Kirby's Adventure
*

Offline Qurek

  • *****
  • 420
Kirby's Adventure
« dnia: Listopada 26, 2015, 01:29:34 »
Cóż ... eh. To może trochę dziwne, ale nie za bardzo wiem, od czego zacząć i czym zakończyć mój wpis. Może po prostu zacznę słowotok, a reszta przyjdzie sama z czasem. Moje pierwsze zetknięcie się z grą "Kirby's Adventure" miało miejsce ... no właśnie kiedy ?? Znając już siebie na tyle, mogę stwierdzić, że miało to miejsce podczas przeglądania romsetu do NES - ale mniejsza o czas. Istotnym aspektem było - niewątpliwie - zauroczenie szatą graficzną owej produkcji (przepraszam, ale dziś tj. 26.11.2015 roku mam służbę, jest godzina 00:52, a ja właśnie przestałem oglądać obrady sejmu w sprawie odwołania sędziów z Trybunału Konstytucyjnego - jaja jak chuj. Psy szczekają a karawana PiS jedzie dalej. Nieważne - jedno jest pewne w cholere mnie to zmęczyło i być może majaczę, dlatego z góry przepraszam za bełkot). Grafika "Kirby's Adventure", a w zasadzie jej jakość spowodowała, iż momentalnie spośród kilkuset przejrzanych romów, właśnie ta gra utkwiła w mej pamięci. Piękna mangowa kreska, wzięte z kitajcowatej dupy stworki, potworki i inne słitaśne pseudorozgwiadki i tony różu. Pozycja obowiązkowa dla chińsko-bajkowej kultury - którą szczerze mówiąc - nigdy zachłyśnięty nie byłem. Dla mnie wzorem do naśladowania w kwestii tworzenia kreskówek było studio w Bielsku-Białej. Animacje tworzone przez nasze rodzime studio kreskówek powodowały we mnie (i powodują do dziś) wiele pozytywnych emocji od porządnej zdrowej beki, po wzruszenie i nostalgię. Chińskie bajki natomiast wywołują u mnie ... te .... no jak im tam ...... ja chyba zwyczajnie nie rozumiem tej kultury. Właśnie dziś zdałem sobie sprawę, że wiele lat wstecz padłem ofiarą tzw. "owczego pędu", stałem się "konformistą" japońskiej sztuki, która nigdy mi się nie podobała, nigdy nie rozumiałem co w niej takiego fajnego, a mimo to - z racji tego, że wszyscy wokół piali z zachwytu nad anime, zacząłem wierzyć wbrew sobie, że jest to coś fajnego. I to właśnie "Kirby's Adventure" uświadomił mnie o takim stanie rzeczy. Grę ukończyłem. Nie w 100% oczywiście - i nie zamierzam. Problem jest jednak taki, że pomimo jej cudnej oprawy graficznej, mnogości dostępnego arsenału różnych ataków (które otrzymujemy po połknięciu odpowiedniego mobka)... no właśnie połykamy mobki (wielkie wzdęcie) i przejmujemy ich ataki (i pierdnięcie) - japonia .... japonia bracie. Pomimo iż gameplay był całkiem wporządku, pomimo kilku denerwujących aspektów w sterowaniu. Pomimo, iż zakupiłem swego czasu kartridż na NES z tą grą, tylko po to, żeby go sprzedać, gdyż okazało się, że jest to wersja językowa hitlerjugend. Pomimo opcji save !!! i swego rodzaju możliwości zdobywania achievementów po ukończeniu gry - sorry ja chcę Koziołka Matołka. 
~babka Kiepska
« Ostatnia zmiana: Maja 30, 2021, 16:36:53 wysłana przez Qurek »

*

Offline MWK

  • Asystent Administratora
  • *****
  • 1250
    • www.mwkpegasus.prv.pl
Odp: Kirby's Adventure
« Odpowiedź #1 dnia: Listopada 26, 2015, 23:26:05 »
Qurek, poniekąd podzielam Twoje rozgoryczenie, bo czy Ty wiesz, jak wielkie było moje gdy, podobnie może jak Ty, wciągnięty zostałem wraz ze szkolnym prądem w konwenty "Mangi i Anime" i najpierw okazało się, że to jedna wielka alkoholowa orgia (wówczas jeszcze nie spożywałem alkoholu, tak, były takie czasy ;-), natomiast kilka lat później, gdy % przestały być mile widziane na tamtych imprezach, okazało się, że to jedna wielka różowa bańka, która bardzo mi się nie podobała i z której starałem się wydostać (fakt faktem, że gdyby nie Magia i Miecz, w którą zawsze na takich "uroczystościach" graliśmy to byłoby dużo łatwiej ;-).

