Forum ContraBanda.eu

OD GRACZY DLA GRACZY => Opisy i recenzje gier => Wątek zaczęty przez: Qurek w Listopada 09, 2015, 22:53:47

Tytuł: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: Qurek w Listopada 09, 2015, 22:53:47
Tekst pochodzi z 2012 roku ... - Ehhh, wiem śmierdzi Wam mitomanią. Czuję ten Wasz oddech na plecach i głos który mówi: "Napisz coś nowego, a nie wrzucasz stare spleśniałe teksty." Oka, obiecuję, że tak będzie. Wyselekcjonuję tylko to co warto, bo to jakby nie było kawał mojej pracy.

(http://i67.tinypic.com/33jltso.png)(http://i64.tinypic.com/wjjvb5.png)(http://i68.tinypic.com/1247bbb.png)

Witam serdecznie moi kochani. Dzisiejszą noc zachciało mi się spędzić samotnie z moim NES'em i za cel obrałem sobie w końcu przejście tej cholernej Cvani pierwszej. Cóż, mogę powiedzieć, że dopiąłem swego (w końcu) i podołałem zadaniu. Z racji tego chciałem podzielić się moją refleksją. Poczynając od szaty graficznej to moim skromnym zdaniem kawał piekielnie dobrej roboty. Klarowność i przejrzystość wszelkich obiektów nie pozwala na popełnienie nieoczekiwanego błędu, o który nietrudno zresztą. Poza tym bardzo ciekawie i klimatycznie zaprojektowane lokacje sprawiają, że z ekranu nie wieje nudą. Pomimo upływu 25 lat nadal można wczuć się w fajny gotycki klimat. Od strony dźwiękowej również nic do zarzucenia. Melodie wyśmienicie skomponowane i słucha się ich z niekłamaną przyjemnością, natomiast reszta odgłosów nie drażni uszu. Co do samego sterowania oraz poziomu trudności to już niestety nie same superlatywy. Przede wszystkim drażni pewna "sztywność" bohatera. W momencie otrzymania obrażeń (nie w momencie wchodzenia, lub schodzenia po schodach) nasz bohater robi automatyczny odskok, co w momencie przebywania nad przepaścią bardzo, ale to bardzo często irytuje. Dodajmy do tego wszystkiego jeszcze znalezienie się w krzyżowym ogniu medusa's head i mamy syndrom lekkiego kołatania prawego przedsionka, czyli już nie irytacja, a zwyczajne wkurwienie. Druga sprawa to totalne uzależnienie od święconej wody, która nie dość, że kosztuje tylko jednostkę energii (gromadzonej podczas zbierania serc), unieruchamia każdego oponenta i zadaje obrażenia przez kilka sekund. Chyba każdy nie jeden raz poczuł sporą konsternację podmieniając sobie (zupełnie przez przypadek) wodę święconą na inny item, który szczerze powiedziawszy jest ch..a wart. Potrójne k.wa mać zapewne objawiło się niektórym posiadającym tabliczkę z napisem III, która pozwala wyrzuć 3 butelki w jednym czasie. Konkludując wywód na temat święconej wody powiem wprost (Bez niej nie dałem rady już przy czwartym bossie tj Frankenstein z tym skaczącym garbatym cwelem, a i nawet trzeci tj. dwie mumie, dawały się we znaki. Z nią nawet ostatni boss nie stanowi większego problemu). Tak więc wszystkim, którzy jeszcze nie skończyli, bądź nie grali wcale w Castlevanie, radzę "czcić wodę święconą, jako przenajświętszy sakrament egzystencji i zważać na każdy rozbity przez Was kandelabr, gdyż drzemać może w nim ziarno nieprawości i zepsucia" czytaj podmieni Ci wodę na ch.a warty sztylet. Tyle moi drodzy. Dzięki za przeczytanie. Moja ocena 8/10 za dwa wyżej przytoczone mankamenty.

P.S. Dobrze, że twórcy gry okazali się nieco wspaniałomyślni i w ostatnim epizodzie, w momencie dotarcia do Draculi nie musimy już pokonywać całego, nie do końca łatwego do przebycia poziomu, po użyciu opcji Continue. Zaczynamy od miejsca przed samym bossem, co nie ma miejsca w przypadku poprzednich etapów. I na koniec taka ciekawostka wynikająca z powstałego prawdopodobnie błędu. Mianowicie zaczynając grę do czasu pierwszej utraty życia nie było muzyki. Wszelkie dźwięki otoczenia były słyszalne poza melodią. Spowodowało to dość ciekawy efekt dreszczyku potęgujący poczucie osamotnienia podczas przemierzania starego zamczyska.
Tytuł: Odp: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: PegazusMaster w Marca 24, 2016, 00:28:33
Klimat gry jest świetny, ale skakanie nad przepaściami bez możliwości kontrolowania skoku - doprowadza do szaleństwa przy respawnujących się latających głowach. :D
Gra , której trudność uzyskano podobnie jak w Ghost n Gobblins głównie poprzez dość słabą kontrolę postaci w powietrzu. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek przeszedł tę gierkę. Zwykle brakowało mi siły, aby sobie poradzić z sekcjami zawierającymi mnóstwo przepaści - w powietrzu kontrola nad postacią jest prawie zerowa, a wtedy to właśnie respawnują się różnorakie latające okropności, które uwielbiają zmieniać trajektorie lotu . :D
Tytuł: Odp: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: Rabarber w Kwietnia 24, 2016, 02:44:41
Własnie niedawno udało mi sie ukończyć Castlevanie i muszę przyznać że najwięcej problemów sprawił mi ostatni boss, chociaż wiele osób narzeka na śmierć (bossa rundę wcześniej). Jeśli chodzi o wodę święconą to praktycznie jej nie używałem, na ostatnich bossów starczył boomerang a na Frankensteina topór.Ogólnie gra świetna ,fajne wyzwanie, niesamowity klimat.10/10
Tytuł: Odp: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: Verteks w Listopada 06, 2020, 20:26:16
Jak ja nadużywałem tego respawnu przed Draculą żeby wymęczyć zakończenie eh... Z dwadzieścia kontynuacji wziąłem ale udało się. Ze śmiercią to miałem tak, że albo ugrałem z rozpędu bez straty życia albo męczarnie. Jedno ukończenie tytułu mi wystarczyło, już później nie sięgnąłem po pierwszą część.

