Road Fighter
*

Offline żur0

  • Administrator
  • *****
  • 850
  • Piszcie posty Kamraci Pegasusa!
    • Contrabanda. O Retro. Po Bandzie.
Road Fighter
« dnia: Lutego 19, 2016, 13:50:21 »


Road Fighter  [1985]

Dziwne, że jeszcze nie napisałem nic o tej grze, jednej z najbardziej  rdzennych, charakterystycznych ścigałek na Famicoma obok F1 Race. Cel gry jest prosty: dotrzeć do mety każdego z czterech etapów przed upływem wyznaczonego czasu - 99 sekund (w zasadzie jest to licznik naszego paliwa, spalanie 1l/sekundę, ale przecież takie monstrum musi palić!, to nie Ford Fiesta!), a w perspektywie rywalizacji zdobycie jak największej liczby punktów. Podróżujemy po czterech trasach: pierwsza to autostrada wiodąca wokół zielonych łąk, druga przenosi nas na most, trzeci to podróż po bardzo wąskiej drodze nad brzegiem oceanu (słynne Miami!), ostatnia trasa przypomina bardziej górski krajobraz. Nasza maszyna to czerwona bryka, której przyspieszenie wciska w fotel! Przy naciśnięciu przycisku A uzyskujemy szybkie przyspieszenie do 196 km/h, przycisk B rozpędza już nieco wolniej nasz bolid do zawrotnej prędkości 400km/h. Jak dla mnie Ferrari Testarossa!

Podczas wyścigu przeszkadzają nam inni użytkownicy drogi, którzy różnią się swoim stylem jazdy. Standardowe samochody jadą po stałej, własnej prostej, inne natomiast zajeżdżają nam drogę lub zmieniają nieoczekiwanie tor jazdy. Po zderzeniu z każdym z nich nasza bryka wpada w poślizg, z którego przy odpowiedniej wprawie jesteśmy w stanie wyjść na prostą. Możemy na trasie spotkać, także 18-kołową ciężarówkę - jakikolwiek kontakt z nią niszczy nasz samochód. Potrzebne paliwo zyskujemy poprzez najechanie na kolorowy pojazd. Daje nam to 5l beny oraz 1000pkt.

Jeśli jedziemy bez kraksy i jesteśmy mistrzami kierownicy niczym Ryan Gosling w Drive, możemy zaobserwować mknącego przy poboczu Konami Mana! Wiąże się to z dodatkową gratyfikacją punktową.

Gra jest jedną z moich ulubionych ścigałek ever, daje fenomenalne poczucie prędkości, liczy się w niej zręczność, a niekiedy potrafi wręcz hipnotyzować!
Polecam gorąco!

*

Offline Mati

  • *
  • 371
  • Gilop
Odp: Road Fighter
« Odpowiedź #1 dnia: Lutego 19, 2016, 23:00:39 »
Jedna z pierwszych gier w jakie dane było mi zagrać a Pegasusie. Dobrze mi się zawsze kojarzy, bo poraz pierwszy kiedy kolega przyniósł w latach 90 konsolę to m.in na wbudowanej składance była m.in ta gra z możliwością większej ilości paliwa. Pamiętam motyw podczas którego zdarzyło mi się, że gra się odpaliła i odkładając pada samochód sam ruszył na największej prędkości i bez żadnych problemów dojeżdżał do mety do momentu wyłączenia konsoli. Nie wiem czy to jest możliwe, ale pamiętam, że raz udało się koledze wjechać do wody na tym moście, albo może zmodyfikowana wersja na składance na to pozwalała. Kilka razy udało mi się także rozbić o samochód dający paliwo i po dźwięku rozbicia pojawiał się dźwięk otrzymanego paliwa :). Miłe wspomnienia mam z tą grą i zawsze chętnie nawet na chwilę ją odpalam w wolnym czasie chociażby po to, by 1 level przejechać.

*

Offline PegazusMaster

  • *
  • 47
  • 2000 begin of tworzywogropodobne taśmology
Odp: Road Fighter
« Odpowiedź #2 dnia: Marca 24, 2016, 00:20:21 »
Dobre to jest bardzo. Pierwszym klawiszem osiągasz około 1/4 maksymalnej prędkości. Kiedy dociskasz do 400 na godzinę drugim - skok adrenaliny totalny - w każdym ułamku sekundy grozi rozwałka autka, ale ta prędkość uzależnia i hipnotyzuje. Ta gra jest rewelacyjna jak na tak mały projekt. Grałem wielokrotnie. Najbardziej faworyzuję lokację na moście - największe prędkości tam osiągam - mała ilość zakrętów i sporo ciężarówek, o które łatwo się robić. Gierka przypomina chwilami sytuacje z Super Spy Huntera kiedy osiągasz maksymalną prędkość - równie łatwo wpaść na przeszkody terenowe, ale dla frajdy z prędkości wciskasz gaz do dechy. Pomimo małej ilości plansz - przy kolejnych pętlach robiło się co raz trudniej - co daje sporo żywotności RF. Gierę określam jako mały diament.
Regulamin - §21

Odp: Road Fighter
« Odpowiedź #3 dnia: Marca 24, 2016, 09:59:58 »
Przy bezbłędnym przejechaniu pierwszej planszy jeździ się już na pamięć, stałe, powtarzalne pozycje ułatwiają kolejne podejścia. Niestety, nie dane mi było zbyt często przelecieć na czysto kolejnych plansz, które zawierają dziury w drodze. Pytanie me do doświadczonych (żur0?):
czy te dziury pojawiają się tak samo jak nasi wrogowie (na stałe w tych samych miejscach, czy są uzależnione od trasy naszej jazdy? Np. kiedy większość II planszy przelatuję prawą - dziura pojawia się z tej właśnie strony.

*

Offline żur0

  • Administrator
  • *****
  • 850
  • Piszcie posty Kamraci Pegasusa!
    • Contrabanda. O Retro. Po Bandzie.
Odp: Road Fighter
« Odpowiedź #4 dnia: Marca 24, 2016, 20:11:33 »
Dziury i przeszkadzajki sa zaplanowane z góry :)

Wysłane z mojego LG-H815 przy użyciu Tapatalka


Odp: Road Fighter
« Odpowiedź #5 dnia: Listopada 06, 2020, 20:53:56 »
Trochę mam wspomnień z dzieciństwa dotyczących tej gry. Pamiętam że na tego Konami Mana mówiłem "skoczek" (widzicie narty nie?), inni w domu nazywali "wiedźmą". Czysto przejeżdżałem tylko pierwszy etap i to czasami. Najgorszy był ten etap na plaży, jak jakoś go przejechałem to ostatni już nie był taki zły. Gdy przeciwnicy zbyt często spychali mnie z drogi to kończyłem normalną rozgrywkę i czerpałem dziką satysfakcję z rozbijania ich na bandach.

Grywalność zaskakująco broni się nawet dzisiaj, mam na myśli atrakcyjne przedstawienie tematu; świetnie odwzorowana prędkość. Lokacje mają taki sympatyczny, symboliczny sznyt. Trudno mi to słowami przekazać.

Nawet udźwiękowieniu poświęcę dwa zdania. Czy efekt "ziuuuum" jak przeciwnicy zmieniają pas nie jest przypadkiem zajumany z F1 Race i dla zmyły z obniżoną tonacją? Dźwięk silnika pojazdu gracza na full obrotach mnie relaksuje, ktoś też tak ma?

Proste, ograniczone środki wyrazu a zobaczcie jaki efekt końcowy!