W moim przypadku gra Kirby's Adventure totalnie mnie zaskoczyła. Były to stosunkowo późne lata pierwszej dekady nowej ery, kiedy to za błogosławieństwem Siudyma (pozdro!) ściągałem swoje pierwsze oryginalne gry do Famicoma z JGS. Serio, nigdy przedtem nie widziałem tej gry "na Pegasusa" a o samym tytule wiedziałem jedynie tyle, że młodszy kuzyn, który bardzo często przyjeżdżał do nas na wakacje z Paryża, grał w tę gre na swoim GameBoyu. Już wtedy zaintrygowała mnie mnogość "funkcji" jakie może spełniać nasz bohater, lecz odpychała jednak forma prezentacji, którą oferowało wspomniane urządzenie. Wersja na naszą konsole była dla mnie o wiele większym szokiem. Przez bardzo długi czas dziwiłem się "jak takie małe może tyle potrafić?! jak oni to zrobili?! gdzie oni to wszystko zmieścili?!". W tej przygodzie z Kirbym, która trwała ładnych kilka miesięcy, towarzyszył mi jeden kumpel, który też kiedyś miał GameBoya i kojarzył tę gre, i który również dostał na punkcie różowej kulki bzika. Heh, pamiętam jak ukończyliśmy gre a tam naszym oczom ukazał się końcowy wynik gdzieś w okolicach 30~~40% :o haha, nigdy nie zapomne tekstu tego kolegi >> "przeszliśmy gre... a tak naprawde nie przeszliśmy nawet połowy"  ;D

Podkreślam jednak, że moje zamiłowanie do tej gry było... i nadal jest, czysto gejmingowe, bez tego o czym wspominałeś Qurek, bez tej całej, różowej otoczki, zwyczajnie, podziwiam tę gre oraz ich twórców za kawał solidnej roboty jaką odjebali na Famicoma.


* btw. to nie jest różowy, to jest magenta 8)

*

Online Mcin

  • **
  • 452
Odp: Kirby's Adventure
« Odpowiedź #2 dnia: Maja 30, 2021, 15:11:34 »
Widzę, ze ta gra ma jakieś odchyły do wciągania kontrabandytów w nietypowych okolicznościach przyrody... Ja do gry usiadłem na poważnie dziś, również w okolicznościach wskazujących raczej na kocyk, poduszeczkę i inne takiet tam, ale jak udawanie, że się śpi się znudzi, to się czasem pogra...

Kirby'ego poznałem na początku swojej przygody z emulacją i pomimo niewątpliwych zalet odrzuciła mnie po prostu swoim niskim poziomem trudności, no lubię się pomęczyć i już. Gra była do tego stopnia łatwa, że ustawiałem emulator na 600% prędkości i dopiero ciupałem, ale to wiecie, bez synergii ze strony audio-wideo i takie granie mnie szybko znudziło. No i po grę sięgnąłem właśnie dziś, w niedogodnych warunkach, właśnie ze względu na to, co mnie dawniej odrzuciło - no po prostu nie miałem warunków na umiejętne granie, potrzebowałem czegoś, co skutecznie zajmie moją uwagę na dłuższy czas i nie przemęczy. Skończyło się o 8 rano na "The End" i 73% ukończonej gry.
I nie powiem, w początkowych poziomach niska trudność, a raczej przesadna łatwość skłaniały mnie do gnania na pałę i omijania większości bonusów, myślałem momentami wręcz, żeby to wyłączyć, bo nudne... trochę tego pożałowałem. Za połową mniej-więcej gra robi się bardziej "ludzka", no trudnawa po prostu, może nie zabójcza, ale nie można już gnać na rympał, trzeba umiejętnie korzystać ze zjadanych mocy żeby nie obskakiwać wpierdolu, no a bonusy przestają pojawiać się same z siebie i powoli zapas żyć mi się kurczył... Gra jednak przypomina o swojej polubownej polityce, gdy stos żyć zaczął wskazywać wartość ujemną, a kontynuacje okazały się nieskończone i nie wiązały się z żadną większą karą. Najbardziej napociłem się przy pojedynku z Miecznikiem, to ten jeden moment, kiedy faktycznie trzeba zachować trzeźwy umysł i sprytnie korzystać ze wszystkich posiadanych przez kuleczka mocy.
No, ale nie samym łomotem człowiek żyje, jak wspomnieli koledzy, zalet innych tutaj bez liku. Poza skakaniem, unoszeniem się jak balonik i wślizgiem możemy połknąć wroga, a potem go wypluć lub przejąć jego moc! Można nawet dostać moc zupełnie niezwiązaną z łykniętym stworkiem, ale nie powiem jak :> W sumie mamy klasyczne "na główkę", trzy rodzaje plucia i 20 mocy do przechwycenia, w sumie 24 sposoby na krzywdzenie wrogów. Powiedzcie mi , która inna gra zręcznościowa może się pochwalić taką ilością ataków? Z pamięci to chyba tylko Battletoads i Kick Master grają w tej samej lidze. A, dodam jeszcze, że nie ma tutaj takiego odpowiednika "S", broni najlepszej na wszystko, różne poziomy, różne moce się przydają, każda inna, wszystkie fajne.

