchu jak na okręcie podwodnym wiedząc, że mocniejsze trząchnięcie kablem i wszystko się znowu posypie! Po czym z drżącym sercem wyjąłem kartridż - czy uda się go ponownie poprawnie zamontować? - i włożyłem na powrót Edka... odpalił za pierwszym razem... tak się da???

Poniżej fotka obrazująca Kartridż w położeniu bojowym.
Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.
« Ostatnia zmiana: Maja 24, 2021, 01:15:49 wysłana przez Mcin »

*

Offline Krisuroku

  • *
  • 380
  • くりすろく
    • Krisuroku Mapping Site
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #101 dnia: Maja 24, 2021, 09:36:00 »
Zaraz! Czemu cart jest włożony tyłem? XD
Czyżby Twoja konsola lubiła brać bazary od tylca? XD
« Ostatnia zmiana: Maja 24, 2021, 09:38:13 wysłana przez Krisuroku »

*

Offline Mcin

  • **
  • 274
Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #102 dnia: Maja 24, 2021, 19:22:59 »
aha, i to po skosie XD

Odp: No i w co ty tam panie grasz ?
« Odpowiedź #103 dnia: Czerwca 10, 2021, 14:05:12 »
To jest ten dzień.

Skończyłem Dragon Quest 7 na 3DSie.
Nie wiem jak to się dzieje ale o ile w każdą inną część DQ mi się pyka dość przyjemnie, o tyle w DQ7 czułem
dosłownie zmęczenie tym tytułem. 70h+ mi zeszło. Warto nadmienić że to było 2gie podejście moje do tej gry,
jako że za pierwszym razem dosłownie nie potrafiłem się przemóc by grać dalej po 15h.

Nie zrobiłem w tej grze calaka (jako że calak tutaj to dodatkowe parędziesiąt godzin gry), starałem się kompletować
parę rzeczy które miały jakąkolwiek wagę dla dojścia do końca.

Gra miałaby nawet ok fabułę, gdyby właśnie nie fakt, że cały buildup do części gdzie wszystko zaczyna mieć
znaczenie, zajmuje 60h. Plus muzyka, która w wersji na zachód brzmi po prostu okropnie (japońskie DQ7 miało
soundtrack orkiestrowy).

Czy warto zagrać? Nie, lepiej pograć w któreś DQ które nie próbuje zamordować chęci gracza do przechodzenia,
jak inne dobre DQ (np DQ8, 5, 4, albo chociaż 11).