Grywalność duża bez wątpienia, sterowanie jest ok - w tym przypadku zakładam że tak ma być i to akceptuję. Mam nawyk macania każdej ściany biczem coby znaleźć kurczaka, II lub III. Znajdźki - 100% zgody z opinią Qurka. Urozmaicone walki z bossami, lokacje. Trudno nie poddać się klimatowi występującemu w produkcji.

Mam uwagi do odpychania po otrzymaniu obrażeń, wpadnięcie w taką pętlę obrywania podsyconą paniką a w rezultacie zakończoną wizytą w przepaści frustruje. Drugi generator adrenaliny to chamski respawn wrogów który trzeba podejść sposobem - przykład meduz, gdzie grałem rytmicznie żeby mordy zaczynały podróż w oczekiwanym miejscu.
Ostatni poziom to jazda bez trzymanki, Konami przesadziło w nim z kombinacją przepaść - ustawienie wrogów. Totalnie nie ogarniałem co się dzieje, instynkt gracza pozwolił jednak dotrzeć do hrabii.

Grafa dobra na 1986 rok, nie mam się do czego przyczepić a pochwalę projekty bossów oraz animacje. Również architekt zamku tchnął boski pierwiastek w tę budowlę.

Muzycznie to bajka, utwory zyskały powszechne uznanie wchodząc do kanonu klasyków. Łatwiej mi wymienić które utwory nie są moimi ulubionymi ale nadal dobrymi - wszystkie kawałki z walk z bossami. Reszta to klasa światowa, wielokrotnie analizowałem w Famitrackerze jak zrobiono poszczególne kawałki.

Mam wrażenie iż w Polsce to dość niszowa seria, sam pierwszy raz usłyszałem o niej dopiero po wejściu w retro jak i również nikt z mojego otoczenia nikt się z nią nie zetknął w prime time Pegasusa.
Tytuł: Odp: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: OsA w Listopada 07, 2020, 16:56:50
Ostatnio ograłem całą trylogię.


Jedynka naprawdę kawał dobrej gry. Jest trudna, zwłaszcza końcówka, ale paradoksalnie dodaje do uroku. Jak dla mnie jedna z lepszych gier.
Odpaliłem dwójkę i.... WTF. Nie powiem, że druga część jest zupełnie kiepska, ale nagle zupełna zmiana systemu rozgrywki nie wyszła tej serii na dobre. W dodatku wkurwiające zmieniające się co chwilę pory dnia potrafiły napsuć nerwów. Nie wyobrażam sobie przejścia tej gry bez jakieś solicji/wskazówek. Za dużo z dupy wziętych (pozdrawiam drużynę CFL) dziwnych akcji, typu: trzeba iść tutaj i pierdolnąć wodą święconą. Ukończyłem i dwójkę, ale jak mówię - dla mnie niestety bardzo nieudany sequel.


I dochodzimy do trójki, która jest jeszcze lepsza od części pierwszej. Twórcy wyciągnęli wnioski i po prostu zrobili grę w stylu jedynki, ale dopieścili ją już na maxa. Najlepsza część.
Tytuł: Odp: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: daf w Listopada 07, 2020, 17:48:36
Cytat: Verteks
Mam wrażenie iż w Polsce to dość niszowa seria, sam pierwszy raz usłyszałem o niej dopiero po wejściu w retro jak i również nikt z mojego otoczenia nikt się z nią nie zetknął w prime time Pegasusa.
Mam identyczną opinię w stosunku do tego co piszesz. Wiele gier i kartridżów przeleciało mi i moim znajomym przez ręce w latach 90., ale o Castlevanii dowiedziałem się dopiero w erze emulacji, czyli około 2005 roku. Totalnie nie znałem tej gry z dzieciństwa. W moim niewielkim mieście brak chyba było jakiejkolwiek kopii, bądź było ich bardzo mało. Dlatego też mam zerowy sentyment do tej serii, a co za tym poszło - nie przepadam za nią.
Tytuł: Odp: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: Mati w Listopada 08, 2020, 14:41:32
Również z serią na kartridżach się nie spotkałem, ale pewnie dlatego, że po prostu pirackich wersji nie było chociaż nie, przepraszam. Jak sobie teraz przypominam, to miałem pierwszą część na carcie, ale to już było w czasach kiedy przyjechałem na swój pierwszy FamiCON, ale za dzieciaka nie spotkałem żadnej części. Dla mnie natomiast najlepszą częścią jest część 3. Świetna muzyka i rozgrywka nie mówiąc już o wersji Japońskiej na VRC6. O grze zostało napisane już raczej wszystko, więc nie ma co tutaj się rozwodzić. Wiele razy się wypowiadałem na wcześniejszej wersji forum i na innych. Pamiętam, że Siudym kiedyś wspominał, że spotykano CV 3 na Pegasusa jako Akumajou special boku dracula kun. :)
Tytuł: Odp: Castlevania
Wiadomość wysłana przez: Roben w Listopada 09, 2020, 10:55:01
Z "jedynką" nigdy stycznosci nie miałem, ale z CV2 już miałem styczność za dzieciaka na kartridżu, a dokładniej od kolegi miałem grę.