Klimat chińskich bajek bije mocno. Gdybym miał pokazać moim normickim kolegom, w jakie stare gierki grywam, Kirby'ego bym akurat odpuścił, bo wiecie, trochę przypał. Dźwiękowo to prima sort i creme de la creme, może takie słodkie klimaty to nie do końca moje gusta, ale komponują się z oprawą wizualną idealnie. Aż dziwne, że HAL nie pokusiło się o MMC5 i dodatkowe kanały dźwiękowe, ale zdaje się, sparzyli się kiedyś na tym mapperze przy okazji Metal Slader Glory. Co z resztą skłania mnie do innej refleksji - gdyby HAL wydał Różusia w 1990, zamiast silić się na przeszacowane budżetowo visual novel, lista znanych każdemu klasyków na NES powiększyłaby się o jedna pozycję, a Sega miałaby jeszcze trudniej udowodnić, że Nintendon't. A tak mamy rudę znaną maniakom retro i dzieciakom, którym mam nie kupił nowej konsoli.
Kiedyś lubiłem dawać grom oceny, tutaj mam dylemat. Z jednej strony mamy jeden z najbardziej rozbudowanych tytułów na Famisia, z kapitalną oprawą i jeden z najdłuższych (najdłuższy?) platformerów - chyba tylko Little Samson i, ponownie, Battletoads staje w szranki. Więc teoretycznie nie ma co narzekać, aaale... niski poziom trudności i wszechobecna różowość odstraszają starego chłopa, którym byłem, gdy trafiłem na grę po raz pierwszy. Gdybym trafił na grę za małolata byłoby 10/10 i okejka Magdy Gessler, jedynej osoby bardziej żarłocznej od Kirby'ego, fascynacja i w ogóle szał. Tym bardziej szkoda, że gra miała swoje pirackie wydanie, w Polsce w zasadzie nieobecne... Ja wiem, że to duży ROM, ale już takie 168 in 1 miało większy rozmiar, więc nie można powiedzieć, że kwestia oszczędzania na szlaczkach, a skoro piraci wydali tyle upośledzonych kopii MMC3, to i na te grę powinni mieć moce... Widocznie mieliśmy pecha.
Z braku laku 7/10.

* Bielsko-Biała spoko, ale ja ze względu na Filemona bardziej wspominam Łódzką filmówkę. W ogolę kreska z bloku wschodniego to jedna z niewielu rzeczy, które dzięki takiej a nie innej sytuacji politycznej mogły powstać - jak pokazują lata '90, inaczej mielibyśmy kalkomanię zachodnich rozwiązań - i jedna z tych, które zmiany ustroju nie przeszły zbyt dobrze. A szkoda.

** Nie różowy, nie magenta, a pedalski. O!

***Ja tam ominąłem konwenty mangowe, w moim dresiarskim gimnazjum czy liceum to nawet jak ktoś się tym bawił, to raczej nie chwalił. Za to z podobnych przyczyn co Marek do konwentów zniechęciłem się do grup rekonstrukcyjnych, przy czym co innego budzić się koło najebanego mangozjeba... a co innego... a nieważne, pogadamy na zlocie.

**** Kirby występuje w 2 rewizjach, ale różnice są nieznaczne.

*

Offline Squidek

  • 9
  • Retro gry to jest właśnie to
Odp: Kirby's Adventure
« Odpowiedź #3 dnia: Listopada 27, 2021, 22:28:45 »
Trochę ta opinia jest nie spójna i wiele tu wątków jest z dupy, ale i tak odpowiem. Dla mnie sam rdzeń serii gier o różowym stworku, jest perfekcyjna i rewelacyjna. Łykanie potworów żeby zdobywać moce? Rewelacyjna mechanika dająca wiele możliwości rozgrywki. Cute grafika nie musi się każdemu podobać, ale nie wyobrażam sobie inaczej Kirbiego, co do samej gry z nes, jest cholernie porządnym tytułem, który powstał już w latach gdzie nes umierał, nie jest to najlepsza według mnie gra z serii Kirby, ale jest na prawdę porządna i godna, nie każdemu przyjdzie do gustu, ale warto obadać temat